Przejazd Godności w Myślenicach. „Od jednego dzień dobry zaczyna się bardzo wiele”
- 5 maja 2026
Największą barierą dla osób z niepełnosprawnością nie są dziś schody ani krawężniki, ale ludzki dystans.
„Najbardziej potrzeba odwagi do zwykłego spotkania z moim dzieckiem. Nie omijania, nie zakłopotania, tylko prostego ‘dzień dobry’".
O tym, dlaczego wciąż boimy się zwykłego kontaktu i po co w Myśleniach organizowany jest „Przejazd Godności” rozmawiamy z Marcinem Jamrozem z PSONI.
We wtorek 5 maja w samo południe ulice miasta przemierzy „Przejazd Godności”. To symboliczne rozpoczęcie obchodów Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. W kolumnie samochodów pojawią się osoby z niepełnosprawnościami, ich rodziny, terapeuci, wolontariusze i przyjaciele.
To nie tylko zaproszenie do wspólnego świętowania, ale też przypomnienie, że osoby z niepełnosprawnością są częścią lokalnej społeczności i chcą być w niej obecne.
O tym, dlaczego zwykłe „dzień dobry” bywa ważniejsze niż wielkie deklaracje, rozmawiamy z Marcinem Jamrozem - przewodniczącym Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną w Myślenicach.
Na czym polega Przejazd Godności i jaki sygnał chcecie nim wysłać mieszkańcom?
To wspólny przejazd ulicami Myślenic osób z niepełnosprawnościami, ich rodzin, terapeutów, wolontariuszy i przyjaciół. Chcemy w ten sposób powiedzieć mieszkańcom: jesteśmy tutaj, żyjemy obok was, jesteśmy waszymi sąsiadami.
To symbol obecności, ale też zaproszenie do zwykłego spotkania i zauważenia nas w codziennym życiu miasta.
Jak mieszkańcy reagują na to wydarzenie?
Jeszcze kilka lat temu dominowało zdziwienie, dziś częściej widzimy uśmiech, ciekawość i realne wsparcie. Ludzie machają, zatrzymują się, rozmawiają i zaczynają rozumieć sens tego wydarzenia. Ta zmiana jest powolna, ale wyraźna. Za tą życzliwością idzie coś więcej niż gest.

Obecnie prowadzimy zbiórkę środków na budowę Centrum Wsparcia. To nasza własna siedziba ŚDS „Magiczny Dom”. Po latach zauważam, że mieszkańcy nie tylko patrzą na nas, ale też pomagają. Stają się częścią naszego świata; wrzucają datki, zadają pytania, interesują się naszym losem.
To pokazuje, że rośnie nie tylko świadomość, ale też współodpowiedzialność za to, jak wygląda nasze miasto i jakie miejsce zajmują w nim osoby z niepełnosprawnością.
Co chcecie zmienić tym wydarzeniem w dłuższej perspektywie?
Nie chodzi tylko o jeden dzień. Chcemy, żeby po tym wydarzeniu zostało coś więcej niż wspomnienie przejazdu. Niech to będzie większa otwartość mieszkańców i mniej lęku przed „innością”.
Zależy nam na tym, aby osoby z niepełnosprawnością były naturalnie obecne w życiu miasta: w pracy, kulturze, przestrzeni publicznej. Nie od święta, ale na co dzień.
Zależy nam na tym, aby osoby z niepełnosprawnością były naturalnie obecne w życiu miasta: w pracy, kulturze, przestrzeni publicznej. Nie od święta, ale na co dzień.
Jak wygląda codzienne życie osób z niepełnosprawnością intelektualną w Myślenicach?
To życie bardzo podobne do naszego. Z codziennością, rutyną, potrzebą kontaktu, bezpieczeństwa i bliskości. Ale jednocześnie jest znacznie trudniejsze, bo wymaga więcej wsparcia, cierpliwości i organizacji. Jako ojciec wiem, że każdy dzień to balans między troską a dawaniem przestrzeni do samodzielności.
W jakim stopniu osoby niepełnosprawne są obecne w codziennym życiu miasta?
Coraz bardziej, ale wciąż za mało. Chcemy, żeby osoby z niepełnosprawnością były obecne „po prostu” w sklepie, kawiarni, pracy czy na miejskich wydarzeniach. Dobrym przykładem jest kawiarnia społeczna Makrama w Myślenickim Ośrodku Kultury i Sportu.
To miejsce, gdzie osoby z niepełnosprawnością nie tylko są obecne, ale współtworzą tę przestrzeń. Pracują tam, spotykają się z mieszkańcami i budują relacje. Tak właśnie wygląda prawdziwa integracja: codziennie, a nie tylko od święta. Każda wizyta w takim miejscu, relacja nawiązana przy kawie, zwykłym byciu razem jest bezcenna.
Jakie bariery są dziś największe; te w przestrzeni miasta, czy w podejściu ludzi?
Największą barierą nadal jest ludzki dystans. Niepewność, obawa przed kontaktem i pytanie: „jak się zachować?”. To bariera mentalna. Coraz rzadziej problemem są bariery architektoniczne, choć one nadal istnieją.
Wiele osób po prostu nie wie, jak rozmawiać z osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Czy używać prostszego języka, jak zadawać pytania, jak reagować. Ta niepewność często prowadzi do wycofania, a czasem do unikania kontaktu.
Największą barierą nadal jest ludzki dystans. Wiele osób po prostu nie wie, jak rozmawiać z osobą z niepełnosprawnością intelektualną. Najważniejsze jest podejście oparte na szacunku i naturalności. Wystarczy nie bać się relacji. Mówić wprost, spokojnie i dać czas na odpowiedź.
Co zrobić, żeby ten kontakt był bardziej naturalny?
To prostsze, niż się wydaje. Najważniejsze jest podejście oparte na szacunku i naturalności. Wystarczy nie bać się relacji. Mówić wprost, spokojnie i dać czas na odpowiedź. Osoby z niepełnosprawnością chcą komunikować się tak jak każdy. Różnica polega na tym, że czasem potrzebują więcej czasu, cierpliwości, albo innej formy wyrażania siebie.
Czy w ostatnich latach coś realnie zmieniło się w postrzeganiu osób z niepełnosprawnością intelektualną w Myślenicach?
Jako tata dziecka z niepełnosprawnością widzę te zmiany na co dzień. Jest więcej empatii, więcej uważności, ludzie częściej się zatrzymują, uśmiechają i próbują nawiązać kontakt. Ale to wciąż proces. Nadal zdarzają się spojrzenia pełne niepewności czy dystansu i jako rodzic bardzo to odczuwam, bo dotyka to przede wszystkim mojego dziecka.
Dlatego każda zmiana, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. Każde „dzień dobry”, każdy uśmiech, każda próba rozmowy to krok w stronę świata bardziej otwartego i bezpiecznego. Jesteśmy na dobrej drodze, ale jako społeczeństwo wciąż uczymy się siebie nawzajem.
Jakie stereotypy wciąż są najbardziej obecne i najtrudniejsze do przełamania?
Najbardziej krzywdzące jest przekonanie, że osoby z niepełnosprawnością „nic nie mogą”, „nic nie rozumieją”, albo zawsze muszą być wyręczane. To uproszczenia, które odbierają im szansę na samodzielność i rozwój.
Tymczasem każda z tych osób ma potencjał. Potrzebuje tylko odpowiednich warunków i szansy. Dlatego tak ważne są miejsca pracy wspieranej, staże i praktyki. Najtrudniejszy stereotyp znika wtedy, gdy dochodzi do prawdziwego spotkania i współpracy, bo wtedy widać człowieka, a nie etykietę.
Czym dziś zajmuje się PSONI w Myślenicach i gdzie najbardziej potrzebne jest wasze wsparcie?
Nasza działalność obejmuje całe życie osoby z niepełnosprawnością; od dziecka po dorosłość. To wczesne wspomaganie rozwoju, edukacja, terapia, wsparcie dzienne i aktywizacja dorosłych. Ale równie ważne jest to, czego nie widać w statystykach.
Myślę tu o budowaniu relacji, poczuciu wartości i godności. Coraz mocniej rozwijamy też współpracę z samorządem, instytucjami i lokalnymi firmami, bo zależy nam na trwałej zmianie społecznej, a nie tylko doraźnym wsparciu.
Z jakimi wyzwaniami mierzy się obecnie samo stowarzyszenie?
Największe wyzwania to stabilne finansowanie, rozwój infrastruktury i kadry oraz rosnące potrzeby naszych podopiecznych. System wsparcia w Polsce nadal nie nadąża za rzeczywistością. Prowadzimy też zbiórkę na budowę Centrum Wsparcia, czyli nowej siedziby ŚDS „Magiczny Dom”. To dla nas bardzo ważny projekt, bo daje szansę na bezpieczne i trwałe miejsce dla naszych podopiecznych.
Równie ważne jest budowanie społeczności wokół tych działań, dlatego szukamy także wolontariuszy i osób, które chcą po prostu być obok. Zapraszam do współpracy każdego, kto chciałby poświęcić trochę czasu, podzielić się swoimi umiejętnościami, czy po prostu być obecnym. Bo wsparcie to nie tylko system i instytucje, to przede wszystkim ludzie.
Jak powinno wyglądać „miasto przyjazne” osobom z niepełno sprawnościami? Nie od święta, ale na co dzień?
To miejsce w którym osoba z niepełnosprawnością nie jest gościem, ale pełnoprawnym mieszkańcem. Dostępność, możliwość pracy, uczestnictwa w kulturze i życiu społecznym powinny być standardem, a nie wyjątkiem. Ważna jest też otwartość samorządu i warto podkreślić, że w Myślenicach coraz częściej widzimy gotowość do dialogu i wspólnego szukania rozwiązań.
Miasto przyjazne to takie, które współpracuje z organizacjami społecznymi, reaguje na realne potrzeby i myśli długofalowo o wszystkich mieszkańcach, także tych najbardziej wymagających wsparcia. To także miasto, które buduje przestrzeń dla wszystkich… bez wyjątku.
„Od innych najbardziej oczekuję odwagi do zwykłego spotkania z moim dzieckiem. Nie omijania, nie zakłopotania, ciszy lub obojętności. Tylko prostego „dzień dobry”. Nic tak nie buduje jak te najprostsze gesty. Uśmiech, odrobina uwagi i chwila rozmowy. Chcemy być widoczni. Nie tylko tego jednego dnia, ale przez cały rok”
Jakiego wsparcia dziś najbardziej wam potrzeba. Od samorządu, firm i samych mieszkańców?
Systemowego i ludzkiego jednocześnie. Potrzebujemy decyzji samorządowych, współpracy z firmami, ale też zwykłej życzliwości mieszkańców, czyli rozmowy, obecności i zainteresowania. Bardzo budujące jest dla nas to, że wiele osób wspiera już powstawanie nowego „Magicznego Domu”. To znak, że wokół jest wspólnota ludzi, którym naprawdę zależy.
Gdyby miał pan powiedzieć mieszkańcom jedną najważniejszą rzecz co by to było?
Z perspektywy rodzica powiem krótko: najbardziej potrzeba odwagi do zwykłego spotkania z moim dzieckiem. Nie omijania, nie zakłopotania, tylko prostego „dzień dobry”. Nie oczekuję współczucia. Chcę, żeby moje dziecko było traktowane jak każdy inny człowiek z szacunkiem, uwagą i miejscem obok innych. Najbardziej bolą nie słowa, ale ich brak. Gdy ludzie odwracają wzrok, zostaje cisza i dystans. A nic tak nie buduje jak najprostsze gesty, jak uśmiech, zwykłe „cześć”, albo chwila rozmowy. Bo naprawdę od jednego „dzień dobry” zaczyna się bardzo wiele.
Dlatego już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców 23 maja na myślenickie Zarabie. Spotkajmy się, żeby wspólnie świętować integrację, być razem i pokazać, że takie miejsca jak Ośrodek Rehabilitacyjno Edukacyjno Wychowawczy, czy SDS „Magiczny Dom” naprawdę mają sens.
Podobają Ci się nasze artykuły?
Dzięki Twojemu wsparciu możemy poruszać tematy, które są istotne dla Ciebie i Twoich sąsiadów. Zabierz nas na wirtualną kawę – nawet najmniejszy gest ma znaczenie.


Komentarze