To nie koniec utrudnień na Zakopiance w Myślenicach. Remont przeciąga się o kolejny tydzień
- 21 września 2026
Mający potrwać kilka dni remont 660 metrów nawierzchni na Zakopiance w Myślenicach wydłuża się o kolejny tydzień. Powodem mają być pęknięcia pod wierzchnią warstwą asfaltu
W ubiegłym tygodniu ruszył remont nawierzchni na odcinku Zakopianki od wiaduktu prowadzącego w stronę Polanki po nowy węzeł przy. ul. Sobieskiego. Drogowcy zajmowali się ściąganiem starej warstwy asfaltu i kładli nową. Utrudnienia miały potrwać trzy dni.
Jak się okazuje to nie koniec utrudnień, a prace w tym miejscu potrwają kolejny tydzień.
- Po ściągnięciu wierzchniej warstwy nawierzchni okazało się, że w niższych warstwach asfaltu oraz w podbudowie z kruszywa są pęknięcia (rozwarstwienia) mające do 5 cm szerokości.
Zanim położymy nowy asfalt musimy naprawić te miejsca. Do tego konieczne jest wybranie na obszarze ok. 120 m2 jezdni wszystkich warstw drogi do głębokości metra, a następnie ułożenie ich na nowo – informuje Kacper Michna z krakowskiego oddziału GDDKiA.

Według prognoz Generalnej Dyrekcji; prace potrwają ok. tygodnia, ale drogowcy warunkują to pogodą. W czasie remontu jezdnia będzie zwężona do jednego pasa.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.


Utrudnienia w tym miejscu to pryszcz w stosunku do korków przed nowym radarem w Jaworniku, ale jedno i drugie to w dużej mierze wina niektórych kierowców. Niestety wystarczy jeden czy dwóch "geniuszy", żeby wszystko stanęło...
Nie sam radar jest problemem, ale właśnie kierowcy, którzy nie ogarniają jazdy i mylą drogę GP z ekpresówką. Do tego nasz durny przepis wymagający tablicy informacyjnej o fotoradarze sprawia, że kierowcy łamią przepisy i później gwałtownie hamują gdy zobaczą tabliczkę. Wszędzie gdzie kierowcy nie potrafią się dostosować do przepisów powinny być w pierwszej kolejności odcinkowe pomiary prędkości. Jeśli na danej drodze nie da się ich zrobić, jak np. na Zakopiance na odcinku Myślenice <-> Kraków, to wtedy w takich miejscach powinny być nieoznaczone, mobilne fotoradary, tak aby kierowcy spodziewali się ich na całej długości drogi, a nie tylko w kilku oznaczonych miejscach.
Akurat ten radar jest trochę winny. Jakie tam jest uzasadnienie tego radaru i w ogóle ograniczenia prędkości do 60km/h? Wg mnie żadne, bo ani pasów, ani niebezpiecznego zakrętu nie ma. Redukcja prędkości miała tam na celu wyłącznie ułatwienie przejazdu, a jak wyszło to wszyscy widzimy....
Uzasadnieniem jest klasa tej drogi, kierowcy zapominają, że to nie jest droga szybkiego ruchu (no albo po prostu nie znają przepisów). Standardowa prędkość na Zakopiance na odcinku Myślenice - Kraków powinna wynosić 70 km/h na prawie całej jej długości, bo jest to droga, po której normalnie mogą pasem jezdni jeździć rowerzyści i której poboczem mogą chodzić piesi. W kilku miejscach tego odcinka Zakopianki rzeczywiście prędkość może być podniesiona do 90 km/h, ale że jeździ się tam zdecydowanie za szybko, są fotoradary.
60 km/h na drodze klasy GP to zdecydowanie standardowa prędkość, więc nie powinieneś narzekać, że jest tam ograniczenie do 60 km/h, a powinieneś być szczęśliwy, że w innych miejscach jest podniesiona prędkość do wyższej :). Kierowcy po prostu mają błędne nawyki. To tak jakbyś całe życie kradł w sklepie i narzekałbyś, że w sklepie w którym zawsze kradłeś zamontowali kamery, pytając jakie jest uzasadnienie tych kamer :D.
Po prostu trzeba sobie uświadomić, że to nie jest "eska", S7 jest dopiero na etapie projektowania, póki co, nie istnieje od nas szybka droga do Krakowa i fotoradary nie są tego przyczyną.
Jezu, chłopie, droga na bielsko ma większą prędkość dozwoloną a jak wygląda w porównaniu z zakopianką i jakie ma pobocza? Ty się zastanowiłeś nad tym coś tu wypocił? A weźmy w ogóle furmankami jeździjmy po żwirze, będzie bezpiecznie.
Wybór jest prosty, albo korki albo wypadki. Za zatory odpowiada oczywiście fotoradar -jak go nie było, zatory były mniejsze. Ja osobiście wolę jednak stać w korku przed fotoradarem niż przed wypadkiem.
Kierowcy jadą jak jadą, to nie ma nic do rzeczy. Nie ma jakiś magicznych umiejętności, które zapewnią płynny przejazd. Jesteśmy ludźmi, puki co nie ma w samochodach autopilota który idealnie dobierze prędkość i przewidzi w stu procentach jak zachowa się inny samochód. Natężenie ruchu jest po prostu zbyt duże, trzeba zrobić przejazd górą, bo inaczej dobrego rozwiązania nie ma.
Jako społeczność sami jesteśmy sobie winni - nie potrafimy wymóc na władzy tej inwestycji, mimo że poprzedni burmistrz jest szefem GDKiK, ale zamiast budować wolą się kłócić z obecnym. Za te korki jak i inne utrudnienia odpowiadają dość konkretne, znane osoby a fotoradar stał się kozłem, moim zdaniem niesłusznie. Stoi bo nie da się skręcić i są wpadki. Ale dlaczego musi tam stać, to już są problemy do rozwiązania i to jest robota tych konkretnych osób, która nie jest wykonana, a powinna być już dawno temu, To nie jest problem znany od wczoraj.