Myślenice

Kurier miał zostać obrabowany dzień przed Wigilią. Okazało się, że „napadł” go kolega, a pieniądze podzielili między sobą

Kurier miał zostać obrabowany dzień przed Wigilią. Okazało się, że „napadł” go kolega, a pieniądze podzielili między sobą

Przed Bożym Narodzeniem policja odebrała zgłoszenie o rabunku do którego miało dojść na jednym z osiedli w Myślenicach. „Okazało się, że rozboju nie było, a historię wymyślił sam kurier ze swoim znajomym” – informuje policja

 

To była środa 23 grudnia 2020 r. Na dzień przed Wigilią, około godziny 13 mieszkanka jednego z bloków w Myślenicach wyszła przed klatkę po tym jak odebrała połączenie przez domofon. Przed drzwiami stał mężczyzna, który z zaczerwienionymi, łzawymi oczami poruszał się po omacku.

Zapytała go co się stało. Miał powiedzieć, że pracuje jako kurier i przed chwilą stał się ofiarą napadu. Kobieta od razu zadzwoniła na policję, a poszkodowanemu podała wodę, aby przemył oczy.

Kiedy policjanci zjawili się na miejscu, 25-latek relacjonował, że został napadnięty podczas, gdy znajdował się w przestrzeni ładunkowej samochodu. Nieznany mu mężczyzna najpierw miał spryskać go gazem, a następnie odciął z pasa saszetkę w której znajdowało się 5600 zł. Na dowód pokazywał pocięte spodnie oraz wciąż łzawiące, czerwone oczy. Policjanci patrolując okolicę nie trafili na opisanego napastnika. Kurier złożył formalne zawiadomienie o przestępstwie, a o kradzieży firmowych pieniędzy poinformował swoich przełożonych. 

Sprawa ruszyła. Kryminalni z komendy powiatowej policji w Myślenicach zbierali i analizowali materiał dowodowy, przesłuchiwali świadków i… coraz bardziej wątpili w historię opowiedzianą przez poszkodowanego.

- Śledczy ustalili, że zdarzenie było efektem zmowy kuriera i jego 27-letniego znajomego, którzy skrzętnie zaplanowali każdy krok pozorowanego napadu, przygotowując się do jego realizacji przez kilka dni. W umówionym miejscu i czasie kurier zaparkował auto i dobrowolnie przekazał pieniądze znajomemu. Następnie wszedł do pojazdu i prysnął w siebie gazem, a 27-latek oddalił się z saszetką z pieniędzmi. W późniejszym czasie spotkali się i podzielili gotówką – wyjaśnia Dawid Wietrzyk, rzecznik prasowy myślenickiej policji.

Obaj mężczyźni okazali się mieszkańcami Krakowa. Jak informuje policja; zostali zatrzymani kilka dni temu, a podczas przesłuchania przyznali się do sfingowana rozboju i usłyszeli zarzuty oszustwa. Dodatkowo nad 25-latkiem wisi zarzut zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie oraz składania fałszywych zeznań.

Grozi im do 8 lat więzienia. Przedwczoraj prokurator względem mężczyzn zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych i dozorów policyjnych.

Powiązane tematy

Komentarze (7)

Zobacz więcej