„Małopolska boryka się z problemem suszy”. Wody ubywa też w Zalewie Dobczyckim
- 12 października 2026
„Z problemem suszy borykamy się w całej Polsce południowej, gdzie prawie 5 mln ludzi korzysta z tego typu zbiorników. Z racji tego, że nie mamy zimą śniegu schnie nam Jezioro Solińskie, Żywieckie, Zalew Czorsztyński i Dobczycki, a w zbiorniku Klimkówka pod Gorlicami zostało tylko 10 procent wody” – mówi prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie
Na kanale „W sumie wiadomo” w mediach społecznościowych pojawił się materiał wideo w którym występuje prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Razem z prowadzącym odwiedzają… dno Zbiornika Dobczyckiego. Materiał nakręcono pod mostem w Brzączowicach, gdzie jak informujemy od jakiego czasu ubywa wody.
Na filmie widać opisywane przez nas na początku października odsłonięte fragmenty dna, elementy infrastruktury i nory bobrów. Sytuacja wpisuje się w trwającą w zlewni Raby suszę hydrologiczną.
Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie: To Polska wysycha. To co widzimy to zaschnięta skorupa nawet dziesiątek tysięcy martwych małż. A ten górny poziom na słupie, to zazwyczaj poziom na którym utrzymywała się woda, a teraz wskutek suszy opadła nawet o 3 metry. Normalnie poziom wody powinien być między 1 a 2 metra. My znajdujemy ok. 2 metrów poniżej poziomu alarmowego.
Na dnie osadza się cały brud gnijących małż, osadów śmieci wrzucanych do zbiornika. Unosi się fetor. Zalew Dobczycki to zbiornik wody pitnej dla milionowej aglomeracji Krakowa.
Natomiast my z problemem suszy borykamy się w całej Polsce południowej, gdzie prawie 5 mln ludzi korzysta z tego typu zbiorników. Z racji tego, że nie mamy zimą śniegu schną nam Jezioro Solińskie, Żywieckie, zalew Czorsztyński, Dobczycki, a w zbiorniku Klimkówka pod Gorlicami zostało tylko 10 procent wody.
Po raz pierwszy opisywaliśmy podobną sytuację w 2022 roku, kiedy w regionie panowała susza.
Tym razem niski stan wody można zestawić z oficjalnymi danymi dotyczącymi sytuacji hydrologicznej.
IMGW-PIB objął ostrzeżeniem dotyczącym suszy hydrologicznej zlewnię Raby wraz ze Zbiornikiem Dobczyce. Ostrzeżenie obowiązuje od 14 lipca do odwołania, a w dniu 1 października nadal pozostawało w mocy.

Wody Polskie podają jednocześnie, że dopływy do zbiorników znajdujących się na terenie RZGW w Krakowie utrzymują się na niskich poziomach.

W oficjalnym komunikacie z 1 października stan wody w dorzeczu Wisły określono jako niski, lokalnie średni. Na samej Rabie występowały lokalnie stany średnie, ale dla zlewni Raby wraz ze zbiornikiem obowiązywało ostrzeżenie suszowe. Na dzień 12 października stan Raby określany jest jako niski.
Radni rozmawiali o problemach z wodą
Niski stan wód i problemy z jakimi włodarze gmin zmagają się w tym roku został poruszony podczas ostatniej sesji rady powiatu.
Radny Jan Bylica (PiS) komentując problemy z dostępnością wody w Sułkowicach, mówił, że podobnych sytuacji może być więcej. Wskazywał przy tym właśnie na niski poziom wody w Zbiorniku Dobczyckim.
– W sytuacji, kiedy brakuje wody, czyli czegoś, co do życia ludziom jest niezbędne - na miejscu burmistrza Sułkowic zrobiłbym to samo. Po to jest samorządowiec, po to jest wójt, po to jest burmistrz, żeby zabezpieczał te podstawowe potrzeby – mówił.
Dyskusja dotyczyła przede wszystkim tego, jak samorządy powinny reagować w sytuacji niedoboru wody. Wicestarosta Ewa Kęsek poinformowała wówczas, że podczas spotkania z wójtami i burmistrzami omawiano problemy związane z zaopatrzeniem mieszkańców w wodę.
Samorządy miały przedstawić swoje możliwości, a powiat zadeklarował możliwość zakupu beczki, która mogłaby służyć do dostarczania wody w sytuacjach kryzysowych.
Sytuacji nie poprawia brak obecności przedstawicieli Wód Polskich podczas sesji rady powiatu, na której mieli przedstawić roczne sprawozdania. "Po prostu nas zlekceważyli" - styuację komentują radni.
Zbiornik Dobczycki jest ważnym elementem systemu zaopatrzenia w wodę aglomeracji krakowskiej. Dlatego jego obecny wygląd jest przede wszystkim widocznym sygnałem tego, że problem niedoboru wody dotyczy również naszego regionu.
O sytuację pytamy burmistrza
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy do burmistrza Dobczyc. Tomasza Susia (PSL) pytamy m.in. o to, czy niski poziom wody w Zbiorniku Dobczyckim stanowi zagrożenie dla zaopatrzenia mieszkańców w wodę pitną, jakie działania podejmuje gmina w związku z suszą hydrologiczną i czy przygotowuje się na ewentualne pogorszenie sytuacji?
Chcemy również ustalić, czy burmistrz prowadzi rozmowy z Wodami Polskimi i innymi instytucjami odpowiedzialnymi za gospodarkę wodną oraz czy mieszkańcy powinni już teraz ograniczać zużycie wody. Czekamy na odpowiedzi gospodarza gminy.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.



Dziesiątki lat stosowania bardzo szkodliwego zabiegu jakim jest nadmierna melioracja powodują i będą powodować szkody jeszcze przez długi okres, a biorąc pod uwagę kontynuowanie tego szkodliwego trendu nawet i przez pokolenia.
Jak to jest, że gdy mamy ten deszcz, to zamiast go zachowywać jakoś lokalnie na mokradłach, rozlewiskach itp to jedyne co chcemy to zebrać go do rowów, następnie do super wyregulowanych rzek i jak najszybciej wywalić do morza totalnie pozbywając się jej
Ta woda magicznie nie będzie się tu pojawiać (co zresztą już widać).
Osuszmy wszystko, wyregulujmy wszystko i pozbądźmy się wszystkiego, a następnie się dziwimy że nie ma wody.
A dlaczego ten zbiornik nie jest czyszczony jak nie ma teraz tyle wody
"Pytania w tej sprawie wysłaliśmy do burmistrza Dobczyc. Tomasza Susia (PSL) pytamy m.in. " no ciekawe co powie w tym temacie bo cos strona miasta nie zauwaza problemu, a moze faktycznie go nie ma
Bo nie ma wody żeby wyczyścić !
To co piszesz oczywiście istnieje, ale wpływa to na stan górnej Raby mniej więcej w taki sposób, jak zderzenie ptaka z samochodem wpływa na prędkość samochodu. Działania, o których mówisz są lokalne to jest mniej niż 1% zlewni. Ogromna większość wody w Rabie spływa z lasów Beskidu Wyspowego i Gorców, tam żadnego dewelopera nie ma. Gdybyś całe Myślenice wybetonował (razem z lasami i polami) i spuścił wodę rurą do Bałtyku, to Jezioro Dobczyckie nawet by tego nie odczuło. Prawdą jest, że ogólnie w Polsce jednym z głównych powodów jest melioracja, ale akurat zlewni Górnej Raby to nie dotyczy. Górna Raba, po prostu jest tak geologicznie i morfologicznie zbudowana, że bardzo źle znosi brak opadów, stąd głębokie i długie niżówki.