18 listopada 2009

Jak szukać pracy w Myślenicach

Myślenickiego rynku pracy nie sposób dopasować do branżowych publikacji i porad dotyczących zasad poszukiwania pracy. Rozmowa kwalifikacyjna polega na wymianie kilku słów lub zdań, a w przelocie najczęściej pada pytanie: A co Pan właściwie umie?

- pisze Izabela Janczak z Młodzieżowego Biura Pracy oraz Młodzieżowego Centrum Kariery działającego w ramach Środowiskowych Hufców Pracy w Myślenicach


Co Pan/Pani właściwie umie?

Myślenickiego rynku pracy nie sposób dopasować do branżowych publikacji i porad dotyczących zasad poszukiwania pracy, przygotowania dokumentów aplikacyjnych oraz spotkania z pracodawcą. Częstokroć jest tak, że przykładowe scenariusze rozmowy o pracę zamieszczane w podręcznikach bardzo różnią się od przebiegu rzeczywistego spotkania. Rozmowa kwalifikacyjna zamyka się na wymianie kilku słów lub zdań, podczas których pracodawca wykonuje swoje codzienne czynności. W przelocie, często między jedną a drugą czynnością pada pytanie: „A co Pan/Pani właściwie umie?”.

Ważne jest, by nie zostawiać naszego potencjalnego pracodawcy z odpowiedzią: „Nie umiem” lub „Nie potrafię”. Oczywistym jest, że należy odpowiadać szczerze. Jednak zupełnie inaczej brzmi stwierdzenie: „Nie miałam z tym styczności do tej pory, jednak bardzo szybko się uczę” od zwykłego: „Nie potrafię”. Rozmowa kończy się najczęściej zwrotem: „Proszę zostawić numer telefonu lub CV - będziemy dzwonić…”

Dlaczego nie dzwonią?

Na to pytanie można by długo poszukiwać wytłumaczeń i wyjaśnień. Faktem jest, że pracodawcy sporadycznie informują rekrutowane osoby o wynikach rozmowy kwalifikacyjnej. Najczęściej odpowiedź dostaje tylko osoba, która została wybrana. Pozostali biorący udział w rekrutacji ciągle czekają na telefon… często nawet dwa lub trzy tygodnie. Dopiero po tym czasie, zniechęceni decydują się na dalsze poszukiwania pracy.

Niewątpliwym jest, że osoba starająca się o posadę powinna otrzymać informację zwrotną. W Myślenicach jest to o tyle łatwiejsze, że o jedno miejsce rzadko stara się kilkadziesiąt osób jak na przykład w Krakowie. Mimo to pracodawcy nie dzwonią i najprawdopodobniej robić tego nie będą.

Mam tylko jedną radę dla młodych ludzi, który pozostali bez informacji zwrotnej od pracodawcy. Dzwonić, przychodzić, przypominać się. Nie jest to łatwe, większość ludzi patrzy na to jak na „narzucanie się” i czuje się niezręcznie. Jednak wiele doświadczeń, moich własnych oraz ludzi z którymi rozmawiałam pokazuje, że tak trzeba. Jest to konieczne. Nie tracimy czasu na oczekiwanie na telefon, a zdarza się tak, że właśnie osoba bardziej aktywna w „przypominaniu się” dostaje posadę o którą się ubiegała.

Jak znaleźć pracę z pustym CV?

W każdej pracy mile widziane są kwalifikacje związane z konkretną branżą. Jednak i tutaj doświadczenie w pracy pośrednika pokazuje, że niekoniecznie trzeba mieć w CV wpisane umiejętności wyłącznie związane z pracą na oferowanym stanowisku. Zdarza się tak, że brak doświadczenia przegrywa z miłym usposobieniem, chęcią do podnoszenia kwalifikacji oraz jasno wyrażoną chęcią do pracy. Czasem wystarczy kurs obsługi kasy fiskalnej, bądź wózków widłowych i znalezienie pracy staje się łatwiejsze. Dzisiaj młodzi ludzie są w dobrej sytuacji, ponieważ wiele szkoleń jest bezpłatnych dzięki finansowaniu z Europejskiego Funduszu Społecznego. Zainteresowanym polecam szkolenia zawodowe, które są realizowane przez Ochotnicze Hufce Pracy oraz Powiatowy Urząd Pracy. Ponadto bazę rożnych szkoleń - płatnych i bezpłatnych - można odnaleźć na stronie www.inwestycjewkadry.pl.

„Ja wiem jak tam jest, bo mój znajomy tam pracował”

Rozmawiając z młodymi ludźmi, bardzo często zdarza mi się usłyszeć stwierdzenie typu: „Ja wiem jak tam jest, bo mój znajomy tam pracował”. Rozsądek nakazuje nie pozostawać obojętnym wobec takich informacji, jednak doświadczenie w zawodzie pośrednika, często wskazuje na coś innego. Słysząc taką informację najczęściej pytam o inne rzeczy związane z firmą o której akurat jest mowa. Ile osób tam pracuje? Czym się firma zajmuje? I nagle okazuje się, że osoba zniechęcona jednym negatywnym głosem na temat firmy, nie wie nic, poza wyżej wymienionym stwierdzeniem. Informuję więc taką osobą o własnych wrażeniach po rozmowach z pracodawcą.

Zadaniem pośrednika nie jest stawianie pracodawców wyłącznie w pozytywnym świetle, lecz rzetelna weryfikacja informacji zarówno tych, które udziela pracodawca; jak i tych, które padają z ust osób poszukujących pracy. Historia często kończy się tak, że osoba decyduje się na spotkanie z pracodawcą.

Myślenice to nie Kraków

Wszelkie porównania rynku pracy w Krakowie i w Myślenicach wskazują na wiele niezmiennych różnic. Można by długo debatować nad możliwościami zatrudnienia, wskaźnikami przedsiębiorczości, sposobami poszukiwania pracy. Nie to jest jednak najistotniejsze, nie tylko z punktu widzenia pośrednika - jak się okazuje - również z punktu widzenia osoby poszukującej pracy.

Porównując pracę w krakowskim pośrednictwie, z pracą w myślenickiej filii, moją uwagę zwróciło nieco inne podejście młodych ludzi do usług świadczonych w pośrednictwie. Podczas zastępstwa pełnionego w Młodzieżowym Biurze Pracy w Krakowie, zauważyłam, że młodzi ludzie przychodzili do pośrednictwa nie tylko po skierowanie na konkretną ofertę pracy, lecz przede wszystkim po poradę dotyczącą oferty pracy, bądź poradę edukacyjną. Osoba zgłaszająca się do MBP - chciała rozmawiać z konkretnymi osobami z krakowskiego pośrednictwa: „Z tym panem co tutaj zwykle siedzi chciałbym rozmawiać”- usłyszałam niejednokrotnie.

Młodzi ludzi odwiedzający Centrum Edukacji i Pracy w Krakowie wiedzą, że warto udać się do pośrednictwa, bo rady zamykające się w kręgu tego - co zrobić, co przygotować - by dostać pracę są cenne i często owocują podpisaniem umowy z pracodawcą. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze i podobne zjawisko zaczynam obserwować w Myślenicach, wskazuje na to większe zainteresowanie różnymi usługami pośrednictwa i powtarzalność osób odwiedzających Młodzieżowe Biuro Pracy i Młodzieżowe Centrum Kariery w Myślenicach. Myślę, że takie podejście do usług pośredników, będzie coraz bardziej powszechne.
Śledź ten artykuł
Zagłosuj na artykuł
Komentarze:
Twój host to 38.107.179.233 (38.107.179.233). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoja wypowiedzią. W przypadku naruszenia prawa lub czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta może zostać ujawniona odpowiednim służbom. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczane przez użytkowników.
18.11.2009 - 22:13
avatar
Grom

±0
Wykształcenie i Umiejętności kłaniają się Znajomościom =)
18.11.2009 - 22:29
odi

±0
W myślenicach nie znajdziecie pracy bez znajomości. Albo musicie być super blondyną aby miec prace bo tylko takie zatrudniają.
18.11.2009 - 23:14
avatar
Czarna2k1

±0
Spotkałam się też z tym, że pracodawca poszukuje kogoś młodego, o kilkuletnim stażu pracy, więc przeważnie jedno wyklucza drugie... I jak tu znaleźć dobrą pracę lub chociażby jakiś ";punkt zaczepienia"? Skoro na dzień dobry potencjalny szef pyta 20 - letniej dziewczyny ile LAT pracowała w zawodzie? Coś tu chyba jest nie tak.....
18.11.2009 - 23:32
milly

±0
Na pytanie: A co Pan/Pani właściwie umie? należy odpowiedzieć: Nic, ale szybko się uczę.
19.11.2009 - 9:48
Przedsiębiorca

+1
Problem młodych ludzi z znalezieniem miejsca pracy leży w zupełnie innym miejscu. Podstawowym problemem szkoła, która nie potrafi przygotować młodych ludzi do pracy. Nikt nie bada predyspozycji zawodowych, nikt nie bada osobowości, nikt nie przekazuje wzorców zachowań. Popatrzcie ilu nauczycieli jest praktykami? Ile razy spotkaliście się z prawdziwymi przedsiębiorcami (przez duże P), którzy opowiedzieli by wam co było ich czynnikami sukcesu, jak doszli do celu? Jak wyglądały ich wzloty i upadki - tak upadki. Jednym słowem, kto w szkole dzisiaj dba o to by powiedzieć młodym ludziom jak żyć?
Kolejnym elementem młodych ludzi jest rodzina, która kształtuje swiatopogląd i osobowość cżłowieka. Nie zrozumcie tego źle - nie chodzi o wychowanie. Piszę to na swoim przykłądzie - sam doświadczyłem jak trudno być przedsiębiorcą nie mając takich korzeni w poprzednich pokoleniach. Jak trudno odnaleźć się w już ukształtowanej rzeczywistości.
Mógłbym tutaj wskazaćjeszcze wiele innych powodów i trudności.
ALe nie w tym rzecz by się mądrzyć.
Na koniec napiszę tak: Co ważne by się odnaleźć na rynku pracy?
Mieć marzenia
Być profesjonalnym i konsekwentnym
Wiedzieć, że życie (to zawodowe) jest w pewnym sensie sztuką rezygnacji
I tak naprawdę najważniejsza w życiu jest pokora. Tak pokora.

Dlaczego zdecydowałem się napisać? Rozumiem Was doskonale. Sam to przeszedłem. Brzydzę się kumoterstwem, układami, nie zatrudniam rodziny (co nie znaczy, że nie pomagam).
FIrma musi byc zdrowa, ludzie muszą rozumieć miejsce które zajmują, muszą mieć stabilną i przewidywalną pszyszłość, muzą godnie żyć.

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie
19.11.2009 - 10:07
mer

±0
madry post popieram w 100%
19.11.2009 - 11:48
avatar
Therion
Mariusz Drzyzga

±0
Cenny głos i art również bardzo fajny
19.11.2009 - 15:02
avatar
Czarna2k1

±0
A jak znaleźć pracę w zupełnie innym zawodzie, niż ten, którego uczyło się w szkole?
19.11.2009 - 18:19
alabama

±0
Bardzo ciesze się że ktoś poruszył ten temat na forum. Muszę się niestety zgodzić że nasz rynek jest bardzo ograniczony. Od kilku lat zajmuje się jego obserwacją, i niestety muszę przyznać że szcze gólnie dotyczy on w największym stopniu branży administracji publicznej w naszym mieście. Znam wielu ludzi, byłych stażystów, pracowników w ramach umowy refundowanych, którzy wierzyli w to że swoją solidną, wzorową pracą dostaną obiecywany im etat w urzędzie. A tym samym zrobiono sobie z nich poprostu KPINY, obiecując, kazując przychodzić w tej sprawie do siebie. Natomiast nie robi się kpin z rodzin urzędników, których kolejne pokolenia dostają pracę od ręki, bez większego wysiłku. Bo tak wygląda rzeczywistość, należy sobie zadać pytanie ILE TAK NAPRAWDĘ SĄ WARTE KONKURSY NA STANOWISKA URZĘDNICZE? - sami odpowiedzcie sobie na to pytanie, to dobry temat do nowej dyskusji. Nie napisałem tego postu z powodu tego że czuję jakąś niechęć do tej branży, a dlatego żeby uswiadomić przyszłym uczestnikom konkursów, że to strata czasu, szczególnie gdy nie ma się odpowiedniego poparcia. W tym wypadku uczciwa konkurencja nie ma racji bytu! Warto skupić się na poszukiwaniu pracy w innych sektorach lub gdy długo nie ma nic,, można starać się o dotację na otworzenie własnej działalności, to lepsze nic siedzenie bezczynnie i użalanie się nad sobą.
19.11.2009 - 18:21
Bezrobotny

±0
Jestem świeżo po szkole(zawodowej).Wizyta w urzędzie pracy była dla mnie szokiem.Najpierw rejestracja.Pani przy rejestracji wyznaczyła mi termin za dwa tygodnie po ";ofertę pracy".Myślę sobie ok,nie jest źle.Poszedłem tam w wyznaczonym terminie.Najpierw dostałem do podpisania kartkę.Swoją drogą to ciekawe.";Pracownik urzędu poinformował o możliwości dotacji z UE dla bezrobotnych" -tak to mniej więcej brzmiało,choć nikt mi o niczym nie mówił.Po prostu podpisz i tyle.
Później jeszcze jedna kartka.I kolejny termin.Za 1,5 miesiąca.
Byłem tam kilka dni temu po ";ofertę pracy" i mam następny termin.
Jeśli tak to wygląda to ja bardzo dziękuje.Nie wiedziałem o tym.Żadnych ofert,to wygląda tak jakby się tam przychodziło tylko po kolejny termin.I tak to się kręci.Jestem tam zapisany tylko dla ubezpieczenia.Na żadną pracę nie liczę.Może mi coś wkrótce zaoferują,hahaha pewnie staż za 600zł.
19.11.2009 - 20:03
avatar
Zenek

±0
Stary nie gniewaj się, oczywiście to co piszesz poniekąd jest prawdą ale takie są niestety realia dziś bez matury,która jest niezbędnym minimum nie wiele można zdziałać.Nie przekreślał bym stażu,nawet 600 zł na ulicy nie leży,jesteś jeszcze młody i po odbyciu takowego masz szanse na stałe zatrudnienie. Nie pozostaje nic innego jak życzyć Ci wytrwałości i jednak podnoszenia kwalifikacji tzn dalsza nauka w efekcie matura i czego życzę studia. A urząd no cóż "tak krawiec kraje jak mu materiału staje" nie czekaj na oferty tylko sam szukaj pracy.
19.11.2009 - 20:29
Bezrobotny

±0
@Zenek
Niby masz rację ale nie do końca.Chodzi mi o to ,że sama matura nic nie daje z tego co zauważyłem.Po maturze przecież nie ma się żadnych kwalifikacji,w zasadzie nic się nie umie.Dopiero studia rzeczywiście dają szanse na zatrudnienie.Piszę tak bo znam dwie osoby w takiej sytuacji i pracują fizycznie po przyuczeniach.
Ja sam w tej sytuacji zapiszę się do technikum.Myślę ,że to mi da więcej możliwości.
19.11.2009 - 22:50
avatar
Grom

±0
Bezrobotny - nawet nie wiesz ile razy nawet tytuł magistra nie pomaga :-)
20.11.2009 - 8:40
avatar
pesymista

±0
Ludzie po zawodówce prędzej znajdą pracę niż ci z maturą.Łatwiej znaleźć ofertę dla "fizycznego" a do tego matura nie jest do niczego potrzebna.Go do konkursów do większość dobrze wie że w Myślenicach nikt nie przejmuje się takimi bzdurami.Znajomości,znajomości i jeszcze raz znajomości to droga do kariery w takich aglomeracjach.
20.11.2009 - 9:34
Małgorzata

±0
Urzędy? To racja. Czy ktoś kiedyś widział konkurs na stanowiska w Urzędzie Miasta w Myślenicach?
To kolesiostwo, które tam ma miejsce to jeden wielki skandal. Macie 100% racji
20.11.2009 - 11:48
bezrobotna

±0
Witam
ma pan sporo racji, ale co do pokory to nie prawda byłam pokorna,ba: nie chodziłam na zwolnienia lekarskie, opieki i tak pani dyrektor mnie zwolniła po 13- latach pracy-przyjęła nowych pracowników po koneksjach i to się liczy naprawdę
mer napisał: [br]madry post popieram w 100%
20.11.2009 - 13:16
meluzyna

±0
Jestem zdania, że „kto stoi w miejscu, ten się cofa”. Myślowo również….
Poszukiwanie pracy w Polsce nie jest rzeczą łatwą. Można oczywiście skupiać swoją uwagę na niesprawiedliwości na świecie tylko… co to da na dłuższą metę? O tym jak działa nasze demokratyczne państwo- wie każdy…:(
Można szukać winy w pracodawcach, urzędnikach i tak schodząc niżej dojdziemy do sąsiadów. Ja pierwszą swoja pracę znalazłam po 2-miesięcznym wolontariacie. Kontakty wyniesione z pracy non-profit do dzisiejszego dnia mi pomagają. Ciągle mówi się o tkz. "znajomościach" i tutaj wiele zależy od tego jakie stanowisko przyjmiemy. Coraz częściej można wyczytać w publikacjach marketingowych pisanych przez szanowanych ludzi o tzn. „budowaniu siatki kontaktów”, jako o jednej z najskuteczniejszych form nie tylko w poszukiwaniu pracy, ale ogólnie w relacjach międzyludzkich. Zdecydowanie jestem zdania, że zamiast zastanawiać się czego gdzieś brakuje, albo czego nam brakuje – lepiej skupić się na tym co się ma lub co można mieć. Jeśli się nie ma "tych znajomości" – to najlepiej starać się, aby je zdobyć. Życie jest ciekawsze niż wszystkie wyobrażenia - wszystkich ludzi. Może się niespodziewanie okazać, że pani z kiosku na rogu „zna kogoś” i jest chętna nam pomóc. Trzeba tylko poszukać….:)


Co do urzędów uważam, że taki urząd, jacy ludzie tam pracują. Są tacy, na których budżet państwa marnuje pieniądze, są tacy, którzy za wykowywaną pracę dostają śmieszne wynagrodzenie.

Urzędników ludzie nie lubią chyba „z zasady” a to niezbyt mądre generalizowanie.

Freya
21.11.2009 - 15:20
avatar
draż
Łukasz Dragosz

±0
Meluzyna vel Freya:

Generalizowanie - racja, nienawidzę tego.

A czy to nie jest tak że rynek pracy w Myślenicach jest niesamowicie ograniczony? Co my tu mamy... Sklepiki, bary, małe firemki i kilkanaście większych firm produkcyjnych plus sektor administracji publicznej oraz mikro - turystyczny i mikro-bankowy. Jak więc można się załapać na dobrą posadę? Na własnym przykładzie:

--

2005r. Myślenice: śmieciarz, wyrobnik, ochroniarz, parkingowy
(własna kaska, wow! Dużo możliwości pracy ale niskopłatnej)

2006r. Kraków: 1 rok studiów + ulotki i prezentacja w hipermarketach
( studenciak może liczyć na trochę lepiej płatne pseudo prace )

2006r. Zakopane: wakacje, naganiacz "Tourist Info" do hostelu
( czyt. szuka Pan noclegu? Umiejętność gadania z ludźmi )

2007r. Kraków: recepcja w Hostelu i kierownik "Tourist Info"
( awans, umiejętności organizacyjne, negocjacje z 'szychami' )

2007r. Glasgow: sprzątacz - kelner - recepcja w hotelu
( sprawdzian możliwości i nabycie odporności na stres wszelaki )

2008r. Myślenice: własna firma jako efekt nabywanego doświadczenia.
( olbrzymie problemy przy starcie bez kaski i znajomości )

Teraz: powiązanie dwóch działalności usługowych ( rozrywka + reklama ) oraz wykorzystywanie ( i zdobywanie nowych ) znajomości na rynku prywatnym. Znajomość z kimś = stała współpraca + zlecenia "bo znajomy was polecał".

--

Peunta: w Myślenicach ciężko szukać "dobrej pracy" powyżej 1500zł na rękę z umową o pracę. Nie ma też opcji na prawdziwy rozwój. Żeby się rozwijać trzeba wyemigrować do Krakowa. Dopiero po nazbieraniu sporego bagażu doświadczeń i umiejętności można coś próbować w rodzimym miasteczku osiągnąć.

Nie zgadzam się z totalną negacją "znajomości". W administracji publicznej jest naganna, ok. Na firmy prywatne ciężko zwalać winę jeżeli właściciel zatrudnia rodzinę ( jego firma i może ) chodź jak Przedsiębiorca pisał firma powinna być "zdrowa", czyt. bez rodzinki i znajomych bo to prosta droga do upadku ( zwolnisz teścia? Wprowadzisz dyscyplinę wśród familii? ). Życie zawodowe to "sztuka rezygnacji". Tak i to najbardziej w przypadku przedsiębiorców właśnie ( brak czasu i ogólna masakra ). Ale z kolei z konieczną ";pokorą" się nie zgadzam. Często ludzie absurdalnie pewni siebie i ryzykanci zdobywają szczyty. Chodź wszystko ma swoje granice, np. zdrowego rozsądku.

A co do edukacji hmmm liceum daje jedynie ogólne wyobrażenie o świecie z książek i to w podstawowej wersji. Ale tacy ludzie już inaczej się odnoszą do świata a świat do nich chodź absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem że matura to podstawa ( np. mój wspólnik ). Jak pisał Przedsiębiorca (znowu) bardzo dobre byłyby spotkania młodzież - przedsiębiorcy ( temat: sukcesy i PORAŻKI w biznesie ) plus pedagodzy praktyczni ( poradnie i np. p. Izabela Jankczak ). Uzupełniłoby to ogólną teorię życia przekazywaną przez nauczycieli o realną praktykę i doświadczenia.

Studia natomiast są przereklamowane. Gdy świeżo upieczeni magistrzy rozglądają się na rynku pracy okazuje się że nie mają doświadczeń ani ogólnego ";obycia", przynajmniej przy większości kierunków. Chodź oczywiście lepiej mieć mgr niż nie ( ale z drugiej strony 5 lat utraconych szans na nowe doświadczenia i umiejętności... ). Jako student Stosunków Międzynarodowych oraz Administracji Publicznej na UJ rzeknę iż więcej dały mi doświadczenia z pracy kierownika pseudo Informacji Turystycznej.

Mr. Przedsiębiorca, ciekawy jestem Twej odpowiedzi a także może czasem aby udałoby się coś razem w temacie tych warsztatów podziałać? Info na priv proszę w miarę zainteresowania :)
21.11.2009 - 15:44
avatar
Freya

±0
Draż,
masz 5 pkt. za kreatywność - bez ironii oczywiście- pomysł z cv na forum całkiem ciekawy.

ps. nigdzie nie pisałam, że Myślenice dają duże możliwości. Tu jest kwestia tego, czego ktoś szuka. Trudno się spodziewać, że osoba młoda zaczyna od stawki 3 tys zł- jeśli nie jest specjalistą w jakiejś dziedzinie. To, że Kraków daje inne stawki i inne drogi rozwoju to chyba oczywiste.
To co mnie bije po oczach w komentarzach i w ludziach to jakaś stagnacja stagnacja w stylu "jest jak jest- więc po co cokolwiek robić."
Tym, którzy już w nic nie wierzą - proponuję poczytać o biznesie Kamila Cebulskiego. Albo tym jak powstała szkoła w Piekarach- tzw. Radosna Nowina. Powtórzę jeszcze raz- życie jest ciekawsze niż wszystkie wyobrażenia - wszystkich ludzi
:)))))
21.11.2009 - 18:05
avatar
draż
Łukasz Dragosz

±0
hahaha dobre Freya tylko z całym szacunkiem jak zacznę szukać pracy tzn. że będę przegrany na rynku, jestem sam-sobie-panem ;) Ale w sumie rzeczywiście, możnaby gdzieś w dyskusji na GoldenLine wrzucić taki tekst, wszak to jakaś forma e-marketingu.

Kamil Cebulski i Dobra Nowina to przykłady wybicia się i ściśle wiążą się z tematem zrobienia 'warsztatów pracy' w liceach.

Pomysły dające duże pieniążki bez niczego na starcie to domena młodych osób. Jedna na 10 tysięcy powiedzmy osiąga sukces. Ale ktoś musi ich do tego popchnąć. Spotkanie z p. ';Przedsiębiorcą' mogłoby. Potencjał + Marzenia + Zacięcie + Mentor = jupiii!
21.11.2009 - 18:37
avatar
Konto usunięte

±0
Ja z doświadczenia mogę śmiało powiedzieć że chcieć znaczy móc. Na początku zawsze jest ciężko, w każdym zawodzie - determinacja, odpowiednia doza upartości oraz systematyczności może nas uczynić tym kim tylko chcemy być. Najważniejsza w tym wszystkim jest jednak pokora - jak dostaniemy kopa w d*pe trzeba po prostu się podnieść i dalej robić swoje jak również nie poprzestawać na kilku sukcesach. Lepiej być powtarzalnie dobrym, niż zaprezentować jednorazowy wystrzał z geniuszu.

Przez wiele lat pracowałem w domu, zbierając różne zlecenia na umowę o dzieło. Obecnie pełen etat w Krakowie, w Myślenicach nawet nie szukałem. Przeprowadzka natomiast raczej nie wchodzi w grę.

Pozdrawiam
21.11.2009 - 18:49
avatar
Freya

±0
Myślę, że sprawa Cebulskiego początkowo to by fart, który on rozwinął, bo miał pomysł i wsparcie. Ale bez jego inicjatywy nic by tego nie wyszło. Fakt, ze chłopak przejeżdża i prowadzi - bezpłatnie - seminaria organizowane przez różne instytucje można by wykorzystać np. tak jak to zrobiono w Bochni.
To co kogo zadowala w kwestii zarabiania pieniędzy jest indywidualną sprawą. Dla jednych praca na etacie daje satysfakcję, inni próbują zrobić coś na własną rękę. I to nie przesądza o wygranej bądź przegranej - najgorzej jest nie robić nic "bo i tak się nie uda".
Z tego, co piszesz masz jakiś pomysł na inicjatywę ukierunkowanie młodych ludzi. A konkretniej?


pozdrawiam
21.11.2009 - 21:13
avatar
Luna

±0
Poza tym wszystkim o czym powyżej pisaliście warto pamiętać, że istotnym czynnikiem mającym dość często decydujacy wpływ na powodzenie w rozmowach z pracodawcą, negocjacjach czy prowadzeniu własnego biznesu są kompetencje społeczne.

http://www.gc.com.pl/1320032863.html

http://charaktery.eu/psychologia_w_szkole/2007/04/2343/Bez-kompetencji-spolecznych-ani-rusz/

21.11.2009 - 21:31
avatar
Greta J.

±0
Ej Luna
Taka duża dziewczynka i takie głupstwa propaguje.
Wstyd!
:)
Kogo interesują takie efemerydy:) jak kompetencje społeczne?
22.11.2009 - 16:10
avatar
Mysleniczanin007
@yahoo.com

±0
Luna ma całkowitą rację. Zapomina sie o pryncypiach relacji kandydat na stanowisko-pracodawca. Szkoła w dzisiejszych czasach jak to wspomniał Draż przygotowuje teoretycznie-podręcznikowo do w sumie niczego. Studia, owszem jeżeli ktoś ma siłe przebicia i haryzmę lub też odpowiednie zaplecze (czytaj kompetencje społeczne) ma wieksze szanse na prace w trakcie i po studiach.

Prosty przykład. Młodzi ludzie z reguły zrażają się powtarzająca sie porażką w postaci odmownej decyzji aplikacji, niepomyślna rozmowa kwalifikacyjna itd. Z własnego doświadczenia napisze że sam zasuwałem po godzinach mojej dziennej pracy, za darmo!!!! Dla człowieka z którym teraz jako prywatny przedsiębiorca prowadze interesy na stopie partnerskiej. Tak, dobrze napisałem; ZA DARMO.
A po latach zapytałem go na spotkaniu co spowodowało że z pośród wielu innych zaangażowanych w projekt osób wybrał własnie mnie, odpowiedział że zafascynował go mój upór. Determinacja do pracy za friko. Chciał po prostu sie przekonać co bedzie wtedy kiedy za tą pracę dostanę jeszcze niemałe wynagrodzenie.

Uczciwi, podkreślam uczciwi pracodawcy lubią ludzi zdeterminowanych. Pragnących sukcesu. Ale nie szybko, dużo i wygodnie. Bo to widać, słychać i czuć. Nauczyłem sie na własnej skórze że ambicja nie idzie w parze z determinacją. A czasem trzeba wybrać i własnie na tym wyborze "kładą" się niedoświadczeni młodzi gniewni. Czasem trzeba schować ambicje do kieszeni i pokazać że się potrafi, i jest się uparty w dążeniu do celu. Takich ludzi da się zauważyć i w miarę szybko osiągają swój zamieżony cel. Czego wszystkim szukającym pracy, serdecznie życzę.
22.11.2009 - 17:18
avatar
Greta J.

±0
Bardzo pięknie i optymistycznie to wyłożyłeś.Ja uparcie jednak staram się twardo stąpać po ziemi. Pracownik jest takim samym elementem przedsiębiorstwa jak maszyna tyle, że wymaga innego "zasilania":). Liczą się takie parametry jak wydajność, bezawaryjność a przede wszystkim SKUTECZNOŚĆ. Oczywiście determniacja jest zalążkiem bezawaryjności a ambicja sugeruje wydajność. Nie ma jednak potrzeby stosowania pojęć typu "kompetencje społeczne".
Popatrz na największą firmę w mieście (chwilowo w Krakowie:)). Nieustająca rotacja na wielu stanowiskach, sinusoidalne zmiany w karierze pracowników a mimo to praca tam nadal traktowana jest jako osiągnięcie.
22.11.2009 - 18:42
avatar
Mysleniczanin007
@yahoo.com

±0
Mnie nie są potrzebne tłumaczenia na czym polega i jak określa zakulisowo pracownika świat biznesu. Adekwatnie z punktu widzenia pracodawcy zgodzę sie. Skuteczność przede wszystkim. Z tym że ma narzucone pewne normy (oczywiście nie we wszystkich branżach). Jednak skuteczny pracownik nie zawsze jest wydajny. Więc z tąd wspomniana przez Ciebie rotacja we firmach o wysokich wymaganiach "skuteczności", zwłaszcza gdy pracownik z wiadomych powodów traktowany jest podmiotowo.

Oczywiście mógłbym rozwlec ten temat na relacje pomiędzy wynagrodzeniem a skutecznością, motywacją i wydajnością, ale to są tematy na warsztaty wspomniane przez Draża. Ja tu nie chcę nikogo zrażać do pracodawców lub też samego systemu zatrudnienia. Chcę tylko podkreślić że najważniejsza jest motywacja i determinacja. Nie zawsze jednak cel uświęca środki. Może się szybko okazać że pracodawca chce nas tylko skutecznie wykorzystać i w krótkim czasie zamienić na kogoś z jeszcze większą ambicją i skutecznością. Swoisty "wyścig szczurów", niechlubne lecz jakże trafne określenie dzisiejszego rynku pracy.
22.11.2009 - 19:09
avatar
Freya

±0
Wyścig szczurów - to fakt - wiadomo o co chodzi. Może nie błysnę tutaj jakimś nader przekonującym przykładem, ale znam jednego człowieka, który hm...jak to określić - żyje - jak na nasze czasy bardzo niezależnie. Jeden przykład, ale mi wystarczy by wierzyć, że się da.
22.11.2009 - 21:05
avatar
Konto usunięte

±0
Jak się chce to i się da, tak jest ze wszystkim.
22.11.2009 - 21:34
avatar
Luna

±0
Pisałam o kompetencjach społecznych, bo są bardzo ważnym czynnikiem decydującym o naszych relacjach z otoczeniem, o naszej skuteczności oraz o tym jak zostajemy odbierani i oceniani przez innych. Są więc szczególnie przydatne tym osobom, które pracują z ludźmi /pracownikom i przełożonym/. Ludzie mający dobrze rozwinięte umiejętności społeczne są empatyczni, potrafią skutecznie zarządzać "zasobami ludzkimi", potrafią tak pokierować zespołem, by chciało mu się "chcieć" i by jego praca była efektowna /a co za tym idzie, by firma przynosiła dochody/. Są życzliwi wobec współpracowników kładąc nacisk na wzajemne wspieranie się w dochodzeniu do celu /przeciwieństwo wyścigu szczurów/
Wiadomo też, że łatwiej znaleźć pracę osobom, które jak to się potocznie mówi "umieją się sprzedać" w sensie: umieją się zareklamować, wyakcentować swoje mocne strony, są pogodne, życzliwe i kompetentne. Ktoś inny, kto może mieć porównywalne kwalifikacje zawodowe /lub nawet wyższe/ ale niższe umiejętności społeczne nie zrobi dobrego wrażenia /może okazać się zamknięty w sobie, konfliktowy, nieprzyjazny czy nieżyczliwy/.
22.11.2009 - 23:04
avatar
Mysleniczanin007
@yahoo.com

±0
[/quote]" Ktoś inny, kto może mieć porównywalne kwalifikacje zawodowe /lub nawet wyższe/ ale niższe umiejętności społeczne nie zrobi dobrego wrażenia /może okazać się zamknięty w sobie, konfliktowy, nieprzyjazny czy nieżyczliwy/." [/quote]
Otóż to! ;)
23.11.2009 - 17:35
Bezrobotna:(

±0
Tutaj na prawdę bez ";pleców" jest ciężko!!!
mam skończone średnie,ZSZ,parę kursów szybko się uczę i tak na prawdę nikogo to nie obchodzi...
W pośredniaku nawet im się nie chce ofert pokazać,a żeby komuś pomogli to ZAPOMNIJ!!!!
Kiedy to wszystko w końcu się skończy???a Myślenicka biurokracja bezie brać pensję za pracę a nie za wygląd i picie kawy ???
23.11.2009 - 17:39
avatar
Mysleniczanin007
@yahoo.com

±0
Może czas zainteresować się studiami pod kierunkiem Administracja Państwowa? Idą zmiany. Mam nadzieję. Będzie szansa zamienić się miejscami ;)
24.11.2009 - 1:04
avatar
Grom

±0
Tak jak pisał Artuj "jak się chcę to i się da". Na wszystko jest sposób. Mówicie że bez znajomości jest ciężko (sam tak twierdze) to czy nie prościej spróbowac nauczyc się byc w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie (czyli spróbowac pozyskac sobie wartosciowe znajomosci) niż narzekac ze nie mam znajomosci to nie mam pracy? Ludzie gdybym ja był głodny i tylko narzekał że jestem głodny to nie przestał bym byc głodny. Zacznijcie postrzegac zycie takie jakie jest a nie takie o jakim wam opowiadali w liceum. Życie to nie bajka ;/
24.11.2009 - 16:32
avatar
Freya

±0
Nic dodać nic ująć :)
29.11.2009 - 8:19
bleble

±0
Myslenice i dobnra praca to porażka mozna miec dyplom czy doswidczenie jednakze tu licza sie wylcznie znajomosci ja po wizycie w urzedzie odnosze czasem wrazenie iz roii sie tam od nikompetentnych pracownikow ktorzy nie znaja sie kompletnie na swojej pracy i odsylaja petenta z kwitkiem lub od drzwi dod zrwi by zrzucici z siebie odpoiwiedzilanisc --potem my dziwimy sie z enic nie mzona zlalatwiac --i tak bledne kolo--corka , siostra , kuzynka burmistrz alub jakiejsc wielkiej szychy moze byc durna jak rpzyslowiowy but ale prace od razu znajdzie --takz ebvez zludzen co do naszego miasteczka
10.12.2009 - 12:46
avatar
Asieq

±0
Pracować za darmo po godzinach? A co na to kodeks pracy? ;) Można sobie układać życie w taki sposób, ale jak nie ma małych dzieci w domu, opieki nad schorowanymi rodzicami, tudzież innych obowiązków lub po prostu hobby. Uważam, że za pracę należy się wynagrodzenie, tak jest sprawiedliwie i uczciwie. Bo życie to nie tylko praca - w końcu pracuje się, żeby żyć, a nie na odwrót.
W wielu instytucjach, firmach potrzebują wyrobników i jeleni, kto chce powiększyć ich grono, proszę bardzo. Ale trzeba mieć szacunek do siebie, by inni nas szanowali. Prawda stara jak świat, sama doświadczyłam jej słuszności.
Dodaj swój komentarz:

gość
Podpis:
kod bezpieczeństwa Przepisz kod:
Oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję treść Regulaminu
Na Głównej
Ostatnio Komentowane
Najczęściej czytane
Znajdź nas na Facebooku
Do góry
O Nas Kontakt
Reklama w Miasto-info.pl
Patronat medialny Logotypy
Polityka prywatności Regulamin
Partnerzy
© miasto-info.pl