Harbutowice: Zakończył się drugi etap remontu zabytkowej studni. Co zostało do zrobienia?

Zakończył się drugi etap prac konserwatorskich przy kamiennej studni niedaleko Przełęczy Sanguszki w Harbutowicach przy drodze nr 956

Całkowity koszt wyniósł 41 670 zł, w tym 25 000 zł przekazano na ten cel ze środków Województwa Małopolskiego w ramach konkursu „Ochrona Zabytków Małopolski” 2017, natomiast resztę kosztów poniosła Gmina Sułkowice.

Drugi etap prac pochłonęły rekonstrukcje trzech nakryw kamiennych z piaskowca oraz partii cokołu kamiennej cembrowiny studni. Wykonano także drenaż i izolację pionową, hydroizolację, wyrównano powierzchnię muru, podłączono rurociąg zasilający, zamontowano zawór do zamykania wody na okres zimy, zasypano wykop, uformowano i uporządkowano skarpę ziemną. Prace rozszerzono o wykonanie murków odgradzających dziedziniec studni od wody opadowej oraz utwardzono pobocze i zatoki drogi w otoczeniu studni.

Okazało się, że nieopodal została odnaleziona prawdziwa studnia, z której leje się woda. Potrzebna jest więc budowa rurociągu, który tę wodę doprowadzi do studni. Planowane jest też zadbanie o otoczenie przy studni poprzez postawienie ławek oraz tablicy informacyjnej o tym zabytku znajdującym się na terenie Gminy Sułkowice. Prace zostaną wykonane w 2018 roku.

Historia wokół studni z pamięci Jana Kluzika

Dużą pomoc wyświadczył konserwatorom zabytku mieszkaniec Harbutowic – Jan Kluzik, który często obserwował prace restauracyjne. Pamięta tę studnię, kiedy jeszcze była w użyciu i kiedy płynęła z niej woda. Opowiedział jak poiło się z niej konie pracujące w polach nieopodal. Wskazał też wyślizgane miejsca na studni, gdzie ostrzyło się sierpy i kosy. I co najważniejsze – to on pokazał im, gdzie prawdopodobnie może się znajdować prawdziwe źródło wody, która dawniej do studni spływała. I okazało się, że miał rację. Jego pamięć będzie także bardzo przydatna przy rekonstrukcji cembrowiny, gdyż wie doskonale, gdzie był kranik i że miała formę płytkiej miseczki.

Jak opowiada prawie 77 - letni Jan Kluzik z Harbutowic: „Jak byłem mały, to pasałem tam krowy i kozy. Pamiętam, jak koło studni jeździli kupcy z Zembrzyc do Krakowa – to byli np. garbarze, sprzedawcy ogórków. Nie było aut, tylko wszyscy koniami jeździli. Woda była z tej studni bardzo dobra. Jak my kozy, czy krowy paśli, to my przytykali rurę, a na dole był taki ‘zub’ i woda się lała. To było takie praktyczne poidło dla zwierząt. Tam było coś takiego jak lwi pysk i z tego pyska wychodziła mu rura z gardła, a z niej lała się woda. Ale teraz go już nie ma - pewnie uległ korozji, albo ktoś go zniszczył. Potem ktoś zamknął tę studnię, a wodę puścił do potoka, rurki się zawaliły, albo ciągniki zagniotły i nie można już było uzyskać wody. Studnia też zniszczyła się, bo jak ktoś poił konia, to nie chciało mu się go odpinać, tylko zwierzę piło wodę razem z dyszlem i studnia była od tego cała poobijana. Chodziłem tam do pola, jak miałem 10-12 lat i wtedy ta studnia jeszcze funkcjonowała.” A Maria Kluzik – żona pana Jana dodaje: „Jak tu przyszłam do męża w 1964 r. to pamiętam, że woda w studni już się nie lała.”

Można więc wnioskować, że studnia przestała pełnić swoją funkcję około roku 1960.

Z tyłu pomnika widnieje inskrypcja: Pomnik zbudowano r. 1912 / 21/VI / Kierownik Budowy / Inż. Zawadziński / Projektował / inż. Pukła / Wykonali JM (a reszty niestety nie da się odczytać).

jgk

 

Czytaj także

Komentarze

Poinformuj o komentarzach