Pierwsze krakowskie spotkanie zespołu w sprawie S7. Burmistrzowie Myślenic i Dobczyc apelują o ochronę zbiornika i rzetelne analizy ruchu
- 13 kwietnia 2026
W Krakowie odbyło się pierwsze spotkanie zespołu pracującego nad wyborem wariantu drogi S7 Kraków–Myślenice.
Tomasz Suś apelował o ochronę Jeziora Dobczyckiego jako strategicznego źródła wody, a burmistrz Myślenic o wariant wschodni z połączeniem w Lubniu i oparcie analiz o aktualne dane ruchu
Po trwających pół roku protestach na Zakopiance, poruszeniu w gminach na południe od stolicy Małopolski i w samym Krakowie, prace nad wyborem wariantu planowanego odcinka drogi S7 Kraków-Myślenice przejęła centra Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie.
Tam w marcu 2026 roku odbyło się spotkanie przedstawicieli obszarów, przez które ma przebiegać droga. Z kolei pierwsze krakowskie posiedzenie zespołu w sprawie S7 zwołano w piątek 10 kwietnia w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie (łącznie ma być ich 6 w Krakowie i jedno w Warszawie).
Miało służyć wyjaśnieniu zasad współpracy pomiędzy Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, samorządami oraz stroną społeczną w celu ustalenia kryteriów wyboru przyszłych wariantów trasy.
Przedstawiciele GDDKiA podkreślali, że celem prac nie jest jeszcze kreślenie konkretnych linii na mapie, lecz wypracowanie obiektywnego systemu wag dla wskaźników środowiskowych i technicznych. Strona społeczna zgłosiła jednak szereg merytorycznych i prawnych zastrzeżeń, wytykając błędy w dotychczasowych analizach oraz kwestionując zasadność mechanizmu głosowania.
Uczestnicy spotkania krytykowali nieprecyzyjne wyznaczenie obszarów wyłączonych z zabudowy, wskazując m.in. na pominięcie strategicznego Zbiornika Dobczyckiego czy terenów gęsto zamieszkanych.
Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) poinformowali, że obszar analiz został rozszerzony o warianty zachodnie (w kierunku Skawiny) oraz wschodnie (w kierunku Niepołomic). To wynik postulatów społecznych i samorządowych, które wskazywały na konieczność poszukiwania alternatyw dla dotychczasowych korytarzy.
Wpływ na Dobczyce
Głównym problemem podnoszonym w kontekście Dobczyc jest ochrona Jeziora Dobczyckiego jako strategicznego zasobu wody pitnej. Burmistrz Tomasz Suś (PSL) wyraził stanowczy sprzeciw wobec faktu, że zbiornik nie został zaznaczony na mapach, jako obszar do bezwarunkowego ominięcia.

Zwracał uwagę, że zaopatruje w wodę 55% mieszkańców Krakowa i pełni funkcję strategicznego zbiornika retencyjnego oraz elektrowni wodnej. Teren ten jest ściśle chroniony ze względów sanitarnych, a gmina nie może tam realizować żadnych inwestycji. Burmistrz ostrzegł przed zagrożeniem dla stabilności dostaw wody w przypadku awarii lub uszkodzenia infrastruktury w tym rejonie.
Tomasz Suś (PSL), burmistrz Dobczyc: Nie chcę słuchać, że można budować przez jeziora, przez Mont Everest, czy kopalnie soli. Wiem, że dzisiaj wszystko można. Jednak 55% mieszkańców Krakowa pije wodę z Dobczyc, funkcjonuje elektrownia wodna. Sytuacja na terenie Małopolski, zwłaszcza części południowej - jeśli chodzi o wodę jest niezwykle trudna.
Dostęp do jeziora ze względów sanitarnych i poboru wody pitnej jest zablokowany. Nie możemy tam nic zrobić. Możemy tylko patrzeć na to jezioro. To strategiczny zbiornik retencyjny. Obiekt jest ściśle chroniony. Zapora i zbiornik to miejsce z ogromnym znaczeniu dla stabilności zaopatrzenia w wodę Polski południowej oraz bezpieczeństwo powodziowe Doliny Raby.
Liczę na to, że państwo dobrze się przyjrzycie temu tematowi i będziecie patrzeć kilka kroków do przodu. Mieszkacie w Warszawie, a my mieszkamy na południu. Dzisiaj tutaj mnóstwo ludzi ma problem z wodą i my musimy o to zadbać. Są pewne miejsca strategiczne, które nie są zaznaczone. Mam na myśli strefy przemysłowe w Dobczycach, Niepołomicach, czy Myślenicach. U mnie w strefie przemysłowej pracują ludzie z 7 powiatów. Co mam powiedzieć fabryce, która zatrudnia 1100 mieszkańców? Dzisiaj jesteście, a jutro was nie ma?
Wpływ na Myślenice
W przypadku Myślenic dyskusja koncentrowała się na błędnych danych wejściowych oraz konieczności wyprowadzenia ruchu poza gęsto zabudowane centrum miasta.
Burmistrz Jarosław Szlachetka zaapelował o całkowite zredefiniowanie korytarzy i oparcie ich na najnowszych badaniach ruchu.

Złożył postulat rozszerzenia analiz o warianty skrajne - wschodnie lub zachodnie, które mogłyby przejąć ruch tranzytowy i połączyć się z drogą „Sądeczanką” lub Beskidzką Drogą Integracyjną (BDI).
Mówił o konieczności wyłączenia z analiz nie tylko samego zbiornika dobczyckiego, ale i całej zlewni rzeki Raby.
Jarosław Szlachetka (PiS), burmistrz Myślenic: Zgłaszam prośbę do dyrektora generalnego. Dało się rozszerzyć analizę na wschód i zachód do Skawiny i Niepołomic, więc postuluję, aby opracowanie studium rozszerzyć nie tylko o te dwie gminy, ale dalej na południe włącznie z dojściem do gminy Lubień.
To wiązałoby się z wyłączeniem zbiornika dobczyckiego, jako rezerwuaru wody pitnej. To dotyczy nie tylko zbiornika, ale całej zlewni rzeki raby. Mówię o wariancie wschodnim, skorelowaniu i połączeniu drogi S7 na wschód od gminy Myślenice i zbiornika dobczyckiego z Sądeczanką.
Ciężko będzie nam wszystkim pracować, jeżeli dalej będziemy opierać się na błędnych analizach projektanta i krakowskiego oddziału GDDKiA opublikowanych w listopadzie 2025. Dlatego jeszcze raz apeluję. Powinniśmy poznać wyniki analizy ruchu tranzytowego w Małopolsce z 2025 r. Dodatkowo włączyć władze regionu – Krakowa – do tworzenia strategii transportowej aglomeracji krakowskiej, zredefiniowania funkcji Zakopianki i oddzielenia ruchu tranzytowego od lokalnego.
Ponadto w opracowaniach nie mamy połączenia drogi S7 z planowanymi trasami kolejowymi na o
Zgodnie z deklaracjami przedstawicieli GDDKiA, planowana jest publikacja syntezy wyników Generalnego Pomiaru Ruchu z 2025 roku. Jej przedstawiciele zapewniali, że publikacja tych danych ma nastąpić w tym tygodniu.
Mimo napiętej atmosfery i licznych zastrzeżeń, GDDKiA zadeklarowała, że dane te będą na bieżąco aktualizowane i weryfikowane przed kolejną analizą. Kolejne posiedzenie zespołu zaplanowano w cyklu dwutygodniowym, co oznacza, że odbędzie się ono za dwa tygodnie od daty pierwszego spotkania (czyli ok. 24 kwietnia 2026 r.). Spotkania mają odbywać się regularnie do końca czerwca.
Na razie nie ma decyzji o przebiegu trasy, a proces dopiero wchodzi w etap ustalania kryteriów. Zanim to nastąpi spór dotyczy nie tyle przebiegu drogi co sposobu podejmowania decyzji o przyszłości regionu. Od tego, czy w analizach zostaną uwzględnione realne dane, głosy samorządów i mieszkańców, zależy nie tylko przebieg trasy, ale też to, czy konflikt wokół inwestycji wygaśnie, czy powróci w formie kolejnych protestów.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.


Komentarze