Okolice

Thorsten Klute: Partnerstwa nigdy za wiele

Thorsten Klute: Partnerstwa nigdy za wiele
Partnerstwo polskiego miasteczka Dobczyce z miastem Versmold trwa już piętnaście lat. Po kataklizmie powodzi burmistrz Versmold, Thorsten Klute, natychmiast zareagował organizując zbiórkę pieniędzy na rzecz poszkodowanych w powodzi dobczycan. Kwotę 14 835 Euro przekazał na ręce burmistrza Dobczyc Marcina Pawlaka osobiście

Najnowszy numer Miesięcznika Powiatowego SEDNO w kioskach od 10 października

Thorsten Klute - studiował nauki prawne na uniwersytecie w Bielefeld. W czasie studiów przebywał na zagranicznym semestrze w Krakowie jako stypendysta Niemiecko - Polskiego Towarzystwa akademickiego. Tam też z sukcesem nauczył się języka polskiego. Następnie pracował w ramach praktyk w Polsce. Po pierwszym egzaminie państwowym pogłębił swoje zainteresowania Europą Środkowo - Wschodnią poprzez uczestnictwo w dwusemestralnych międzynarodowych studiach podyplomowych „Wspólne drogi do Europy: Europa Środkowa i Wschodnia na drodze do UE” na uniwersytecie w Dreźnie. Etapy podjętej, bezpośrednio po zakończeniu drezdeńskich studiów aplikacji, to między innymi: hannowerska kancelaria adwokacka o międzynarodowym profilu oraz Wydział Europejski kancelarii państwa Landu Dolnej Saksonii. Thorsten Klute jest autorem wielu artykułów ukazujących się w gazetach i czasopismach. Między innymi przetłumaczył na język niemiecki „ustawę o języku polskim” (ustawa o ochronie języka) dla czasopisma WIRO (Gospodarka i Prawo w Europie Środkowej). Od 1994 roku Thorsten Klute jest członkiem Rady Miasta Versmold, a od października 2004 roku przewodniczy mieszkańcom Versmold jako ich burmistrz

Zanim rozpoczniemy naszą rozmowę, chcemy Pana poprosić rozpoczniemy to, aby zaprezentował pan miasto oraz gminę, której jest burmistrzem. Wiemy, że Versmold to miasto zaprzyjaźnione rozpoczniemy Dobczycami, ale niewiele, a może nawet nic nie wiemy na temat jego położenia, historii, ludzi?

- Versmold położone jest w Westfalii, leży około 80 kilometrów od granicy niemiecko - holenderskiej. Najbliższe większe miasta w okolicy to Bielefeld i dwa miasta Pokoju Westfalskiego – Münster i Osnabrück. Versmold liczy niewiele ponad 21 tysięcy mieszkańców. Największą grupę obcokrajowców stanowią Hiszpanie, jest ich około 200. Polaków mieszka tutaj 147. Od czasów reformacji większość ludności należy do kościoła ewangelickiego. Istnieje także bardzo aktywna parafa katolicka, licząca około 3 tysiące wiernych. Główną gałąź gospodarki stanowi przemysł spożywczy, przede wszystkim przetwórstwo mięsne. Znane w całych Niemczech marki wędliniarskie produkowane są właśnie w Versmold. Dlatego też nasze naczelne hasło brzmi: „Versmold wzbudza apetyt”. Największa europejska firma spedycyjna Nagel, zajmująca się transportem chłodniczym ma swoją główną siedzibę także w naszym mieście.

Kiedy narodziła się idea współpracy Versmold z Dobczycami, kto był jej inicjatorem po stronie niemieckiej, jakie były jej początki? Na ile partycypował Pan w tworzeniu jej historii, bo co do faktu, że tworzy Pan jej współczesność nie mamy żadnych wątpliwości.

- Idea współpracy z polskim miastem narodziła się w Versmold na początku lat 90. Jej inicjatorami byli różni politycy, głównie pokolenie osób, które jako młodzi ludzie przeżyli II Wojnę Światową. Niektórzy z nich należeli do wypędzonych ze Śląska. Z idei pojednania z Polską, w związku z wywołaną przez nazistowskie Niemcy wojną, powstało w tych latach wiele partnerstw pomiędzy polskimi i niemieckimi miastami. Pewien polski dyplomata pracujący wówczas w ambasadzie Polski w Kolonii, a posiadający rodzinę w Dobczycach, nawiązał kontakty z różnymi miastami w landzie Północnej Nadrenii –Westfalli. Versmold połknęło haczyk. W 1994 roku została podpisana umowa partnerska z Dobczycami. Nie brałem osobiście czynnego udziału w powoływaniu do życia partnerstwa miast. Dopiero w 1995 roku po raz pierwszy odwiedziłem Dobczyce i był to właśnie moment, w którym rozpocząłem intensywną pracę nad rozwojem współpracy obu miast.

Wspomniał Pan przy okazji rozmowy w Polsce, kiedy przebywał ostatnio w Dobczycach z okazji przekazania miastu pomocy finansowej w związku z kataklizmem powodzi, że Versmold to piękne miasto przemysłowe. Czy jedno może iść w parze z drugim? Czy przemysł może wiązać się z pięknem? Proszę wytłumaczyć się z tego określenia.

- Oczywiście, że obie rzeczy są możliwe. My, mieszkańcy Versmold, jesteśmy dumni z naszego przemysłu spożywczego. Firmy działające tutaj są znane i poważane w całych Niemczech. Około 3 tysiące osób pracuje w tej gałęzi przemysłu. W czasach kryzysu gospodarczego daje nam to poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Jednocześnie jesteśmy miastem o charakterze wiejskim z rezerwatem przyrody i terenem małych jezior, na którym w sezonie przebywa około dwóch tysięcy turystów. Versmold składa się z ładnego, rozbudowywanego przez lata centrum, gdzie nie brak kilku historycznych budowli oraz z pięciu interesujących wiosek o różnorodnym charakterze. Serdecznie zapraszam moich polskich przyjaciół do nas, aby sami mogli przekonać się o prawdziwości moich słów. Kiedyś przed laty, polscy samorządowcy wyjeżdżali do Niemiec, aby uczyć się nowego dla siebie modelu rządzenia i zarządzania. Te czasy jednak minęły. Dwadzieścia lat demokracji w Polsce też czegoś nas przecież nauczyły.

Po jaką naukę, Pańskim zdaniem, zdaniem człowieka, który dobrze zna polskie realia, powinni wyjeżdżać nasi urzędnicy do krajów europy zachodniej dzisiaj? Czego jeszcze mogą się nauczyć, czego nie zdążyli przez okres tych dwudziestu lat?

- Od 1995 roku jestem przynajmniej kilka razy w roku w Polsce, najczęściej na południu kraju. W ciągu tych 14 lat kraj rozwinął się niewiarygodnie. Uważam, że jest to jego duży sukces. Z pewnością istnieje wiele powodów, dla których powinniśmy wymieniać się doświadczeniami. Dotyczy to dzisiaj obu stron, zarówno polskiej jak i niemieckiej. Dam przykład. W Versmold funkcjonuje od pewnego czasu urzędnik zajmujący się promocją miasta. Mógłbym sobie wyobrazić, że osoba ta przez tydzień przebywa z wizytą w dobczyckim urzędzie i podpatruje pomysły, które potem wykorzystuje w swojej pracy w Versmold.

Które elementy życia społecznego, gospodarczego, kulturalnego funkcjonują lepiej w Versmold, które w Dobczycach? Nie jest to pytanie wygodne, mamy tego świadomość, ale interesuje nas takie porównanie.

- To rzeczywiście trudne pytanie. Odnoszę wrażenie, że w Dobczycach wiele rzeczy funkcjonuje bardzo dobrze. Różnica leży zapewne w organizacji, nazwałbym ją, cywilno - społecznej. W Versmold mamy prawie 200 związków i stowarzyszeń. Prawie wszystkie działają na zasadzie honorowej. Ludzie uprawiają tu sport, zajmują się muzyką, grają w teatrze, angażują się w wiejskich stowarzyszeniach, czy też jako emeryci pracują za kierownicami mini busów na trasach, które z ekonomicznego punktu widzenia są mało opłacalne. Mam wrażenie, że gotowość społeczeństwa do regularnego, honorowego zaangażowania się jest u nas nieco większa niż w Polsce. Kolejną ważną różnicą są media. Poranne czytanie gazety jest w Versmold szeroko rozpowszechnione. Ponad 60 procent gospodarstw domowych abonuje jedną z dwóch lokalnych gazet codziennych. Pomimo tego, że jako lokalny polityk często irytuję się z powodu nieco powierzchownych doniesień prasowych, uważam, że obie te gazety są dla społeczeństwa niezmiernie ważne. Z drugiej strony istnieje wiele rzeczy, które lepiej działają w Dobczycach niż u nas.

Jaka forma sprawowania władzy jest Panu bliższa. Czy ta polegająca na forsowaniu własnych pomysłów i przekonywania mieszkańców Versmold, że tylko one są dobre i korzystne dla miasta czy może podejmując ważne strategicznie decyzje kieruje się Pan zdaniem społecznym, konsultuje problem z mieszkańcami i dopiero wówczas podejmuje ostateczną decyzję?

- Nie ma jednej, idealnej formy sprawowania władzy. Prawidłowe postępowanie uzależnione jest zawsze od konkretnej sytuacji. Oczywiście, że posiadam cele, o których jestem przekonany, że są dla naszego miasta korzystne. Dlatego też staram się przekonać do nich innych. Nie można przy tym zapominać, że w społeczeństwie istnieje ogromny potencjał. Dlatego też w mojej pracy powołuję często tak zwane grupy robocze, do których zapraszam przeróżne osoby licząc na ich zdanie. Aktualnym, realizowanym w ten właśnie sposób zadaniem jest dalszy rozwój centrum naszego miasta.

Na ile i w jaki sposób społeczność Versmold bierze udział w kreowaniu życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego miasta? Słowem na ile zwykły, szary mieszkaniec miasta może włączyć się do procesu tworzenia wizerunku tak samego miasta, jak i gminy?

- Jak już wcześniej wspomniałem, istnieje wiele możliwości zaangażowania się w rozwój tak zwanej „małej ojczyzny”. Wiele osób z nich korzysta. Niepokoi mnie jednak to, że wzrasta ogólna presja w miejscach pracy, rosną wymagania wobec pracowników, co powodowane jest z kolei brakiem czasu. Gotowość do angażowania się dla społeczeństwa nieuchronnie słabnie. Dodatkowo obserwujemy coraz niższą frekwencję wyborczą. Także w tej dziedzinie możemy kiedyś napotkać na trudności, ponieważ demokracja ma to do siebie, że działa tylko we współpracy z demokratami. Z tego powodu niezmiernie ważne jest dla mnie i dla naszego miasta to, aby aktywnie włączyć do pracy całe społeczeństwo, na przykład poprzez zakładanie for dyskusyjnych o przeróżnej tematyce. Ten system działa już z korzyścią dla seniorów, jeżeli sprawy dotyczą połączeń autobusowych, dla sportowców, jeżeli chodzi o budowę nowej hali sportowej, dla uczniów, aby porozmawiać z nimi o demokracji, itd. Przy wszystkich tych trudnościach istnieje jednak nadzieja. Niektóre partie w Versmold notują w ostatnim czasie przyrost członków, w tym także młodzieży. Życzyłbym sobie, aby był to więcej niż tylko krótkotrwały trend.

Pańska żona to rodowita mieszkanka dobczyc. Jest Pan w związku z tym częstym gościem w tym mieście. Proszę powiedzieć, co się panu tutaj podoba, co nie, a co może nawet denerwuje?

- Dobczyce bardzo mi się podobają. Miasto jest ładnie położone i oferuje wiele, jeżeli chodzi o turystykę. Patrzę na to okiem komunalnego polityka. Jestem pod wrażeniem tego, z jakim zaangażowaniem zostały w ostatnich latach położone podwaliny do dalszego rozwoju gminy. Najważniejszym dla mnie elementem rozwoju Dobczyc jest jednak powstanie i rozbudowa strefy przemysłowej.

Gdyby przyszło się Panu zamienić rolami z burmistrzem Dobczyc Marcinem Pawlakiem, jakie byłyby pierwsze Pańskie działania po objęciu stanowiska burmistrza Dobczyc? Co chciałby Pan zmienić, czego nie?
- Na pewno byłoby to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie, tak po prostu zamienić się rolami, na przykład na okres dwóch tygodni. Czy coś bym zmienił w tym czasie? Nie wiem. Powiem tak: nawet gdybym wiedział, nie wypadałoby mi, jako burmistrzowi miasta partnerskiego mieszać się do polityki swojego kolegi.

Funkcję burmistrza Versmold pełni Pan drugą kadencję. Podczas niedawnych wyborów nie miał Pan praktycznie żadnych problemów, aby wywalczyć reelekcję. Co, według Pana, zadecydowało o tym, że mieszkańcy Versmold darzą Pana tak olbrzymim zaufaniem?

- Być może jest to zasługa tego, że Versmold w ostatnich latach rozwinęło się w dobrym kierunku. Bezrobocie jest niskie. Mogliśmy dodatkowo pozyskać nowe powierzchnie przemysłowe. Polepszona została możliwość pogodzenia życia rodzinnego z zawodowym, w zakresie sportu i kultury powstały nowe ciekawe oferty. To wszystko jednak nie byłoby możliwe, gdyby nie zaangażowanie społeczeństwa. Z pewnością na wynik wyborów miało również wpływ to, że zawsze przywiązywałem ogromną wagę do ponadpartyjnej współpracy ze wszystkimi pięcioma partiami obecnymi w naszej radzie miejskiej. Możliwe też, że nasza propozycja na najbliższe lata, była bogatsza i bardziej wiarygodna od innych. Naszym celem jest to, aby Versmold w następnych latach sukcesywnie się rozwijało. Przy tym wszystkim kampania wyborcza mojej partii była szczególnie udana.

W jakich kierunkach chciałby Pan rozwinąć dalszą współpracę z Dobczycami, na jakich płaszczyznach ta współpraca wymaga jeszcze zabiegów?

- Wymiana pomiędzy mieszkańcami jest i pozostanie sercem naszego partnerstwa. Nie ma lepszej pracy dla pokoju, niż wspieranie wzajemnego poznawania się. Oprócz wizyt różnych grup społecznych, możliwa byłaby wymiana doświadczeń na płaszczyźnie komunalno - politycznej. To dotyczy także innych grup zawodowych, jak na przykład nauczycieli, wychowawców, przedsiębiorców itp.

O jakich korzyściach może mówić Versmold w związku z trwającą 15 lat współpracą partnerską z Dobczycami?

- Jest ich wiele. Jeżeli popatrzymy na to z historycznego punktu widzenia i uświadomimy sobie, że nacjonalizm nie znajdzie w naszych głowach już miejsca, to jest to z pewnością największy sukces partnerstwa miast. Dlatego jest dla mnie niezmiernie ważne, że nasi uczniowie w czasie wizyt w Dobczycach zobaczą również Auschwitz. Jeżeli uda nam się jeszcze poprawić wzajemny obraz Polaków i Niemców, to także będzie to sukces. Poza tym możemy uczyć się nawzajem od siebie w czasie realizacji komunalnych projektów. Na przykład w ostatnim czasie zapoznałem się szczegółowo z powstałymi w Dobczycach otwartymi terenami rekreacji dziecięcej i wiele cennych sugestii zabrałem ze sobą do Versmold. Dodatkowo staliśmy się w Versmold jeszcze bardziej międzynarodowi, co z kolei pozytywnie przyczynia się do promocji naszego miasta. W międzyczasie udało nam się stworzyć polskojęzyczne tablice informacyjne naszych zabytków, oraz powołać do życia przewodnika po mieście, który zna język polski. Grupy muzyczne z Dobczyc wzbogacają nasze życie kulturalne, kiedy występują u nas w ramach Dni Polskich w Versmold. Dodatkowo dzięki partnerstwu miast możliwa była restauracja czterech XVII - wiecznych, zniszczonych, drewnianych figur (figura Chrystusa i trzech Ewangelistów), które są własnością naszej parafii ewangelickiej. Teraz zdobią one wnętrze największego kościoła w mieście.

Jakie zostaną podjęte w najbliższym czasie kroki na drodze rozwoju tej współpracy?

- Od 6 do 8 listopada odbędzie się w Versmold doroczny kongres niemiecko - polskich stowarzyszeń. To będzie dla nas szczególne wydarzenie. Takie osobistości jak: Władysław Bartoszewski, Paweł Huelle czy Hans - Gert Poettering będą obradować przy jednym stole. Dodatkowo zostanie przyznana nagroda DIALOGU za szczególne zaangażowanie w niemiecko - polskich stosunkach. Pan Marcin Pawlak, burmistrz Dobczyc poprowadzi w ramach kongresu dyskusję na temat rozwoju demokracji. Kongres ten jest w Versmold głównym punktem jubileuszu partnerstwa miast.

Czy mógłby Pan na koniec naszej rozmowy powiedzieć coś o sobie, swojej rodzinie, wykształceniu i drodze do kariery politycznej?

- Urodziłem się w 1974 roku. Jestem absolwentem prawa i po studiach prowadziłem własną kancelarię adwokacką. Równolegle od 1994 roku pracowałem jako radny w Versmold. W 2004 roku zostałem wybrany na burmistrza. Dodatkowo jestem absolwentem pierwszej Akademii Demokracji Socjalnej (Führungsakademie der Sozialen Demko-ratie), a także członkiem Kuratorium Federalnego Związku Niemiecko - Polskich Stowarzyszeń. Do SPD wstąpiłem w 1990 roku. Mam żonę z Dobczyc, czteroletnią córkę, a w listopadzie spodziewamy się kolejnego dziecka.

Powiązane tematy

Zbigniew Papierz: Kadencja burmistrza dwa razy po pięć lat
Miasto 58

Zbigniew Papierz: Kadencja burmistrza dwa razy po pięć lat

W niektórych gminach umiejętność oceny sytuacji i przygotowanie niektórych radnych są katastrofalne. Dominuje wstrętne lizusostwo wobec burmistrza, wójta, czy partii – mówi Zbigniew Papierz, radny i przewodniczący RGM w latach 1990-94 oraz radny powiatowy I kadencji w latach 1998-2002

Komentarze (17)

  • Brak zdjęcia
    12 paź 2009

    a tłumaczą się Ci którzy mają coś na sumieniu ;)

    Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    12 paź 2009

    jaolunia
    to błąd

    Odpowiedz
  • PatrycjA 12 paź 2009

    wywiad jest autorstwa dziennikarza miesięcznika Sedno, Macieja Hołuja, ja go tylko opublikowałam :)

    Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    12 paź 2009

    Ten burmistrz jest kompetentny,komunikatywny,świetny społecznik, i ma naprawdę europejski poziom...Jego żona natomiast niezłą artystką jest.Miałam przyjemnośc poznać.Wywiad ciekawy i merytorycznie poprawny-nie wiem kto to Partycja,ale powiem jedno.To mogło się urodzić tylko w Dobczycach.Chyba się przemelduję...

    Odpowiedz
  • 12 paź 2009

    Zwlaszcza wieczorowa pora... ;)

    Odpowiedz

Zobacz więcej

Obserwatorium na Lubomirze ma 100 lat
Wiśniowa 0

Obserwatorium na Lubomirze ma 100 lat

Od ponad 100 lat odwiedzający Beskid Wyspowy mogą oglądać obiekty na niebie w obserwatorium astronomicznym na górze Lubomir   Od ponad 100 lat odwiedzający...