Powiat myślenicki. „Po prostu nas zlekceważyli”. Burzliwa dyskusja radnych o Wodach Polskich i problemie braku wody
„Po prostu nas zlekceważyli” - oceniali radni, komentując nieobecność przedstawicieli Wód Polskich na sesji rady powiatu. Sytuacja wywołała nie tylko dyskusję o działalności tej instytucji, ale także o sposobie reagowania samorządów na kryzys związany z brakiem wody
Podczas sesji rady powiatu, w związku z nieobecnością przedstawicieli Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, którzy mieli przedstawić roczne sprawozdania z działań na terenie poszczególnych nadzorów wodnych, wywiązała się burzliwa dyskusja.
Przewodniczący na wstępie zauważył, że przedstawiciele Wód Polskich nie pojawili się na sesji. Uznał, że skoro radni otrzymali sprawozdania na piśmie, nie ma sensu, aby sam je odczytywał. Zaproponował, aby radni zgłaszali wszelkie pytania i wątpliwości do biura rady w przeciągu tygodnia, skąd zostaną one zbiorczo wysłane do instytucji. Zadeklarował przygotowanie i wysłanie oficjalnego pisma do Wód Polskich w związku z ich nieobecnością i brakiem odpowiedzi na zaproszenie.
Zwrócił uwagę, że choć przepisy prawdopodobnie nie nakładają na przedstawicieli Wód Polskich obowiązku osobistego stawiennictwa (a jedynie przedstawienia sprawozdania), to dobre obyczaje nakazywałyby przynajmniej odpowiedzieć na zaproszenie i usprawiedliwić nieobecność.
„Na miejscu burmistrza Sułkowic zrobiłbym to samo"
W związku z nieobecnością przedstawicieli Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, wywiązała się burzliwa dyskusja.
Jan Bylica (PiS) nawiązał do braku wody i sytuacji jaka w sierpniu miała miejsce w Sułkowicach. Chodzi o akcję strażaków, którzy na polecenie gminy pompowali wodę z Harbutówki i kierowali ją do miejskiej oczyszczalni. „Ja to określiłem jako kradzież wody” - sytuację w mediach komentował Wojciech Kozak, dyrektora Wód Polskich. Burmistrz Sułkowic odpierał zarzuty i przekonywał, że działania prowadzono w sytuacji kryzysowej.
Radny Bylica ocenił, że takich sytuacji będzie coraz więcej, co widać m.in. po drastycznie niskim stanie wody w zbiorniku Dobczyckim. - W sytuacji, kiedy brakuje wody, czyli czegoś, co do życia ludziom jest niezbędne na miejscu burmistrza Sułkowic zrobiłbym to samo. Po to jest samorządowiec, po to jest wójt, po to jest burmistrz, żeby zabezpieczał te podstawowe potrzeby – mówił.
Zwracał uwagę na potrzebę wypracowania procedur. Jak mówił chciał zapytać nieobecnych przedstawicieli Wód Polskich o to, jak należy formalnie rozwiązywać takie sytuacje, aby unikać podobnych problemów i oskarżeń w przyszłości. Poprosił starostę, aby skierował to zapytanie do Wód Polskich, podkreślając, że rada powinna wiedzieć, jak prawidłowo postępować w takich przypadkach.
Wicestarosta informowała, że dwa tygodnie wcześniej odbyło się spotkanie z wójtami i burmistrzami, podczas którego omawiano sytuację związaną z brakiem wody. W spotkaniu tym uczestniczył burmistrz Grabczyk, który przedstawił sytuację w swojej gminie, a także wójt Pawlak, który omówił podobny problem u siebie.
Zauważyła, że wójt Pawlak postąpił w tej sytuacji inaczej i woda była dostarczana. - Rozmawialiśmy o tym, że jest to problem, że trzeba opracować jakąś strategię postępowania w tym zakresie. Każdy z wójtów i burmistrzów powiedział jakie ma zasoby. Powiat też zadeklarował, że ewentualnie zakupi beczkę, żeby wspomóc gminy, jeżeli by taka była potrzeba z dostawą wody. Prace w tym zakresie zostały podjęte – mówiła wicestarosta Ewa Kęsek.
Zaznaczyła, że powiat nie rozwiąże tego problemu bezpośrednio za konkretnego burmistrza, który musi działać we własnym zakresie. Wskazała jednak, że dotychczasowe doświadczenia pomogły ugruntować świadomość o konieczności opracowania procedur postępowania w każdej gminie. Zadeklarowała, że powiat pozostaje w tym zakresie dyspozycyjny i po to właśnie zorganizowano wspólne spotkanie, aby omówić te problemy.
„To jest niewłaściwe, to jest obrzydliwe i to jest po prostu urągające nadzorowi wodnemu, który jest w Myślenicach”
Słów krytyki dla przedstawicieli Wód Polskich nie szczędziła radna Marta Gajek (PiS). Wyraziła ogromne zbulwersowanie nieobecnością przedstawicieli, zarzucając instytucji uciekanie od odpowiedzialności i ignorowanie głosu mieszkańców powiatu (ponad 130 tysięcy osób) oraz 25 radnych.
Skrytykowała stan zbiornika Dobczyckiego i terenów wokół niego. Wskazała na kontrast między tym stanem a faktem, że Wody Polskie udostępniają krakowskim wodociągom od 33 do 40 milionów metrów sześciennych wody rocznie, pobierając za to bardzo duże opłaty.
- To są bardzo duże pieniądze i oni nie mieli odwagi cywilnej przyjść na sesję rady powiatu po to, żeby dowiedzieli się, jak naprawdę piszą te sprawozdania, które są szmelcem z roku na rok. Nie ma możliwości zadania im pytań, czy mają jakieś umowy na umowy z firmami, które mają się zajmować takimi faktami jak zakrzaczenia, czy regulacją rzek i cieków wodnych. To jest całkowita ignorancja i to, co powiedziałam rok temu: Wody Polskie do rozwiązania! Nie przychodzą na sesję rady, tylko rzucają nam tym samym sprawozdaniem, gdzie zmiany są tylko kwotowe. To jest niewłaściwe, to jest obrzydliwe i to jest po prostu urągające temu nadzorowi wodnemu, który jest w Myślenicach – mówiła Marta Gajek.
Zarzuciła przedstawicielom brak cywilnej odwagi, by przyjść na sesję i zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi m.in. umów z firmami zajmującymi się regulacją rzek, cieków wodnych czy wycinaniem zakrzaczeń.
W pełni jej stanowisko poparł Robert Pitala (PiS), podkreślając, że lekceważenie rady powiatu przez nadzór wodny i nieprzychodzenie na sesje nie zdarza się po raz pierwszy. Zwrócił uwagę, że mimo zaproszenia ze strony przewodniczącego, przedstawiciele Wód Polskich nie wykonali nawet telefonu, aby się usprawiedliwić.
- Po prostu nas zlekceważyli i ta współpraca zaczyna naprawdę źle wyglądać. Nie wiem, czy pan dyrektor Kozak się kontaktował. Pewnie nie, bo on jest medialny, ale w niektórych tylko sprawach. Tutaj ze strony rady powinien iść sygnał, że nie będziemy akceptować takiej sytuacji – zwracał uwagę.
Przewodniczący formalnie uznał sprawozdania za przyjęte i wysłuchane w formie pisemnej, co pozwoliło na przejście do kolejnych punktów porządku obrad. Radni otrzymali czas jednego tygodnia na składanie pytań i uwag do sprawozdań w biurze rady, które następnie zostaną przesłane zbiorczo do Wód Polskich.
Przewodniczący rady Tadeusz Żaba (FZM) zobowiązał się do przygotowania i wysłania oficjalnego wystąpienia do Wód Polskich, w którym zostanie poruszona kwestia zlekceważenia zaproszenia na sesję oraz braku jakiejkolwiek informacji o nieobecności przedstawicieli.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.