Sułkowice. Strażacy pompowali wodę z Harbutówki. Wody Polskie mówią o „kradzieży”, burmistrz odpowiada
- 13 sierpnia 2026
„Ja to określiłem jako kradzież wody” - to słowa Wojciecha Kozaka, dyrektora Wód Polskich.
Chodzi o akcję strażaków w Harbutowicach, którzy na polecenie gminy pompowali wodę z Harbutówki i kierowali ją do miejskiej oczyszczalni.
Burmistrz Sułkowic odpiera zarzuty i przekonuje, że działania prowadzono w sytuacji kryzysowej
Do zdarzenia doszło pod koniec lipca w Harbutowicach. Sytuację jako pierwsze nagłośniło TVP Kraków, a 11 sierpnia w programie „Kronika” pojawił się materiał mówiący o strażakach, którzy pompowali wodę z rzeki Harbutówki i kierowali ją do miejskiej oczyszczalni.
Sprawa wzbudziła reakcję Wód Polskich. W materiale TVP dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie Wojciech Kozak mówił o poborze wody bez odpowiednich zezwoleń. Padło również określenie „kradzież wody”.
Jak przedstawiono w programie, Wody Polskie miały też zakwestionować sposób ingerencji w infrastrukturę hydrotechniczną.
„Ja to określiłem jako kradzież wody. (…) Bezczelne ujęcie ze zniszczeniem infrastruktury. Nie wiem ile będzie kosztowała naprawa, ale będę chciał obciążyć gminę. To głęboka ingerencja, która jest niedopuszczalna. Zniszczenia nie do odtworzenia” – o działaniach w gminie Sułkowice mówi Wojciech Kozak.
Artur Grabczyk: Mówienie o tym, że ktoś kradł jest po prostu nieuczciwe
W odpowiedzi na materiał burmistrz Sułkowic zamieścił w sieci oświadczenie, w którym przedstawia swój punkt widzenia. Artur Grabczyk przekonuje, że przełom lipca i sierpnia był dla gminy bardzo trudnym okresem pod względem zaopatrzenia w wodę.
Jak wyjaśnia; problem miał być związany przede wszystkim z wysokimi temperaturami oraz brakiem dopływu wody do stacji uzdatniania. Według Grabczyka 30 lipca gmina zdecydowała o podjęciu działań mających zabezpieczyć mieszkańców w wodę.
„Podjęliśmy decyzję o działaniach, te zostały zgłoszone do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Podjęliśmy wspólnie z jednostkami OSP i PSP działania, aby tą wodę dostarczyć” – wyjaśnia.
Jednym z punktów spornych jest to, kiedy i jakie informacje zostały przekazane poszczególnym instytucjom. Burmistrz twierdzi, że gmina od początku informowała odpowiednie służby o swoich działaniach. W swoim oświadczeniu podkreśla, że zwrócił się również do Wojewódzkiego Zarządzania Kryzysowego.
Jak przedstawiono w materiale TVP, przedstawiciele wojewody mieli telefonicznie potwierdził zgłoszenie przez gminę problemu z wodą, ale nie pompowania wody z rzeki. Burmistrz twierdzi natomiast, że 4 sierpnia poinformował o sprawie Wody Polskie.
Artur Grabczyk nie zgadza się z określeniem działań gminy jako kradzieży wody. „W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że kradliśmy wodę z rzeki Harbutówki. Wszystkie nasze działania od samego początku były transparentne, były przekazywane do odpowiednich instytucji. 4 sierpnia zwróciłem się z tą informacją do Wód Polskich. Mówienie o tym, że ktoś kradł jest po prostu nieuczciwe” – twierdzi.
Burmistrz podkreśla, że celem działań było zabezpieczenie mieszkańców. Jednocześnie zapewnia, że podczas akcji gmina miała ograniczać ingerencję w infrastrukturę do minimum.
Sprawa nie została jeszcze rozstrzygnięta. Gospodarz gminy jest po rozmowie z dyrektorem Wód Polskich, a obecnie przygotowywany jest protokół pokontrolny. Dopiero ta dokumentacja powinna pozwolić ustalić, jakie działania zostały wykonane na Harbutówce, jaki był zakres ingerencji w infrastrukturę oraz czy doszło do naruszenia obowiązujących przepisów.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.


Murem za burmistrzem!
Jak organ władzy publicznej jakim jest burmistrz może kraść wodę która jest publiczna?
Ogromy szacunek za odważne podjęcie decyzji. Gdyby nie to, mógłby stać dzisiaj przed kamerami i tłumaczyć ludziom, że nie ma wody w kranach bo czeka na opinię Wód Polskich i dziesięć pieczątek oraz opinię radiestety. Jest kryzys - to wyższa konieczność i Wody Polskie powinny to rozumieć, a nawet być na to przygotowane.
Wydaje mi się, że gdyby Wody Polskie dały wodę po dobroci nie byłoby problemu. Informacje o zmniejszających się zapasach były publikowane wiele dni wcześniej. Jako gospodarze sami powinni taki pobór zaproponować.
Bajki z mchu o paproci o zniszczonej infrastrukturze są śmiechu warte. Od kiedy wykopanie dołka w dnie i obłożenie folią jest w stanie zniszczyć betonowy przelew? W dobie kryzysu nawet kompletne zniszczenie go byłoby zasadne. Jeżeli uważa Pan, ze to "bezczelne zniszczenie inftastruktury" to trzeba było przyjechać i samemu kopać pod pompy. Za takie rzeczy i oskarżenia to nie Pan panie Dyrektorze powinien obciążać kosztami, ale sam wziąć łopatę i obciążyć się pokutną pracą przy pomocy Staży. Pańska prawidłowa wypowiedź do mediów brzmi "Cieszymy się, że pomimo problemów infrastrukturalnych i dzięki profesjonalizmowi strażaków udało się pobrać wodę w kryzysowej sytuacji. Gdy tylko dostawy wody będą bezpieczne przebudujemy jaz aby w dobie kryzysu jak najbardziej ułatwić pobranie wody oraz zaproponujemy kolejne zapasowe ujęcia"
W gminie zabrakło wody, a Pan zarządza rzekami, nie połączył Pan kropek?
Takie wypowiedzi są wyjątkowo szkodliwe, bo problem może wydarzyć się w innej gminie lub powtórzyć się w Sułkowicach przy innym burmistrzu. Wtedy mogą pojawić się wątpliwości, czy przypakiem nie przypomni o swoim istnieniu na przykład taki pan, czy nie przyjedzie telewizja z kamerami, czy nie pojawi się "obciążenie kosztami"... Może wtedy prostszym i bezpieczniejszym wyjściem okaże się brak wody?
Ewidentne roszczenia polityczne,szukanie tematów zastępczych na przekręty rządzących.Rzeka płynie przez miejscowość,a mieszkańcy mają wysychać bo jakiś Kozak ,pieprzy że kradną wodę,jakby mu ktoś w rurkę się na lewo wkręcił.
https://x.com/EmiliaKaminska/status/1755003309914485040
https://inzynieria.com/geoinzynieria/wiadomosci/67958,nowy-dyrektor-wod-polskich-w-krakowie
Tak to tylko tu zostawię, ten pan z plakatu z zieloną koniczynką, wspomniany wyżej obecny dyrektor RZGW zastąpił na stanowisku p. Radosława Radonia, naukowca z Uniwersytetu Rolniczego https://kzzl.urk.edu.pl/pracownicy/radon-31.html
Bo przecież oczywistym jest że w zarządzaniu wodami, zwłaszcza polskimi najważniejsze jest to żeby być na odpowiednim plakacie niż znać się na hydrologii.
A co gmina Sułkowice zrobiła przez ostatnie 20 lat żeby zabezpieczyć dostawy wody w okresach suszy? NIC! Robiło się pierdoły zamiast zając poważnymi rzeczami. Niedługo to samo czeka Myślenice. Poziom Raby jest tak niski że niedługo wody zabraknie, a Szlachetka i Burda zajmują się oczyszczalnią, której wcale nie trzeba było aż tak rozbudowywać (na co komu nowe budynki obsługi) zamiast zająć się na poważnie brakami wody u odbiorców.
Nie od 20 lat tylko od czterech dekad nic nie jest robione w celu usprawnienia wodociągów,woda płynie w azbestowych rurach pamiętających czasy komuny,zbiorniki zamulone.Ponadto plan zagospodarowania gminy jest dwukrotnie większy,pobudowały się krakuski i zaczynają się panoszyć,nie pasuje im obornik,koguty,ogniska,palenie w piecach,po lasach łażą jak po swoim.Pewnie któremu też nie pasowało to że węże strażackie na ulicy były i przejechać nie mógł.Co do zbiorników to przydałoby się powiększyć i zrobić kolejny.