logo-web9
Koronawirus

Biznes wspiera się sam. W sieci ruszyła grupa pomocowa dla przedsiębiorców

W tym trudnym dla biznesu czasie musimy wspierać się nawzajem. Mam wrażenie jakbyśmy każdego dnia musieli walczyć o przetrwanie.

Trzeba zrozumieć, że za przysłowiową ladą stoją nie tylko pojedynczy sprzedawcy, ale całe ich rodziny. Dzisiaj ważą się ich losy, a często przyszłość.

Dlatego tak ważne jest wzajemne wsparcie i wszelka pomoc. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku

- mówi Katarzyna Reklińska – restauratorka i założycielka internetowej społeczności „Wspieram lokalny biznes: Myślenice”.

„Wspieram lokalny biznes: Myślenice”– co kryje się pod tą nazwą?

Pomysł zaczerpnęłam z bliźniaczej grupy jaka powstała w Krakowie. Po kontakcie z jej założycielką postanowiłam przenieść dobre praktyki na nasze podwórko. W Myślenicach jest masa przedsiębiorców, którzy w czasie walki z epidemią potrzebują wsparcia. Ideą grupy było zrzeszenie ludzi, którzy pomimo ciężkiego dla biznesu okresu chcą działać. To nieformalna grupa mieszkańców regionu, która działa jako platforma do łączenie klientów z przedsiębiorcami.

Jak działa grupa?

Wystarczy wejść w ten LINK , a następnie dodać opis swojej działalności. Musi on uwzględniać branżę, numer kontaktowy lub przekierowanie do strony, formę odbioru towaru, czy sposób płatności. W dobie pandemii koronawirusa priorytetem jest bezpieczeństwo pracowników i klientów, dlatego każdy z członków musi określić w jaki sposób dba o zachowanie środków bezpieczeństwa. Edukujemy również klientów i przypominamy im, że składając zamówienie z dowozem należy upewnić się, czy firma zachowuje zasady higieny, zwracamy im uwagę, żeby minimalizowali ryzyko zakażenia płacąc bezgotówkowo, dzięki czemu kontakt z dostawcą nie jest obowiązkowy. Oczywiście po każdym zetknięciu z opakowaniem należy umyć ręce, a jedzenie przełożyć na własny talerz.

Co daje przedsiębiorcy udział w tej grupie?

W czasie kwarantanny nasze życie przeniosło się do internetu, dlatego właśnie w sieci można się pokazać i dotrzeć do klientów. Ale to nie wszystko ponieważ „Wspieram lokalny biznes: Myślenice”– to miejsce w którym dzielimy się wiedzą i doświadczeniami oraz informacjami związanymi z obecną sytuacją w jakiej znaleźli się przedsiębiorcy. To nie jest typowa tablica ogłoszeniowa. To przede wszystkim grupa wsparcia. Ktoś kto ma większe doświadczenie lub wiedzę, albo rozwiązał w jakiś sposób problem związany z prowadzeniem biznesu, może podzielić się tą wiedzą z innymi. Mile widziani są przedstawiciele wszystkich branż, a naszym głównym celem jest wzajemna pomoc. W tym trudnym dla biznesu czasie musimy się wzajemnie wspierać. Dzisiaj biznes może liczyć przede wszystkim na siebie.

Nie lepiej byłoby zamknąć interes i czekać na rozwój wypadków?

W żadnym razie! Wiele osób cechuje tego typu podejście. Mówią: „inne firmy się zamykają, nie ma ruchu, to ja też tak zrobię” i czekają. My wręcz przeciwnie! Łączymy się po to, aby wspólnie dać sobie radę. Trzeba działać! Najgorzej w tej sytuacji byłoby się poddać.

Weź udział w sondażu!

Co w takim razie z konkurencją?

Tu nie chodzi o konkurencję. Jako restaurator nie widzę problemu, aby do grupy dołączały kolejni przedstawiciele gastronomii. Nie patrzę na innych jak na rywali, tylko widzę w nich ludzi. Nikt nie ma takiego samego kotleta czy placków. Smaki Myślenic są różne. Każdy chce dobrze gotować, a w obecnej sytuacji nie chodzi o wyścig.

Tylko…

… tylko o to, aby jak największa liczba przedsiębiorców mogła przetrwać. To, że wspieram i pomagam innym, dodaje mi skrzydeł. Dzięki takiemu działaniu sprawiamy, że biznes wspiera biznes. Nikt nam lepiej nie pomoże, a nie wszyscy mogą czekać. Trzeba działać. Nasza firma funkcjonuje od 30 lat, nie wyobrażam sobie żebym miała zamknąć ją bez walki.

Mocno odczuła Pani zmiany jakie w codziennym życiu wprowadziła pandemia koronawirusa?

Odkąd ogłoszono stan zagrożenia epidemią drastycznie spadły nam obroty. Do tej pory nasza działalność w głównej mierze opierała się na stacjonarnej restauracji, czy imprezach okolicznościowych. W jednej chwili to wszystko przestało funkcjonować. Szybko musiałam opracować nową strategię. Każdy z przedsiębiorców dzisiaj powinien zastanowić się jakie są potrzeby mieszkańców Myślenic i okolic oraz, które i w jaki sposób jego firma jest w stanie zaspokoić. Nasza działalność dzisiaj opiera się głównie na dostawie dań na wynos.

Weź udział w sondażu!

Jak sytuacja wpłynęła na obroty?

Obroty? Spadły o 90%. Były dni, że mieliśmy utargu 50-60 zł. Dzięki temu, że postanowiłam działać i reagować na sytuację, udało nam się poprawić ten wynik. Dlatego wiem, co czują inni przedsiębiorcy i mogę ich tylko zachęcić do aktywności. Wspólnie możemy sobie pomóc. Postanowiłam, że nawet jeśli mielibyśmy przez jakiś czas dokładać do interesu, to musimy nadal funkcjonować. Poza tym firma to nie tylko ja, to również pracownicy, a oni muszą mieć z czego żyć. Nasza ekipa jest tak zgrana, że traktujemy się niemal jak rodzina. W takich sytuacjach nie zostawia się bliskich. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku.

Odkąd ogłoszono stan zagrożenia epidemią drastycznie spadły nam obroty. W pierwszych dniach nawet o 90%.

Do czego dzisiaj można porównać prowadzenie biznesu?

Mam wrażenie jakbyśmy każdego dnia musieli walczyć. To nie jest spokojne prowadzenie firmy jak kiedyś, to walka o każdy dzień. Moglibyśmy sobie pozwolić na to, żeby zamknąć interes, ale co zrobimy z pracownikami? Skąd oni mają wziąć pieniądze? Za co żyć? Czuję się za nich odpowiedzialna. Nie można załamać rąk, trzeba działać i reagować na zmiany i nie poddawać się pomimo ciężkiej sytuacji.

Jakiej pomocy dzisiaj najbardziej potrzebują przedsiębiorcy?

Wspierania lokalnego biznesu. Na pierwszym poziomie jest klient; jeżeli chce coś kupić, to może zastanowić się komu przekaże swoje pieniądze. Jeżeli mamy okazję wesprzeć małe sklepy, to róbmy to. Za ladą stoją nie tylko pojedynczy sprzedawcy, za nimi są całe rodziny. Dzisiaj ważą się ich losy, często przyszłość. Jeśli np. zamawiamy obiad to raz weźmy pizzę, innym razem burgera, a to zupkę w lokalnej restauracji. Wielu przedsiębiorców dzisiaj czuje się jakby byli niewidzialni. Sprawmy, aby mieszkańcy dostrzegli tych ludzi. Jest wielu handlowców, którzy na to czekają.

A pomoc rządowa lub działania lokalne? W jaki sposób gospodarze gmin mogą pomóc biznesowi?

To drugi poziom. Przede wszystkim chodzi o minimalizowanie kosztów. Możliwość zawieszenia na trzy miesięcy opłat związanych ZUS-em to pierwszy krok. W przypadku gastronomii pomocne stałoby się umorzenie kwartalnych opłat za koncesję. O tym się nie mówi, a dzisiaj nie możemy sprzedawać alkoholu na wynos, a koszty związane z koncesją trzeba ponieść - to 1000 zł do końca maja. Wielu przedsiębiorców płaci też czynsz, który w przypadku braku dochodów może stać się gwoździem do trumny, natomiast w moim przypadku pomocne byłoby umorzenie podatku od nieruchomości lub zmniejszenie bieżących kosztów. O tym należy pomyśleć. Dzisiaj dla biznesu każdy grosz ma znaczenie. Firmy musza przetrwać, ale nie wszystkim się to uda bez pomocy.

W pomocy przedsiębiorcom przede wszystkim chodzi o minimalizowanie kosztów. Zawieszenie opłat za ZUS, umorzenie podatku od nieruchomości, zmniejszenie czynszów, w przypadku gastronomi zniesienie opłat za koncesję.

Co by się musiało stać, żebyście pewnego dnia nie otworzyła pani restauracji?

Jeżeli epidemia w kraju osiągnie taki pozom jak we Włoszech, czy w Hiszpanii i będę przekonana, że nie jestem w stanie zadbać o bezpieczeństwo moje, pracowników i gości. Dzisiaj podobnie jak inni restauratorzy dokładamy wszelkich starań, aby dostawa była bezpieczna. Kierowca ma ubraną maseczkę i rękawiczki, nieustannie dezynfekujemy ręce, regularnie odkażamy samochód i lokal. Robimy wszystko zgodnie z obowiązującymi rozporządzeniami.

Jak Pani widzi przyszłość?

Widzę ją pozytywnie. Ta sytuacja nauczyła mnie bardzo wiele; prowadząc firmę nie można spocząć na laurach i być z siebie w pełni zadowolonym. Zawsze trzeba mieć plan „B” i dążyć do rozwoju. Nie można też się poddawać. Sytuacja związana z epidemią jest skrajnie ekstremalna, ale działa na mnie mobilizująco i pomoc innym dodaje mi energii. Moje motto: co dajesz do dostajesz, a co siejesz to zbierasz. Wierzę w to, że dobro powraca. Dlatego postanowiłam zarazić tym optymizmem innych.

--------

Twoja firma popadła w kłopoty w związku z epidemią koronawirusa? Tracisz klientów, boisz się o przyszłość lub chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami? A może stajesz przed sytuacją w której będziesz musiał zwalniać pracowników?

Napisz do nas na redakcja@miasto-info.pl , podziel się swoimi doświadczeniami i wspólnie wypracujemy listę najważniejszych potrzeb i oczekiwań przedsiębiorców w tym trudnym dla biznesu czasie.

Zobacz więcej
Czytaj komentarze!