16 grudnia 2011

Życie zaczyna sie po czterdziestce

 

Życie zaczyna sie po czterdziestce
Oboje po 40, oboje startują w rajdach i spełniają chłopięce marzenia. Jak twierdzą: nic w tym dziwnego, ponieważ życie zaczyna się po czterdziestce. Rozmowa z Markiem Temple i Witkiem Grabowskim - rajdowcami z Myślenic
SEDNO: Pierwsze pytanie, jakie nasuwa mi się w rozmowie z Panami, to pytanie dotyczące motywacji. Co powoduje, że w wieku 49 lat w przypadku pana Marka i 40 w przypadku pana Witka chce się Wam uganiać po OS-ach?
MAREK TEMPLE: W moim przypadku jest to chęć atrakcyjnego spędzenia wolnego czasu oraz spełnienie marzeń z lat młodzieńczych. Nigdy w przeszłości nie miałem dość czasu i środków finansowych na to, aby spełnić marzenie o startach w rajdach. Nasze młodzieńcze czasy, to czasy butów na kartki, cukru na kartki, paliwa na kartki, wszystkiego na kartki. Teraz warunki, które wówczas nie mogły być spełnione, zostały spełnione. Mam nie tylko trochę wolnego czasu, ale także trochę … kasy.
A Pan, Panie Witku? Jak z motywacją jest u Pana?
W.G: Podobnie jak Marek marzyłem o rajdach, chociaż była to wiara raczej platoniczna, nigdy nie przypuszczałem bowiem, że powstaną kiedyś warunki ku temu, abym mógł wystartować w rajdach. Kiedy zatem otrzymałem taką szansę, skorzystałem z niej skwapliwie
Dlaczego swoją przygodę ze sportem samochodowym zaczynaliście od off road’u, a nie od rajdów płaskich, w których jesteście dzisiaj?
MT: Kiedyś zostałem właścicielem małego samochodu terenowego marki Suzuki Samuraj. Kupiłem go bo chciałem trochę pojeździć po bezdrożach. Ponieważ brakowało mi w nim tego i owego zacząłem inwestować. A to dokupiłem blokadę mostów, a to opony terenowe. Tym autkiem pojawiłem się któregoś dnia na małej imprezie off roadowej i ... pokonałem w niej rywali dysponujących znacznie lepszymi samochodami. Tak zaczęła się moja przygoda ze sportem samochodowym.
WG: Startowałem w tym samym rajdzie, ale w innej klasie i byłem ósmy. Nie przypuszczałem wówczas, że kiedykolwiek wystartuję wspólnie z Markiem.
No właśnie. Kiedy wsiedliście do jednego samochodu podczas imprezy off roadowej?
WG: W 2007 roku i od razu w imprezie z najwyższej półki – w Magam Trophy, największej imprezie off roadowej w Polsce. Stało się to zresztą przez przypadek. Mnie rozpadło się auto, a Markowi ... pilot. Postanowiliśmy zatem w połowie imprezy, na co zezwalał regulamin, połączyć siły i pojechać dalszą cześć rajdu już razem.
Czy Wasz wspólny start w kolejnej edycji Magam Trophy miał miejsce z pozycji żółtodziobów czy mieliście może już na swoim koncie jakieś sukcesy?
WG: Byliśmy mistrzami Małopolski, a zatem już coś umieliśmy w tym fachu.
Jak długo starowaliście w off roadzie?
MT: Trzy sezony.
Z jakim efektem?
MT: Albo na pudle, albo tuż za nim.
Największy sukces w tych startach?
MT: Trzecie miejsce w Magan Trophy w 2008 roku.
Nurtuje mnie pytanie dlaczego, skoro tak dobrze wiodło Wam się w off roadzie zrezygnowaliście z niego na korzyść klasycznych rajdów płaskich? Przecież dysponowaliście profesjonalnie przygotowanym, „wypasionym” samochodem, mieliście już na swoim koncie sukcesy, zdobyliście doświadczenie ...?
MT: Głównym powodem rezygnacji był fakt, że nie mieliśmy na południu Polski warunków do treningu w przeciwieństwie do rywali z północy, gdzie istnieje mnóstwo poligonów i terenów nadających sie do treningu off roadowego. Doszliśmy do wniosku, że jeśli mielibyśmy nadal startować w off roadzie bez należytego treningu i przegrywać z rywalami już na starcie, to lepiej będzie zrezygnować z tej formy rywalizacji na korzyść rajdów płaskich.
Opowiedzcie Panowie coś o swoich startach w off roadzie, podobno jest to sport ekstremalny?
MT: Tak. To prawda. Bywa często tak, że pilot znajduje sie daleko poza samochodem szukając najlepszej drogi czy drzewa, o które można by zaczepić wyciągarkę. Brodzi w zimnej wodzie, błocie, z kierowcą kontaktuje się za pośrednictwem intercomu.
Czy odpowiadała Panu rola pilota off roadowego?
WG: Tak dobrze się w niej czułem, mimo iż praca takiego pilota to ciężka praca fizyczna.
Podobno zemdlał Pan kiedyś podczas zawodów?
WG: Tak. Z zimna i wycieńczenia organizmu. Pilot często wchodzi do wody o temperaturze nie przekraczającej pięciu stopni Celsjusza i przebywa w niej przez kilka, a nawet kilkanaście minut. Poza doskonałą odpornością fizyczną konieczna jest w przypadku pilota także spora odporność psychiczna.
MT: Często musimy się przełamywać psychicznie, kiedy pokonujemy samochodem trawers wiszący nad przepaścią i kiedy grozi nam na przykład dwudziestokrotne koziołkowanie ze zbocza.
Przeskok z off roadu do rajdów płaskich jest zatem ogromny. Jak go znosicie?
MT: Już wcześniej wydawało nam się, że możemy zaistnieć w rajdach płaskich, bowiem doskonale dawaliśmy sobie radę w rajdach szybkościowych w rodzaju baja, gdzie zawsze wygrywaliśmy prologi, szybkie odcinki specjalne w trudnym, ale w miarę równym, płaskim terenie.
Czy odchodzicie z off roadu z żalem czy raczej z ulgą?
WG: Raczej z ulgą. W off roadzie powstała taka sytuacja, że kilka załóg dysponowało znakomitym, mega drogim sprzętem i aby z nimi walczyć musieliśmy rzucać na szalę całą naszą odwagę i umiejętności, iść na 110 procent. Bywało, że walka z tymi potentatami odbywała sie w oparciu o silną wolę. Dalsze uprawianie tego sportu na takich zasadach nie miało zatem sensu.
Od tego roku jesteście w rajdach płaskich. W wieku prawie 50 i 40 lat ubiegaliście się o licencje rajdowe? To w sporcie samochodowym, zwłaszcza w rajdach raczej rzadkość.
MT: Tak, ubiegaliśmy się najpierw o licencje R II, a potem o licencje R I dające prawo startów w rundach Rajdowego Pucharu Polski.
Czy udało Wam się te licencje zdobyć?
MT: Jeszcze nie, ale niewiele nam brakuje. Jeden ukończony rajd trzeciej lub drugiej ligi.
Czy jest jeszcze szansa na to, aby w tym roku osiągnąć cel?
Jeśli będzie gdzieś organizowany rajd dający nam taką możliwość to tak.
Jaka była Wasza droga w rajdach płaskich do momentu, w którym znajdujecie sie aktualnie?
MT: Najpierw udział w imprezach amatorskich organizowanych m.in. przez Motosport Myślenice, potem egzamin na licencję R II, a jeszcze później zakup rajdowego Peugeota 206 XS przygotowanego w grupie A i udział w rajdach Pucharu Polski, Rajdzie Wisły i Cieszyńskiej Barbórki.
W Rajdzie Wisły zaliczyliście „dzwon”?
MT: Tak, nasz peugeot dachował na OS numer 7.
Co sprawiło Wam najwięcej problemów podczas przejścia z off roadu do rajdów płaskich?
WG: Wszystko. Wszystko jest tutaj inne. Książka drogowa, opis odcinka specjalnego, regulamin. Odczuwaliśmy także olbrzymi brak doświadczenia.
MT: Największy problem dla mnie to sporządzenie opisu OS-u i jazda na ten opis. W tym temacie mamy niewielkie doświadczenie i przyjdzie nam je dopiero zdobywać.
Czy słucha Pan pilota na OS-ach?
MT: Powiem tak, słyszę co mówi. Ale dużo pracy przed nami. Musimy się nauczyć opisywać, czytać i jeździć na opis.
Kiedy to nastąpi, jak przypuszczacie?
MT: W przyszłym sezonie. Kiedy spotkamy się za rok, będziemy mogli ocenić czy udało nam się osiągnąć cel czy też nie. Bedzie to widoczne po naszych wynikach uzyskanych w poszczególnych rajdach.
Z tego co mi wiadomo zamierzacie w sezonie 2012 wystartować w większości rund Rajdowego Pucharu Polski?
MT: Tak, w jak największej liczbie tych rajdów. Najlepiej we wszystkich.
Czy zamierzacie te starty poprzedzić jakimś treningiem?
MT: Myślę, że powinniśmy przed rozpoczęciem sezonu wziąć udział w jak największej liczbie rajdów amatorskich organizowanych w najbliższej okolicy i uczyć się w czasie ich trwania sporządzania opisu i jego dyktowania.
Kiedy tak słucham tego co mówicie o planach startowych i treningowych ciśnie mi sie na usta pytanie: skąd na to wszystko pieniądze?
MT: Powiem tak: nie stoi za nami żaden bogaty sponsor. W gości w naszym wieku nikt już nie chce inwestować. Pozostaje nam zatem liczyć tylko na siebie.
Wyobrażam sobie jak silna musi być Wasza motywacja do uprawiania rajdów, skoro będąc w tym wieku, mając rodziny, ustabilizowany tryb życia, własne firmy przynoszące określone dochody inwestujecie część z nich w rajdy narażając przy tym na szwank swoje zdrowie i ... portfele? Czy nie lepiej wydawać pieniądze na uciechy życia?
MT: Dla mnie rajdy to właśnie uciecha życia.
Czy starty w sezonie 2012 mają dostarczyć Wam tylko rozrywki i dobrej zabawy czy może chcielibyście o coś powalczyć, coś udowodnić?
MT: Mam nadzieję, że te starty przyniosą nam dużo przyjemności, frajdę z jazdy, dobrą zabawę ale także satysfakcję z tego, że młodsi od nas i bardziej utytułowani rywale mogą poczuć nasz oddech na plecach.
Obaj Panowie macie rodziny, obaj dzieci. Pana córka, Panie Marka Klaudia sama ściga sie w rajdach i w sezonie 2012 przyjdzie jej odpierać ataki ojca, pan, panie Witku też ma rodzinę, dwoje dzieci. Czy wsiadając do rajdówki nie macie obaw, że możecie czegoś pozbawić swoje rodziny?
WG: Nie wiem dlaczego, ale ja nie mam takich obaw.
To dobrze czy źle?
WG: Może źle, ale nie mam takich myśli. Mam za to wielkie zaufanie do umiejętności i rozsądku Marka.
Czy wystraszył się Pan podczas dachowania w Rajdzie Wisły?
WG: Nie. To nie był groźny wypadek, choć na taki mógł wyglądać. Nie uderzyliśmy w żadną twardą przeszkodę unikając gorszych konsekwencji..
Używacie obaj na co dzień bardzo szybkich samochodów, pan Marek subaru imprezy WRX STi, pan Witek mitsubishi lancera evo X. Czy nadużywacie ich możliwości w ruchu drogowym?
MT: Kochamy samochody, a skoro mamy możliwość posiadania fajnych aut, to je po prostu mamy. Są to pewnego rodzaju zabawki.
WG: Myślę, że jeżdżę szybko, ale bezpiecznie. Mój samochód pozwala na taka jazdę.
Czego mam Wam na koniec tej rozmowy życzyć?
WG: Tego, abyśmy zawsze dojeżdżali do celu. Cali i zdrowi.

 Oboje po 40, oboje startują w rajdach i spełniają chłopięce marzenia. Jak twierdzą: nic w tym dziwnego, ponieważ życie zaczyna się po czterdziestce. Rozmowa z Markiem Temple i Witkiem Grabowskim - rajdowcami z Myślenic


Najnowszy numer miesięcznika Sedno w kioskach od 10 grudnia

SEDNO: Pierwsze pytanie, jakie nasuwa mi się w rozmowie z Panami, to pytanie dotyczące motywacji. Co powoduje, że w wieku 49 lat w przypadku pana Marka i 40 w przypadku pana Witka chce się Wam uganiać po OS-ach?
- MAREK TEMPLE: W moim przypadku jest to chęć atrakcyjnego spędzenia wolnego czasu oraz spełnienie marzeń z lat młodzieńczych. Nigdy w przeszłości nie miałem dość czasu i środków finansowych na to, aby spełnić marzenie o startach w rajdach. Nasze młodzieńcze czasy, to czasy butów na kartki, cukru na kartki, paliwa na kartki, wszystkiego na kartki. Teraz warunki, które wówczas nie mogły być spełnione, zostały spełnione. Mam nie tylko trochę wolnego czasu, ale także trochę … kasy.

A Pan, Panie Witku? Jak z motywacją jest u Pana?
WITOLD GRABOWSKI:
Podobnie jak Marek marzyłem o rajdach, chociaż była to wiara raczej platoniczna, nigdy nie przypuszczałem bowiem, że powstaną kiedyś warunki ku temu, abym mógł wystartować w rajdach. Kiedy zatem otrzymałem taką szansę, skorzystałem z niej skwapliwie

 Dlaczego swoją przygodę ze sportem samochodowym zaczynaliście od off road’u, a nie od rajdów płaskich, w których jesteście dzisiaj?
- MT: Kiedyś zostałem właścicielem małego samochodu terenowego marki Suzuki Samuraj. Kupiłem go bo chciałem trochę pojeździć po bezdrożach. Ponieważ brakowało mi w nim tego i owego zacząłem inwestować. A to dokupiłem blokadę mostów, a to opony terenowe. Tym autkiem pojawiłem się któregoś dnia na małej imprezie off roadowej i ... pokonałem w niej rywali dysponujących znacznie lepszymi samochodami. Tak zaczęła się moja przygoda ze sportem samochodowym.

- WG: Startowałem w tym samym rajdzie, ale w innej klasie i byłem ósmy. Nie przypuszczałem wówczas, że kiedykolwiek wystartuję wspólnie z Markiem.

No właśnie. Kiedy wsiedliście do jednego samochodu podczas imprezy off roadowej?
- WG: W 2007 roku i od razu w imprezie z najwyższej półki – w Magam Trophy, największej imprezie off roadowej w Polsce. Stało się to zresztą przez przypadek. Mnie rozpadło się auto, a Markowi ... pilot. Postanowiliśmy zatem w połowie imprezy, na co zezwalał regulamin, połączyć siły i pojechać dalszą cześć rajdu już razem.

Czy Wasz wspólny start w kolejnej edycji Magam Trophy miał miejsce z pozycji żółtodziobów czy mieliście może już na swoim koncie jakieś sukcesy?
- WG: Byliśmy mistrzami Małopolski, a zatem już coś umieliśmy w tym fachu.

Jak długo starowaliście w off roadzie?
- MT: Trzy sezony.

Z jakim efektem?
- MT: Albo na pudle, albo tuż za nim.

Największy sukces w tych startach?
-
MT: Trzecie miejsce w Magan Trophy w 2008 roku.

Nurtuje mnie pytanie dlaczego, skoro tak dobrze wiodło Wam się w off roadzie zrezygnowaliście z niego na korzyść klasycznych rajdów płaskich? Przecież dysponowaliście profesjonalnie przygotowanym, „wypasionym” samochodem, mieliście już na swoim koncie sukcesy, zdobyliście doświadczenie ...?
-
MT: Głównym powodem rezygnacji był fakt, że nie mieliśmy na południu Polski warunków do treningu w przeciwieństwie do rywali z północy, gdzie istnieje mnóstwo poligonów i terenów nadających sie do treningu off roadowego. Doszliśmy do wniosku, że jeśli mielibyśmy nadal startować w off roadzie bez należytego treningu i przegrywać z rywalami już na starcie, to lepiej będzie zrezygnować z tej formy rywalizacji na korzyść rajdów płaskich.

Opowiedzcie Panowie coś o swoich startach w off roadzie, podobno jest to sport ekstremalny?
-
MT: Tak. To prawda. Bywa często tak, że pilot znajduje sie daleko poza samochodem szukając najlepszej drogi czy drzewa, o które można by zaczepić wyciągarkę. Brodzi w zimnej wodzie, błocie, z kierowcą kontaktuje się za pośrednictwem intercomu.

Czy odpowiadała Panu rola pilota off roadowego?
-
WG: Tak dobrze się w niej czułem, mimo iż praca takiego pilota to ciężka praca fizyczna.

Podobno zemdlał Pan kiedyś podczas zawodów?
-
WG: Tak. Z zimna i wycieńczenia organizmu. Pilot często wchodzi do wody o temperaturze nie przekraczającej pięciu stopni Celsjusza i przebywa w niej przez kilka, a nawet kilkanaście minut. Poza doskonałą odpornością fizyczną konieczna jest w przypadku pilota także spora odporność psychiczna.

- MT: Często musimy się przełamywać psychicznie, kiedy pokonujemy samochodem trawers wiszący nad przepaścią i kiedy grozi nam na przykład dwudziestokrotne koziołkowanie ze zbocza.

Przeskok z off roadu do rajdów płaskich jest zatem ogromny. Jak go znosicie?
-
MT: Już wcześniej wydawało nam się, że możemy zaistnieć w rajdach płaskich, bowiem doskonale dawaliśmy sobie radę w rajdach szybkościowych w rodzaju baja, gdzie zawsze wygrywaliśmy prologi, szybkie odcinki specjalne w trudnym, ale w miarę równym, płaskim terenie.

Czy odchodzicie z off roadu z żalem czy raczej z ulgą?
-
WG: Raczej z ulgą. W off roadzie powstała taka sytuacja, że kilka załóg dysponowało znakomitym, mega drogim sprzętem i aby z nimi walczyć musieliśmy rzucać na szalę całą naszą odwagę i umiejętności, iść na 110 procent. Bywało, że walka z tymi potentatami odbywała sie w oparciu o silną wolę. Dalsze uprawianie tego sportu na takich zasadach nie miało zatem sensu.

Od tego roku jesteście w rajdach płaskich. W wieku prawie 50 i 40 lat ubiegaliście się o licencje rajdowe? To w sporcie samochodowym, zwłaszcza w rajdach raczej rzadkość.

- MT: Tak, ubiegaliśmy się najpierw o licencje R II, a potem o licencje R I dające prawo startów w rundach Rajdowego Pucharu Polski.

Czy udało Wam się te licencje zdobyć?
- MT: Jeszcze nie, ale niewiele nam brakuje. Jeden ukończony rajd trzeciej lub drugiej ligi.

Czy jest jeszcze szansa na to, aby w tym roku osiągnąć cel?
- Jeśli będzie gdzieś organizowany rajd dający nam taką możliwość to tak.

Jaka była Wasza droga w rajdach płaskich do momentu, w którym znajdujecie sie aktualnie?
-
MT: Najpierw udział w imprezach amatorskich organizowanych m.in. przez Motosport Myślenice, potem egzamin na licencję R II, a jeszcze później zakup rajdowego Peugeota 206 XS przygotowanego w grupie A i udział w rajdach Pucharu Polski, Rajdzie Wisły i Cieszyńskiej Barbórki.

W Rajdzie Wisły zaliczyliście „dzwon”?
-
MT: Tak, nasz peugeot dachował na OS numer 7.

Co sprawiło Wam najwięcej problemów podczas przejścia z off roadu do rajdów płaskich?
-
WG: Wszystko. Wszystko jest tutaj inne. Książka drogowa, opis odcinka specjalnego, regulamin. Odczuwaliśmy także olbrzymi brak doświadczenia.

- MT: Największy problem dla mnie to sporządzenie opisu OS-u i jazda na ten opis. W tym temacie mamy niewielkie doświadczenie i przyjdzie nam je dopiero zdobywać.

Czy słucha Pan pilota na OS-ach?
-
MT: Powiem tak, słyszę co mówi. Ale dużo pracy przed nami. Musimy się nauczyć opisywać, czytać i jeździć na opis.

Kiedy to nastąpi, jak przypuszczacie?
-
MT: W przyszłym sezonie. Kiedy spotkamy się za rok, będziemy mogli ocenić czy udało nam się osiągnąć cel czy też nie. Bedzie to widoczne po naszych wynikach uzyskanych w poszczególnych rajdach.

Z tego co mi wiadomo zamierzacie w sezonie 2012 wystartować w większości rund Rajdowego Pucharu Polski?
-
MT: Tak, w jak największej liczbie tych rajdów. Najlepiej we wszystkich.

Czy zamierzacie te starty poprzedzić jakimś treningiem?
-
MT: Myślę, że powinniśmy przed rozpoczęciem sezonu wziąć udział w jak największej liczbie rajdów amatorskich organizowanych w najbliższej okolicy i uczyć się w czasie ich trwania sporządzania opisu i jego dyktowania.

Kiedy tak słucham tego co mówicie o planach startowych i treningowych ciśnie mi sie na usta pytanie: skąd na to wszystko pieniądze?
-
MT: Powiem tak: nie stoi za nami żaden bogaty sponsor. W gości w naszym wieku nikt już nie chce inwestować. Pozostaje nam zatem liczyć tylko na siebie.

Wyobrażam sobie jak silna musi być Wasza motywacja do uprawiania rajdów, skoro będąc w tym wieku, mając rodziny, ustabilizowany tryb życia, własne firmy przynoszące określone dochody inwestujecie część z nich w rajdy narażając przy tym na szwank swoje zdrowie i ... portfele? Czy nie lepiej wydawać pieniądze na uciechy życia?
-
MT: Dla mnie rajdy to właśnie uciecha życia.

Czy starty w sezonie 2012 mają dostarczyć Wam tylko rozrywki i dobrej zabawy czy może chcielibyście o coś powalczyć, coś udowodnić?
-
MT: Mam nadzieję, że te starty przyniosą nam dużo przyjemności, frajdę z jazdy, dobrą zabawę ale także satysfakcję z tego, że młodsi od nas i bardziej utytułowani rywale mogą poczuć nasz oddech na plecach.

Obaj Panowie macie rodziny, obaj dzieci. Pana córka, Panie Marka Klaudia sama ściga sie w rajdach i w sezonie 2012 przyjdzie jej odpierać ataki ojca, pan, panie Witku też ma rodzinę, dwoje dzieci. Czy wsiadając do rajdówki nie macie obaw, że możecie czegoś pozbawić swoje rodziny?
-
WG: Nie wiem dlaczego, ale ja nie mam takich obaw.

To dobrze czy źle?
-
WG: Może źle, ale nie mam takich myśli. Mam za to wielkie zaufanie do umiejętności i rozsądku Marka.

Czy wystraszył się Pan podczas dachowania w Rajdzie Wisły?
-
WG: Nie. To nie był groźny wypadek, choć na taki mógł wyglądać. Nie uderzyliśmy w żadną twardą przeszkodę unikając gorszych konsekwencji..

Używacie obaj na co dzień bardzo szybkich samochodów, pan Marek subaru imprezy WRX STi, pan Witek mitsubishi lancera evo X. Czy nadużywacie ich możliwości w ruchu drogowym?
-
MT: Kochamy samochody, a skoro mamy możliwość posiadania fajnych aut, to je po prostu mamy. Są to pewnego rodzaju zabawki.

- WG: Myślę, że jeżdżę szybko, ale bezpiecznie. Mój samochód pozwala na taka jazdę.

Czego mam Wam na koniec tej rozmowy życzyć?
-
WG: Tego, abyśmy zawsze dojeżdżali do celu. Cali i zdrowi.

 

Śledź ten artykuł
Zagłosuj na artykuł
Komentarze:
Twój host to 38.107.179.232 (38.107.179.232). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoja wypowiedzią. W przypadku naruszenia prawa lub czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta może zostać ujawniona odpowiednim służbom. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczane przez użytkowników.
16.12.2011 - 9:01
zonk

+19
-5
Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.
16.12.2011 - 9:15
Dominika

+7
-5
gość: zonk napisał/a:
Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.

Racja
16.12.2011 - 9:20
avatar
Redakcja

+7
-5
gość: zonk napisał/a:
Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.


Takie zdjęcia otrzymujemy od redakcji Sedna. Proszę zwrócić uwagę, że w pozostałych artykułach zdjęcia są kolorowe.
16.12.2011 - 9:30
patryk

+10
-4
Redakcja napisał/a:
Takie zdjęcia otrzymujemy od redakcji Sedna. Proszę zwrócić uwagę, że w pozostałych artykułach zdjęcia są kolorowe.


mam nadzieje ze redaktorzy z sedna dostrzega kolor w naszej rzeczywistosci i takie fotografie zaczna dosylac :)
16.12.2011 - 9:57
zonk

+6
-2
Redakcja napisał/a:
gość: zonk napisał/a: Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.

Takie zdjęcia otrzymujemy od redakcji Sedna. Proszę zwrócić uwagę, że w pozostałych artykułach zdjęcia są kolorowe.

Dziękuję za odpowiedź, no tak to was zdecydowanie trzyma w tej kwestii. Pozostaje życzyć Sednu więcej koloru ;)
Pozdrawiam
16.12.2011 - 10:20
ramboiwbambo

+8
-4
[*]
16.12.2011 - 10:22
rala

+8
-5
Ja myślałam że jakiś wypadek podczas rajdu był i Ci dwaj panowie nie żyją .
16.12.2011 - 12:22
zgadzam się

+5
-3
ja też, podobne wrażenie miałam wczoraj widząc zdjęcie pana Łatasa
16.12.2011 - 13:00
WRC fan

+5
-1
Parę literówek:
1.- MT: Albo na (pudle), albo tuż za nim.
2.Obaj Panowie macie rodziny, obaj dzieci. Pana córka, Panie (Marka) Klaudia sama ściga sie w rajdach ...()

:) Co do wywiadu. Życzę sukcesów na os-ach.W terenówkach byliście świetni. Czasem trzeba spróbować czegoś nowego ...
16.12.2011 - 19:15
tgh

+2
-1
ludzie to są zawistni ;/
19.12.2011 - 20:42
pawson

+1
gość: zonk napisał/a:
Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.

no właśnie!!!
21.12.2011 - 10:27
....

+2
cyt: Weźcie nie wrzucajcie tych czarno-białych zdjęć bo na pierwszy rzut oka to wygląda jak jakieś klepsydry.


no właśnie!!!

A TO TAKIE PRZYSTOJNE CHŁOPAKI:)
Dodaj swój komentarz:

gość
Podpis:
kod bezpieczeństwa Przepisz kod:
Oświadczam, że zapoznałem się i akceptuję treść Regulaminu
Na Głównej
Ostatnio Komentowane
Najczęściej czytane
Znajdź nas na Facebooku
Do góry
O Nas Kontakt
Reklama w Miasto-info.pl
Patronat medialny Logotypy
Polityka prywatności Regulamin
Partnerzy
© miasto-info.pl