Policjanci odnaleźli zaginionego 11-latka. Niewiele brakowało, aby noc spędził na placu zabaw

Kiedy do komendy policji zgłosiła się matka zaginionego chłopca nie zdawała sobie sprawy jaki finał będzie miała ta historia. Niewiele brakowało, aby chłopiec spędził noc na placu zabaw

Do komendy Powiatowej Policji w Myślenicach przyszła kobieta, która zgłosiła zaginięcie syna. - Była bardzo zmartwiona, ponieważ dziecko po kilku godzinach od zakończenia lekcji nie wróciło ze szkoły, a ma dopiero 11-lat – opowiada Dawid Wietrzyk, rzecznik prasowy myślenickiej policji.

Po ustaleniu dokładnych okoliczności oraz rysopisu chłopca, policjanci rozpoczęli poszukiwania. W trakcie trwających kilka godzin poszukiwań policjanci rozpytali wielu świadków. Niektórzy z nich wskazywali, że widzieli chłopca na terenie Myślenic, co pozwalało przypuszczać, że nic mu nie jest.

Policjanci sprawdzali różne miejsca, m.in. domy rodziny, znajomych gdzie mógłby szukać schronienia. Jeden z patroli sprawdzał również myślenickie place zabaw. I właśnie tam ukrywał się 11-latek. Ukrywał, bo schowany był w jednej ze zjeżdżalni.

- Nawoływanie go po imieniu, nie przynosiło rezultatów. Jednak dzięki skrupulatnemu i pełnego zaangażowania sprawdzaniu każdego miejsca udało się odnaleźć chłopca. Powrócił do domu cały i zdrowy tuż przed północą. Noc spędzona na dworze mogłaby być dla niego ciężka, z uwagi na niskie temperatury. Miejmy nadzieję, że drugi raz dziecko nie wpadnie na pomysł, aby noc spędzać poza domem – mówi Dawid Wietrzyk.

Czytaj także

Komentarze

Poinformuj o komentarzach