Dobczyce

Elektrownia fotowoltaiczna zamiast parku? Mieszkańcy patrzą samorządowcom na ręce

Elektrownia fotowoltaiczna zamiast parku? Mieszkańcy patrzą samorządowcom na ręce
Proponowana lokalizacja dla elektrowni fotowoltaicznej w Dobczycach, to teren znajdujący się pod koroną zapory, przy lewym brzegu Raby. Fot. Bartek Ziółkowski

Mieszkańcy mówią zdecydowanie „NIE!”. Czy i kiedy powstanie taka inwestycja? Na razie nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ale w Dobczycach wrze

Pięcioma głosami „za” i dziewięcioma „przeciw”, radni gminy i miasta Dobczyce odrzucili rezolucję, mówiącą o odstąpieniu od realizacji na terenie Charstka elektrowni fotowoltaicznej. Czy i kiedy powstanie taka inwestycja? Na razie nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, ale po tych decyzjach i wcześniejszych protestach m.in. pod oknami burmistrza, mieszkańcy uważniej patrzą na ręce samorządowców.

W ostatnich latach dyskusja na temat Dobczyc dotyczyła głównie możliwości otwarcia zalewu, który miał poszerzyć ofertę turystyczną „królewskiego miasta”, jak często tę miejscowość nazywają politycy. Obecnie końca dobiegają prace związane z budową kładki, łączącej wzgórze zamkowe z koroną zapory, skąd można podziwiać nie tylko taflę jeziora, ale też roztaczającą się poniżej panoramę miasta.

Czy zdominuje ją widok czarnych ekranów słonecznych? To zagadnienie elektryzuje mieszkańców drugiej co do wielkości miejscowości w powiecie myślenickim. Elektryzuje, bowiem teren przeznaczony pod ewentualną budowę farmy fotowoltaicznej, to prawie 18 hektarów, które dzisiaj porastają drzewa i krzewy.

 

„Zieleń, rekreacja, krajobraz”

Po kilku zapytaniach ze strony firm, gmina zaproponowała PKN Orlen rozważenie budowy farmy fotowoltaicznej, a ten wystąpił z wnioskiem o wydanie decyzji dotyczących środowiskowych uwarunkowań dla Charstka, pod budowę elektrowni o mocy 12,2 MW. Kiedy informacja ujrzała światło dziennie, mieszkańcy postanowili nagłośnić sprawę. Najpierw zebrali się pod oknami urzędu podkreślając, że najbardziej bulwersująca dla nich nie jest sama budowa elektrowni, co fakt, że teren objęty jest Gminnym Programem Rewitalizacji, a w ramach konsultacji społecznych przeprowadzonych w 2017 r., opowiedzieli się za przeznaczeniem go pod turystykę i rekreację.

W poprzedniej kadencji władze Dobczyc, na czele których stał Paweł Machnicki, planowały stworzyć w Charstku, bo tak zwyczajowo nazywany jest obszar położony poniżej zapory – park sensoryczny z ogrodem doświadczeń, ale finalnie urząd marszałkowski nie przyznał gminie dofinansowania na taki projekt. Jak czytamy na stronie gminy Dobczyce: „projekt parku sensorycznego wraz z ogrodem doświadczeń powstał w oparciu o wygraną propozycję, zgłoszoną przez mieszkańców podczas konsultacji społecznych nad Gminnym Programem Rewitalizacji, a złożenie wniosku o jego dofinansowanie, jest jednym z działań wdrażających program. Projekt wpisuje się również w koncepcję przeznaczenia obszaru Charstka dla celów turystyczno-rekreacyjnych”.

Gmina na swojej stronie informuje również, że „w toku wcześniejszych konsultacji (z mieszkańcami – przyp. red.) przeważały opinie za przeznaczeniem tego obszaru na cele turystyczno-rekreacyjne. Przeprowadzona został również ankieta, której wnioski jednoznacznie pokazują, że mieszkańcy widzieliby tam miejsce dla sportu, rekreacji i odpoczynku”.

W „Raporcie z konsultacji społecznych dotyczących przyszłego zagospodarowania terenu pod zaporą w Dobczycach (Charstek)” z 2018 roku istnieje zapis mówiący o tym, że: „Teren Charstka jawi się jako obszar o ogromnych możliwościach, świetniej lokalizacji i uwarunkowaniach widokowych, z potencjałem do rozwoju w oparciu o wysoko oceniane elementy przestrzenne, takie jak krajobraz sensu stricto, zieleń oraz przestrzeń. Jednocześnie mieszkańcy wykazują potrzebę ochrony w/w walorów terenu oraz rozwijania kierunku opisanego słowami-kluczami: zieleń, rekreacja, krajobraz. Z odpowiedzi respondentów wynika, że aktualnie teren pełni nieformalnie funkcje rekreacyjne, trasę przejścia lub przejazdu oraz miejsce wydarzeń incydentalnych”.

Natomiast w zaleceniach i wytycznych podsumowujących dokument wpisano, że „rozwój terenu nie może wpłynąć negatywnie na wartości krajobrazowe i widokowe. Powinny stanowić podstawę przyszłych form zagospodarowania terenu. Pożądany podstawowy kierunek rozwoju można określić mianem parkowo-wypoczynkowo-rekreacyjnego”.

To właśnie przeznaczenie terenu, jako obszaru zielonego, podkreślali mieszkańcy. Protest odbył się pod oknami urzędu oraz pod koroną zapory, a przyświecało mu hasło „Nasze miasto – nasze decyzje”.

– Nie jesteśmy przeciwko fotowoltaice, jesteśmy przeciwni miejscu, w którym miałaby powstać elektrownia, jesteśmy przeciwni zabieraniu mieszkańcom miejsca, które ma taki potencjał. Nawet w takiej formie jak dzisiaj, ma dla nas duże znaczenie. W weekendy przyjeżdża tu masa turystów i mieszkańców, którzy spacerują. Te 18 hektarów to praktycznie wszystko wokół, te drzewa, cały obszar musiałby zostać wycięty, aby wstawić tu ogniwa fotowoltaiczne – argumentowała Elżbieta Marciniak.

Z kolei radna Ewa Kołacz (PiS) jako największy atut Dobczyc wymienia widoki. – Można ten teren zagospodarować przez budowę ogrodów społecznych, kajaków, plaży. Pomysłów jest mnóstwo i nie potrzeba na to wielkich pieniędzy. Może trzeba oddać ten teren ludziom, niech oni zdecydują. Ocalmy to miejsce! – nawoływała.

Natomiast radna Marta Zając (KWW Pawła Machnickiego) przekonywała, że energia społeczna jaką ludzie włożyli w konsultacje, dyskusje i warsztaty powinna zobowiązywać.

– Oczywiście burmistrz reprezentuje gminę, natomiast to my jesteśmy jej gospodarzami. Konsultacje odbyły się zaledwie cztery lata temu. W 2017 roku powstał Gminny Program Rewitalizacji, gdzie zapisany jest pomysł dla tego terenu na park sensoryczny, z całą koncepcją, gdzie zleca się dokumentację. Ludzie zdecydowali, mówiąc „tak, chcemy tutaj rekreacji, chcemy tutaj miejsca wypoczynku” – mówiła.

Nie jesteśmy przeciwko fotowoltaice, jesteśmy przeciwni miejscu, w którym miałaby powstać, jesteśmy przeciwni zabieraniu mieszkańcom miejsca z takim potencjałem.

– Doprowadzono prace do pewnego momentu, złożono projekt do RPO. Nie dostał dofinansowania, zdarza się. Ale czy to musi oznaczać koniec starań? Albo nam zależy i robimy wszystko, aby zrealizować projekt, albo przy pierwszej lepszej okazji odkładamy go na półkę, bo mamy inny pomysł… Pytasz ludzi, udzielają ci odpowiedzi, to bądź konsekwentny. Albo ich nie pytaj, ale jak tego nie robisz, to bądź gotowy na to, że oni zapytają, zapukają do drzwi i powiedzą „dlaczego z nami nie rozmawiasz?” – mówiła przed zebranymi mieszkańcami.

 

„My tam nic nie kombinujemy”

Protestujący zebrani pod oknami burmistrza, wielokrotnie zapraszali go do dyskusji. Przypominali też jego hasło „blisko ludzi”, którego używał podczas kampanii wyborczej. „Dlaczego nie chce pan odpowiadać na pytania?”, „Zapraszamy i czekamy” – skandowali. Burmistrz nie skorzystał. Ostatecznie zwołał konferencję prasową, podczas której wygłosił oświadczenie i tłumaczył swoje intencje.

– Dla terenu pod zaporą obowiązuje plan miejscowy przyjęty uchwałą z dnia 31 lipca 2013, który przewiduje przeznaczenie podstawowego terenu w przeważającej części pod zabudowę usługową, przemysłową oraz instalację fotowoltaiczną. My tam nic nie majstrujemy, nic nie kombinujemy – my idziemy zgodnie z tym, co jest zapisane. (...) To, że decyzja środowiskowa została wydana, to nie znaczy, że w ogóle takie przedsięwzięcie powstanie. Dziwią mnie wystąpienia osób, które piszą, że to miał być teren rekreacyjno–turystyczny. Nie. Jest terenem przemysłowo–usługowym – przed kamerami wyjaśniał burmistrz Tomasz Suś.

„Została wydana decyzja środowiskowa, ale nie decyzja o budowie. Wydanie jej nie jest równoznaczne z przekazaniem terenu pod inwestycję” – zapewnia burmistrz Tomasz Suś.

Pytany o to, czy budowa elektrowni to dobry kierunek dla gminy, odpowiadał, że zadaniem burmistrza jest poszukiwanie rozwiązań dla terenu, „który stoi już prawie trzydzieści parę lat”. – To nie jest piękny, zielony teren. Będę dążył do tego, aby rozmawiać z radnymi, aby dowiedzieć się, co oni w tym temacie uważają – przekonywał.

 

Losy Charstka nie są przesądzone

Kolejny protest i zaangażowanie kilku radnych doprowadziło do zwołania sesji nadzwyczajnej, podczas której członkowie rady mieli okazję wyjaśnić wszelkie wątpliwości, związane z omawianą inwestycją oraz poddać pod głosowanie rezolucję przeciwko budowie elektrowni fotowoltaicznej.

Poprzedziła je niemal czterogodzinna dyskusja. Najpierw dr inż. Miłosz Zieliński przedstawił projekt „Parku 8 Zmysłów”, przygotowany w 2018 r. dla tego terenu przez architektów i urbanistów z Politechniki Krakowskiej. Zwracał uwagę, że przemysłowe zagospodarowanie obszaru poniżej zapory, może doprowadzić do spadku wartości działek położonych w sąsiedztwie.

Radni pytali m.in. o rozmieszczenie paneli fotowoltaicznych, powierzchnię, jaką miałaby zająć elektrownia, o ewentualne rozmowy prowadzone przez burmistrza z inwestorem, okres dzierżawy, jej warunki, korzyści, jakie z elektrowni mogliby czerpać mieszkańcy gminy oraz prywatne zdanie burmistrza na temat jej budowy.

– Została wydana decyzja środowiskowa, ale nie decyzja o budowie. Wydanie jej nie jest równoznaczne z przekazaniem terenu pod inwestycję. Skoro w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego istnieje zapis o lokalizacji fotowoltaiki, to w przypadku złożenia wniosku, jako burmistrz musiałem wydać decyzję środowiskową. Dzisiaj temat jest w zawieszeniu. Nie robię nic w tym zakresie, inwestycja ta nie będzie mogła zostać zrealizowana bez porozumienia z radnymi. Na wspomnianym terenie nie trwają też żadne prace związane z wycinką drzew, nie ma tam inwestora, umowy, nie ma nawet propozycji. Ja nie zrobię nic i nie mam zamiaru realizować inwestycji bez dialogu z mieszkańcami i państwem, jako ich przedstawicielami – po raz kolejny tłumaczył Tomasz Suś.

Dociekania opozycji dotyczące ewentualnych korzyści dla mieszkańców i gminy wynikających z budowy elektrowni, komentował krótko: „Jak mogę rozmawiać o korzyściach, skoro dzisiaj nie wiem czy powstanie taka inwestycja? Jestem dla mieszkańców, służę mieszkańcom i robię wszystko dla nich. Zachowajmy spokój w tym temacie. Jest decyzja środowiskowa, ale inwestor nic nie proponuje. Jeśli taka wpłynie, to o niej poinformuję”.

W głosowaniu radni odrzucili rezolucję przeciwko planom budowy elektrowni na terenie Charstka. Przeciwko rezolucji zagłosowało 9 radnych z KWW Tomasza Susia: Małgorzata Jakubowska, Jan Hartabus, Roman Wątorek, Wiktor Paweł Piwowarski, Marcin Wylegała, Paweł Nowak, Jolanta Ziemba, Piotr Godula, Marek Kaczor, natomiast za przyjęciem rezolucji było 5 radnych: Ewa Kołacz – PiS; Ryszard Zabdyr – PiS; Marian Karliński PiS, Stanisław Ciećko – PiS, Marta Zając – KWW Pawła Machnickiego. Losy terenu pod zaporą nie są przesądzone. Radni głosując przeciwko jej przyjęciu, dają zielone światło pod ewentualne inwestycje w tym miejscu. 

Czy na terenach pod zaporą w Dobczycach powinna powstać elektrownia fotowoltaiczna?

  • zdecydowanie tak
  • raczej tak
  • trudno powiedzieć
  • raczej nie
  • zdecydowanie nie
  • Zobacz wyniki
  • zdecydowanie tak zdecydowanie tak 23%
  • raczej tak raczej tak 7%
  • trudno powiedzieć trudno powiedzieć 8%
  • raczej nie raczej nie 8%
  • zdecydowanie nie zdecydowanie nie 55%
  • Głosów: 715

Na ten moment historię dotyczącą planów budowy elektrowni domyka pismo, które 30 kwietnia w mediach społecznościowych opublikowała radna Marta Zając. W odpowiedzi na jej pytania; otrzymanej od PKN Orlen czytamy m.in., że „w przypadku projektu farmy PV w Dobczycach nie została podjęta żadna decyzja realizacyjna. Rozmowy z gminą Dobczyce prowadzone są z inicjatywy jej władz i w oparciu o list intencyjny podpisany w roku 2020. Jeszcze raz podkreślamy, że decyzja w zakresie rozpoczęcia inwestycji nie została podjęta, a obecnie prowadzone prace mają charakter koncepcyjny i sprawdzający możliwość jej realizacji”.

Artykuł premierę miał w papierowym wydaniu magazynu MiastoInfo:

Dobczyce: "Łączy nas Charstek". Jak było? Jak jest? Jak może być?

Dyskusja na temat Charstka, jego roli i przyszłości w gronie organizacji pozarządowej odbędzie się 8 czerwca o godz. o godz. 17.30 w Hotelu Dobczyce (ul. Jałowcowa 30) pod hasłem "Warsztat pozytywny: Łączy nas Charstek. Jak było? Jak jest? Jak może być?".

- Jakiś czas temu pojawił się apel w sprawie stanowiska organizacji pozarządowych działających na terenie gminy Dobczyce odnośnie planów zagospodarowania Charstka. Pojawiły się pojedyncze głosy, pojawił się też pomysł, który do mnie dotarł o potrzebie zorganizowania spotkania z udziałem organizacji i rzeczowej dyskusji. Pandemia opóźniła jego realizację, ale w końcu się udało! Zaproszenie kieruję również do przedstawicieli Urzędu Gminy i Miasta oraz Rady Miejskiej - w mediach społecznościowych pisze radna Marta Zając. 

Powiązane tematy

Komentarze (8)

  • Jacek Karwatowski 3 cze

    Sulkowice z ta cała infrastruktura to nie wiem czemu w ogóle maja prawa miejskie. Przecież tam jest jak na wsi ?

    18 2 Odpowiedz
  • burzumsquat666@wp.pl 2 cze

    Mam szacunek do mieszkańców Dobczyc za dwie rzeczy:
    1) potrafią się zorganizować i pokojowymi metodami skutecznie zwalczyć zły projekt;
    2) utrali nosa obajtusowi i pokazali mu, że nie każdy w powiecie działa tak jak obajtus mu zagra. W służalczych względem niego Myślenicach, taka postawa wydaje się nieosiągalna...

    19 4 Odpowiedz
  • Roman 3 cze

    Czuję że To pierwsza i Ostatnia kadencja jaśnie pana

    16 Odpowiedz
  • burzumsquat666@wp.pl 3 cze

    Bo to jest wieś z prawami miejskimi :)

    14 1 Odpowiedz
  • 4 cze

    Tam kury po rynku chodzą :-D

    10 2 Odpowiedz

Zobacz więcej