Miasto

Kolęda - zastanawiacie się jakie ma dzisiaj znaczenie i jak powinna wyglądać

Kolęda - zastanawiacie się jakie ma dzisiaj znaczenie i jak powinna wyglądać

Kilka dni temu jeden z mieszkańców Myślenic podczas wizyty księdza groził mu bronią. Czym dzisiaj dla was jest tradycja wizyty duszpasterskiej? Unikacie jej, czy z niecierpliwością oczekujecie? Co dwunasta rodzina nie przyjmuje księdza - deklarujecie w sondażu

- W środę 23 stycznia na ul. Kazimierza Wielkiego odbywała się kolęda z udziałem księdza z miejscowej parafii. W pewnej chwili z okna jednego z domów ktoś zaczął krzyczeć, że zastrzeli księdza, kiedy ten tylko wyjdzie z sąsiedniego domu. Mężczyzna mimo prób mediacji nie chciał wyjść z domu, a policjanci podjęli decyzję o użyciu oddziału antyterrorystycznego - relacjonuje Michał Kondzior rzecznik prasowy z KWP w Krakowie.

Współczesna kolęda Waszym zdaniem:

Wcześniej na łamach forum podjęliście dyskusję na temat kolędy, a mirekm pytał czy w dzisiejszych czasach należy traktować ją jako przyjemność, a może jako obowiązek?

Według mnie kolęda jeszcze dekadę temu wyglądała zupełnie inaczej. Ksiądz przychodził, rozmawiał, był ciekawy tego co u na słychać, dzisiaj wygląda to tak jakby wykonywał nielubiany przez siebie obowiązek. wchodzi do domu, szybka modlitwa, kropienie, siada, odfajkuje coś w swoich kartach po czym mówi: "No na mnie juz pora" wstaje, wyciąga rękę po pieniądze i wychodzi. Jaki jest zatem cel i sens takiej kolędy?

w mojej parafii kolęda wygląda tak samo jak piszesz w powyższym tekście ja nie widzę żadnego sensu w takiej kolędzie no nie wiem to że ksiądz mi mieszkanie pokropi ja mówię to tu i teraz księża dlatego jeszcze chodzą po kolędzie bo wiadomo parafianie pieniążki rzucają

niestety masz rację mirekm, wszedł, i nawet o zdrowie nie zapytał, pokropek, stwierdzenie- "śnieg pada", obrazki z autografem i 6 minut później było po wszystkim, a od niedawna mieszkam na wsi, myślałam, że choć tu wygląda to inaczej. Zdaję sobie sprawę, że ciężko się rozmawia z kimś kogo widzi się po raz pierwszy, fakt jest jednak taki, że w kolejce do mięsnego rozmowa się bardziej klei.

Sens to indywidualna sprawa każdego kto księdza przyjmuje .A o cokolwiek ksiądz by spytał i tak będziemy niezadowoleni..W Ciągu dekady ludzie się zmienili i księża też


(...) Przyszedł, popytał co u mnie, co u rodziców (akurat byłem sam). Zapytał co robię, gdzie pracuję. Zapytał o moją wiarę, o mój stosunek do kościoła, spowiedzi etc. Pobłogosławił, zrobił co miał zrobić i udał się w kierunku drzwi. (...) Do wzięcia pieniędzy przekonałem go dopiero 3 argumentem, gdy stał już poza domem. Gdyby nie fakt, że rodzice z własnej woli prosili mnie, abym mu tą kopertę przekazał - nie wziąłby jej. Także istnieją jeszcze księża, którzy są z powołania i wykonują swoją powinność wg prawdziwego ducha katolicyzmu. Ale fakt - jest ich coraz mniej.

Niestety, kolęda to obowiązek. Ksiądz spisuje na listę swoich parafian. (...) Kolenda powoduje to, że ksiądz zapisuje nowe osoby do wspólnoty parafialnej i później potwierdza to w dokumencie, który jest wymagany do zawarcia małżeństwa przed ołtarzem.

Dla kogo przyjemność dla tego przyjemność. Ale obowiązek na pewno. Jeśli nie wpuścisz księdza, zemsta proboszcza będzie słodka. A to nie wyda zaświadczenia o przynależności do wiernych parafii (...) a to nie udzieli ślubu. (...) Albo wpuszczasz księdza albo wylatujesz ze wspólnoty. Tak działa system społeczny w Polsce. Nasi dziadkowie i rodzice wychowali się pod mentalnym przywództwem Kościoła. Dochodzi do tego, że albo padamy pokłonem przed klerem albo tracimy tą część naszego świata która nie rozumie, że można nie wierzyć w magię.

Jak usiadł na fotelu, zapytałem się czy mu coś podać, aby łatwiej mu było pisać, a on mnie zaskoczył pytaniem: A to potrzeba coś pisać? :) (...) W ogóle albo niektórzy z was mają jakiegoś pecha, albo ja szczęście, bo nie pamiętam aby ksiądz kiedyś sam wziął kopertę bez przypomnienia mu o niej.

(...) Jak ktoś nie chce aby ksiądz "przyniósł" błogosławieństwo Boga na miejsce jego zamieszkania to jego sprawa. Nikt go do tego zmusić nie może. Dla mnie jednak błogosławieństwo jest czymś ważnym i dlatego zależało mi w tym roku, aby ksiądz pobłogosławił całe moje mieszkanie, ponieważ nigdy wcześniej nie było błogosławione. Błogosławieństwo miejsca zamieszkania to jest dla mnie najważniejszy powód na przyjmowanie księdza po kolędzie.
 
  

 

W jednym z sondaży pytamy was, czy podczas wizyty duszpasterskiej, zwanej popularnie kolędą, odwiedzający wasz dom ksiądz otrzymuje pieniądze? Jak się okazało tylko co 10 z nas nie przyjmuje księdza, natomniast spośród poziotałych 92%, tylko 35 decyduje nie wspierać księdza finansowo. Do tej pory w sondażu oddano 950 głosów.

Powiązane tematy

Komentarze

  • mysleniczaninzdziada 25 sty 2013

    naród bez tradycji zginie, kolęda to piękna tradycja i umacnia nas w wierze a do tego ksiadz blogoslawi nasz dom na caly rok. mlodzi nie potrafia tego docenic

    41 34 Odpowiedz
    • Def Ibrylator 25 sty 2013

      W końcu muszę się z Panem zgodzić. Naród opiera się na tradycji. Naród bez tradycji to suchy zlepek ludzi formalnie istniejących w urzędowych kartotekach.

      27 21 Odpowiedz
    • ania 25 sty 2013

      no i zgadza się, tradycją było, że ksiądz przychodził by usłyszeć jak rodzina żyje, czy wszyscy zdrowi, jak im się układa, czasami krzyczał jak widział, że coś dzieje się nie po "chrześcijańsku", sprawdzał zeszyty, pytał czy chodzimy na mszę, odpytywał z "Ojcze nasz".
      Opowiadał co parafia planuje na ten rok, cieszył się jak rodziło się i chrzciło dużo dzieci, kiedy ludzie brali ślub.
      To było swoiste święto, nie każdy to lubił, ale człowiek czekał i się przejmował.
      A teraz co?
      Tradycja umiera ale księża są temu tak samo winni jak "wierni".
      Pobierałam nauki przedślubne u ks. Salawy w Sieprawiu, celowo wybrałam tego księdza mimo, że na nauki musiałam jechać kilkdziesiąt kilometrów. Wcześniej urzędował w mojej parafii w Skawinie.
      Tam usłyszalam przypowiastkę o psie, który wszedł do wesołego miasteczka do gabinetu krzywych luster, zobaczył te wszystkie dziwne psy i zaczął warczeć a te psy zaczęły warczeć na niego. Morał z tego taki, że od ciebie zależy jak ludzie na Ciebie reagują, bo gdyby pies wszedł i zamerdał ogonem "tamte psy" też by swoimi merdały.

      Merdania ogonem Wam życzę

      24 2 Odpowiedz
    • 25 sty 2013

      Tradycja nie jest rzeczą daną raz na zawsze. Tradycja się zmienia. Karp wigilijny który stanowi dziś tak wielką tradycję zawitał na naszych stołach dopiero mniej więcej w XIX w. Ciekawe jak wielkim obaleniem tradycji było wtedy zastawienie stołu karpiem. A dziś? Każdy chce bronic tej "tradycji".
      Błogosławienie domu... jeszcze do dziś w niektórych wioskach we wschodniej Polsce podczas burzy zapala się świecę w ognie która ma chronić przed piorunami (stąd nazwa - gromnica).
      Myśleniczaniniezdziada - czy zapalasz świecę podczas burzy zgodnie z kilkusetletnia polska tradycją, czy nie potrafisz tego docenić jak dzisiejsi młodzi?
      Ksiądz tak samo błogosławi dom jak gromnica chroni przed piorunami.

      12 8 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    A co to za tradycja,chodzenie po prośbie,wstyd.

    30 33 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    Ja wręcz czekam, by ksiądz przyszedł i pobłogosławił mój dom. Tyle wokół naprawdę niebezpiecznych sytuacji przed którymi nie są w stanie uchronić mnie żadne zamki i czujniki, że spokojniej zasypiam w domu chronionym błogosławieństwem. Już się zastanawiałem czy z mojej strony nie zahacza to o jakąś dewocję ale wydaje mi się, że jest to prosta konsekwencja faktu, że jestem osobą wierzącą.

    Z księdzem pogadam na temat tego co mi się podoba lub nie w moim parafialnym kościele. Nie zawsze przychodzi ksiądz którego lubię, ale tak jak każdy z nas mamy księdza którego lubimy bardziej lub mniej.

    Jeśli zaś chodzi o pieniądze to daję zawsze taką ofiarę na jaką mnie stać bo wiem, że większa jej część przechodzi na różne cele społeczne KOŚCIOŁA w skład którego i ja wchodzę.

    Jeżeli ktoś nic nie da bo nie ma to ksiądz to przecież też człowiek który widzi i zrozumie np. od mojej babci żaden ksiądz nigdy nie chce nic wziąć bo wie jak trudno wyżyć jej samej z emerytury także nie rozumiem o co tyle krzyku ?

    32 12 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    księża jednak tacy święci nie są.....

    25 13 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    kolęda jest tradycją i jak ktoś jest katolikem wpuszcza księdza ale współczesna kolęda nie wiem jak u was ale u mnie dużo odbiega od tych sprzed lat

    12 4 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    Tak powinna wyglądać dobra kolęda:
    1. Ksiądz się umówi na termin. To, że nie ma co z wolnym czasem robić, nie znaczy, że reszta Myśleniczan siedzi w domach i pierdzi w stołki.
    2. W trakcie rozmowy ksiądz przedstawi plan działań związanych z parafią na nowy rok.
    3. Ksiądz sobie zapisze z wypowiedzi parafian, jakie sprawy powinny być poruszane na kazaniach niedzielnych, co należy poprawić a co jest robione dobrze w kościele.
    4. Ksiądz poinformuje, że Bóg jest wszędzie, niezależnie, czy dom jest pokropiony wodą czy nie. Co za tym idzie, powinien być ciąg kazań i dążenie do usunięcia zabobonnych praktyk z życia parafian.
    5. Pieniądze powinny być zbierane wyłącznie do puszki stojącej w kościele, żeby były to datki anonimowe, z dobrej woli, a nie wpisane do księgi na poczet wyczytania podczas mszy, kogo na ile stać.

    Przypominam książulkom, że odmawianie udzielenia sakramentów oraz pochówku jest grzechem i świadectwem przeciw wierze katolickiej. Amen!

    29 11 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    brawo error zgadzam się z tobą

    6 8 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    Wiesz co nie wiem skąd jesteś, ale ja nigdy nie słyszałem na mszy w Myślenicach aby ksiądz wyczytywał kto ile dał ?

    11 8 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    ErRoR musisz się zapisać do jakiejś partii ,oni tam wysłu*****ą głosu obywateli.Szkoda że PZPR nie istnieje bo dobrze "zastępowała" Kościół ludziom o takich poglądach.A może jeszcze do tych postulatów dopiszemy aby parafia zorganizowała referendum- czy Bóg istnieje ?
    Czy nowoczesny obywatel ma przestrzegać Dekalogu który jest tak przestarzały?
    Najbardziej przestraszą się księża Twojego ostatniego zdania.

    10 12 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    Mieszkaniec pisze ''karp to też tradycja ''Tak ale to tylko dodatek.Oczywiście tej tradycji nie odrzucam ale staram się pamiętać co jest najważniejsze w okresie świąt Bożego Narodzenia .A więc;;wigilia (potrawy jakie kto lubi) opłatek, pasterka ,śpiewanie kolęd i kolęda,to są piękne tradycje

    3 2 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    [cytat]"[...]Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznawać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza w niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również - jeśli w czymś nie domagają - roztropnie ich korygując.[...]
    — kan. 529 §1[/cytat]

    "Kolęda" tak na prawde mało ma wspólnego z kolędowaniem sensus stricte. No chyba że weźmiemy pod uwagę "występy" ministrantów zanim zawita do nas ksiądz. Prawo kanoniczne nakazuje księżom wizyty duszpasterskie w domach parafian, a że Polska jest krajem w którym głęboko zakorzeniona tradycja kalendae (łać) więc ta umożliwiła Kościołowi łatwe wprowadzenie tego "zwyczaju".

    Kika niepodważalnych faktów:
    Zacznijmy więc od słowotwórstwa, pierwotnie "kolęda" pochodzi od łacińskiego "kalendae" pochodzącego od słowa "calāre"- proklamować, ogłaszać. Chodzi oczywiście o calends czy bardziej znane kalends- dzień nowiu a zarazem pierwszy dzień miesiąca Rzymskiego kalendarza starożytnego. Czyli, co znaczy kolęda już wiemy. Teraz należy się zastanowić skąd wziął się "zwyczaj" domokrążcy czyli corocznej wizyty duszpasterskiej.

    Zanim ziemie polskie "ogniem i mieczem" zostały zmuszone do przyjęcia Chrześcijaństwa, panowały na nich różne tradycje związane z okresem wspomnianego wcześniej nowiu. Każde plemię, w różnych fazach odrodzenia Księżyca czyli nowiu świętowało ten fenomen na swój sposób. Niestety porządek Nowej Wiary wprowadzi siłą rygor kalendarza romańskiego który skutecznie wykrzewił stare tradycje a te w regionach głęboko zakorzenione w świadomości zamieszkującej ludności, stopniowo wchłonął kształtując przez lata ich "chrześcijańską" wersję. Rzymianie pre-chrześcijańscy hucznie obchodzili tradycję nowego roku, jedną z tradycji było "ogłaszanie" nastania Nowego Roku przez namiestników którzy przy tej okazji zbierali "podatek" czyli naeżytą daninę dla Cesarza. Z czasem na terenach cesarstwa przejęli tę funkcję księża i mnisi, z tym że zamiast podatku na Cesarstwo Rzymskie zaczęto zbierać dziesięcinę. Cała Europa walczyła z różnym skutkiem aby znieść ten wyniszczający gospodarstwa "podatek", zaskakujące jest to że w Polsce dziesięcina utrzymała się aż do XIX wieku!!!(niedługo póżniej nasze hojne państwo podpisało dziesięcinę społeczną - konkordat).

    Czyli wyjaśniliśmy znaczenie kolędy i tak zwane "koperty". Pora teraz rozwiać tajemnicę symboliki wizyty duszpasterskiej:

    K+M+B - A raczej powinienem napisać C+M+B. Kacper, Melchior i Baltazar? Sławni Trzej Królowie odwiedzili naszą "stajenkę"? Muszę Was rozczarować lub wyprowadzić z błędu. Otóż pisanie kredą na drzwiach czy futrynie wywodzi się jeszcze ze Starego Testamentu i przypomina o pladze śmierci która nawiedziła Egipt w odwecie za więzienie Izraeitów. Przypominacie sobie znaczenie drzwi krwią owieczki po to by zła plaga pominęła pierworodnych synów mieszkających tam rodzin? Tradycja rośnie w siłę z upływem czasu, z tym że ciężko o plagi, zwłaszcza że czasem powodują skutek odwrotny- wybijają wszystkich wiernych a nie tylko tych "niegrzecznych". Może dlatego protoplaści do dzisiaj na drzwiach przybijają mezuzę? Wracając jednak do tematu, zastanówmy się jak można w prosty sposób zaznaczyć kto już uiścił dziesięcinę w taki sposób by przez przypadek inny "duszpasterz" nie zawitał ponownie i nie zażądał opłaty? Można napisać "Christus Mansionem Enedicat" (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), choć byli i tacy złośiwcy którzy twierdzili inaczej - Christus Multorum Benefactor ("Chrystus dobroczyńcą wielu") bo tak naprawdę to Wielu Dobroczyńcami Chrystusa (Kościoła Katoickiego). Gdzieś w Średniowieczu, w przepisach biblicznych pojawiła się legenda o trzech królach odwiedzających stajenkę betlejemską, a że "kolęda" czasem przeciągała się aż do Lutego więc lud "podłapał" nową tradycję i zaczął interpretować K+M+B jako inicjały wizytujących stajenki możnowładców.

    Pozostaje jeszcze szczegół "obrządków" związanych z kolędą czyli biały obrus, gromnice i całowanie krzyża. Wiadomo że dawniej w domostwach biały czysty obrus znaczył specjaną okazję, wręcz święto a zarazem czystość, cokolwiek nie miało by to znaczyć (czystość w domu, ład i porządek) świece, lub jak słusznie przypomniał Mieszkaniec, odwieczny zwyczaj "gromnic" które ksiądz poświęcał nadając im większe mocy (power up'u) w walce z piorunami zwłaszcza kulistimi, bardzo popularnymi w niektórych regionach Polski. A całowanie krzyża to nic innego jak "potwierdzenie wiary", submisja wobec Kościoła Katolickiego, utrwalanie tradycji trzymania ludności w pozycji klęczącej. Do tego też miało prowadzić "odpytywanie" z wiedzy o Biblii a czasem traumatyczne śpiewanie pieśni religijnych przez mieszkające w domostwie dzieci w różnym wieku (procesy selekcyjne do wszekiej maści chórów i naborów do posługi liturgicznej)

    To powinno wyjaśnić znaczeniowość "kolędy" prowadzonej przez Kościół Katolicki. Mam nadzieję że niczego nie pominąłem, zawężając informację jedynie do tradycji naszego regionu. W innych częściach kraju może to wygądać inaczej chociaż główne elementy "kolędy" są wszędzie w Polsce takie same. Ciekawostką jest to że "kolęda" istnieje TYLKO W POLSCE!!!! W innych krajach na wizytę duszpasterską trzeba sie umawiać. Cóż, co kraj-to obyczaj... Chociaż znam i takie kraje w których dalej wystawia się zapalone gromnice podczas burzy...

    7 7 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    25 sty 2013

    Z igły widły robicie ja kociarzy (czty. świadków jechowy) też straszę bronią i barykaduje się w domu tzn. odsyłam ich z Matką Boską i zamykam drzwi ale nikt antyterrorystów nie wzywa....

    4 7 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    Bardzo intrygujące i ciekawe wyjaśnienie etiologii domokrążctwa duszpasterskiego, szkoda że tak niewiele osób posiada naturalną tendencję do refleksji, tudzież samodzielnego myślenia.

    10 5 Odpowiedz
  • 25 sty 2013

    Kolęda, to tradycja. Pieniądze dzisiaj, to raczej symbol, zwyczaj, nie jest to coś co może zrujnować nawet najbiedniejszą rodzinę.
    Natomiast sensem kolędy jest pewien sondaż, badanie nastrojów, łagodzenie frustracji itd.
    Nie mam nic przeciwko kolędzie, natomiast
    wydawać by się mogło, że po kolędzie parafia ma lepszy obraz parafian, ich bogactwa i ubóstwa, nie słyszałem aby w wyniku większej wiedzy o parafianach po zakończeniu kolędy, jakaś uboga i potrzebująca rodzina dostała pomoc materialną, prawną czy duchową.
    A parafia powinna świadczyć na rzecz swoich parafian- tych będących w potrzebie, jako członków wspólnoty.
    Nie było nigdy zapowiedzi, że zbiórka pieniędzy w najbliższą niedzielę o godz np. 13.00 będzie na wsparcie rodziny np. z Kazimierza Wielkiego. Może ludzie wybrali by tę mszę, ze względu na cel ofiary na tacę?

    3 5 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    26 sty 2013

    Bono a skąd wiesz że Caritas nie wspiera ubogich rodzin?
    Ale poruszyłeś inną sprawę
    "Nie było nigdy zapowiedzi, że zbiórka pieniędzy w najbliższą niedzielę o godz np. 13.00 będzie na wsparcie rodziny np. z Kazimierza Wielkiego. Może ludzie wybrali by tę mszę, ze względu na cel ofiary na tacę?"
    Po pierwsze tak się składa że biedne rodziny mają honor i godność i nie pozwolą aby ogłaszano publicznie zbiórkę na ich potrzeby(nie dotyczy klęsk np. pożaru ale to inny temat)
    Po drugie szczerze daje ten kto cicho daje a nie rozgłasza jaki to on darczyńca bo może i obdarowany sobie tego nie życzy.
    W modzie teraz dawanie na każdym kroku "pstryczka " Kościołowi i każda okazja ku temu dobra.

    7 1 Odpowiedz
  • 26 sty 2013

    Caritasu do tego nie mieszaj, to tak jakbyś potrzebującemu sąsiadowi powiedział, że ma Czerwony Krzyż, poza tym caritas z trzech zebranych złotych wchłania 2 zł, dla porównania efektywność Owsiaka to: z każdej złotówki oddaje wchłania 30gr. Marna efektywność tego caritasu.
    Z reszta się zgadzam, niemniej o takiej akcji nie słyszałem ani od rodzin ani z kościoła, niemniej gdyby ksiądz ogłosił, że ofiara ze mszy św, o godz. ...... w następną niedzielę jest dla ubogich, poszedł bym na te mszę dodatkowo.
    Po trzecie o pstryczka sam kościół się prosi, od kiedy "Ojciec Prymas "zajął się politykom i robieniem pieniędzy.
    Znamienne jest to, że po przeprowadzeniu sondażu w śród osób, wierzących 2/3 nie wie kto jest Prymasem Polski, co świadczy o chaosie i anarchii w kościele, sami biskupi maja z tym problem, kto jest wyżej Prymas Kowalczyk, czy "Prymas Rydzyk"
    Kościół rozlał mleko, ci którzy to mleko zbierają nie oszczędzają pstryczka tym, którzy je rozlali.
    Inaczej: uderz w stół a nożyce się odezwą i nożyce się odezwały w osobie wiernych. Ateiści stoją z boku i zacierają ręce.

    2 5 Odpowiedz
  • adzygmunt 26 sty 2013

    Bono Nie można dla porównania /a uwagi, że dla niektórych może to być trudne np cudzoziemców/ mylić liczbowe wyliczenia.
    Mam nadzieję, że poprawiając sam czegoś nie pomyliłem.
    Wg Ciebie z 3 zł zebranych Caritas oddaje 1 zł moje wyliczenie 1/3
    Owsiak z 1 zł wchłania 0,3 zł Moje wyliczenie Oddaje 2/3 Prawda to li fałsz?
    Z Prymasami jest problem dużo większy niż piszesz.
    Prymas 1000 lecia, kardynał Wyszyński, kardynał Glemp i tu wiedza powszechna zatrzymywała się na obu postaciach - to moja prywatna sonda na użytek tego postu.
    Jednakowoż wystarczy zajrzeć tutaj i mamy pełny obraz Who is Who!
    Ateiści stoją z boku? Ich to nie obchodzi kto duchowo rządzi ludem.
    Nieobojętnie stoją inne religie!

    http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&frm=1&source=web&cd=2&cad=rja&ved=0CDgQFjAB&url=http%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FPrymas_Polski&ei=3I8DUcT9IeTV4QTp7IDICA&usg=AFQjCNFDrSfxC_GTqQkPeS4wPUSvhKrvMg&sig2=yixJkhEwWQuXYx15UPymrQ

    4 1 Odpowiedz
  • 26 sty 2013

    Dokładnie tak jak piszesz.
    Przykład:
    -Caritas zbiera100 zł.
    70 zł jest kosztem caritasu, zaś na pomoc trafia 30 zł.

    -WOŚP zbiera 100 zł.
    30 zł jest kosztem WOŚP, zaś na pomoc trafia 70 zł

    8 6 Odpowiedz
    • Dorota Gabryś 26 sty 2013

      Proszę sprawdź dane zanim Pan zacznie oczerniać jaką kolwiek organizacje

      7 15 Odpowiedz
  • 26 sty 2013

    Przy czym koszty WOŚP zawyżyłem znacznie, są dane które podają o wiele mniejsze koszty Owsiaka.

    9 7 Odpowiedz
  • klklkl Ala123 26 sty 2013

    Moim zdaniem =jak ktoś może zabronić księdzu wejść do sąsiedniego mieszkania?/
    Dziwneo.O

    5 2 Odpowiedz
  • klklkl Ala123 26 sty 2013

    Moim zdaniem =jak ktoś może zabronić księdzu wejść do sąsiedniego mieszkania?/
    Dziwneo.O

    Doti napisał/a:

    bono napisał/a:Dokładnie tak jak piszesz.
    Przykład:
    -Caritas zbiera100 zł.
    70 zł jest kosztem caritasu, zaś na pomoc trafia 30 zł.

    -WOŚP zbiera 100 zł.
    30 zł jest kosztem WOŚP, zaś na pomoc trafia 70 złProszę sprawdź dane zanim Pan zacznie oczerniać jaką kolwiek organizacje

    Ja daje 50 zł

    3 4 Odpowiedz
  • 26 sty 2013
    Doti napisał/a:

    bono napisał/a:Dokładnie tak jak piszesz.
    Przykład:
    -Caritas zbiera100 zł.
    70 zł jest kosztem caritasu, zaś na pomoc trafia 30 zł.

    -WOŚP zbiera 100 zł.
    30 zł jest kosztem WOŚP, zaś na pomoc trafia 70 złProszę sprawdź dane zanim Pan zacznie oczerniać jaką kolwiek organizacje

    Caritas pod lupą !!! Co naprawdę robi Caritas..ile pieniędzy "zabiera dla siebie i swoje luksusowe pensjonaty biskupów?"..warto sprawdzić..
    W naszej redakcyjnej poczcie wciąż pojawiają się pytania o Caritas. Co to za firma? Ile dostaje pieniędzy i jak się z nich rozlicza? Na co je wydaje? Oto najczęściej pojawiające się wątpliwości i nasze odpowiedzi.
    Jaka jest podstawa prawna istnienia kościelnej instytucji o nazwie Caritas? W roku 1989 rząd Rakowskiego postanowił, że Caritas będzie jedyną organizacją, która w imieniu Kościoła może prowadzić działalność charytatywną. Uznano tak w wyniku prowadzonych z Kościołem negocjacji na temat uregulowania pozycji prawnej Krk w Polsce. W tym czasie istniało jednak stowarzyszenie świeckie o podobnej nazwie – Zrzeszenie Katolików Caritas. Organizacja ta została więc czym prędzej rozwiązana przez władze, a jej likwidator złożył sprawozdanie ze swoich działań... biskupom. Cały majątek ZKC – oddany niegdyś przez państwo proPRL-owskiej instytucji – został przekazany władzom kościelnym. O jaki majątek chodzi? Otóż dokładnie nie wiadomo. Nie ma ani żadnych danych, ani nawet szacunków. My policzyliśmy, że Kościołowi przekazano w ten sposób co najmniej dwieście nieruchomości w całej Polsce wraz z przyległymi do nich terenami, z wyposażeniem, samochodami itp. plus nieznaną kwotę pieniędzy. ZKC miało 49 bardzo majętnych zarządów wojewódzkich i wszystkie one wpadły w ręce kleru. Całkowicie. Od tego bowiem czasu firma ta stała się organizacją prawa kanonicznego, niezależną w zasadzie od prawa państwowego. Zmieniono też struktury Caritasu. Nie ma już zarządów wojewódzkich, są za to zarządy diecezjalne, zakonne i czapa o nazwie Caritas Polska, powołana przez Konferencję Episkopatu Polski.
    Kto kontroluje Caritas? Państwo nie ma żadnego prawa do wtykania nosa w interesy i rozliczenia. Caritas kontroluje się sam pod nadzorem właściwego terytorialnie księdza biskupa. Rozpatrzmy to na takim przykładzie: Caritas zbiera pieniądze np. na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w kopalni Halemba. Datki płyną od osób fizycznych (ludności) i prawnych (różnych firm, np. TVP). Zostają one zgromadzone na koncie bankowym, a później przekazywane potrzebującym. Teoretycznie... bowiem nikt ani z darczyńców, ani z obdarowanych, ani wreszcie z jakiejkolwiek kontroli skarbowej nie wie (nie ma prawa wiedzieć!), ile pieniędzy zebrano, a ile rozdano.
    O ile w ogóle rozdano...
    Jakby tego było mało, z 46 istniejących Caritasów 26 uznano za organizacje pożytku publicznego. Oznacza to, iż mogą one przyjmować od państwa zlecenia na organizowanie dożywiania dzieci (oraz kolonii i zimowisk), prowadzenie stołówek i schronisk dla bezdomnych. Na ich konto można również wysyłać 1 procent odliczenia od podatku PIT. Taka działalność wymaga jednak rozliczania się z dotacji, czyli składania odpowiednich sprawozdań finansowych. I Caritas to robi, a dokładnie... jeden oddział Caritasu! Pozostałe 25 ma gdzieś polskie prawo, którego zresztą nikt nie śmie od nich egzekwować.
    Ile pieniędzy przechodzi przez Caritas? O tym wie tylko biskup, ksiądz dyrektor i skarbnik (zazwyczaj zaufana siostra zakonna). Według szacunków dokonanych na podstawie dokumentów, do których dotarliśmy, przez średniej wielkości Caritas przechodzi rok w rok co najmniej 20 milionów złotych. To w skali kraju daje około miliarda złotych rocznie. Minimum, bo nasze wyliczenia prowadziliśmy bardzo ostrożnie.
    Jaka jest efektywność Caritasu, czyli jaki procent zebranych kwot rzeczywiście przeznacza się na pomoc ubogim? Przeciętny oddział Caritasu prowadzi około 30 zbiórek rocznie (nie licząc zbiórek ogólnopolskich i konta wskazywanego także w publicznych mediach). Dokładnie policzyć nie sposób, bo żaden Caritas nie podał nigdy, ile zbiórek prowadził i ile zebrał pieniędzy. Policzmy to jednak na przykładzie Caritasu gnieźnieńskiego, do którego dokumentów „przypadkiem” dotarliśmy. Otóż w roku 2005 przeprowadził on 40 zbiórek i zebrał 908 900 złotych (same datki lokalne). Każda inna organizacja charytatywna za punkt honoru ma generowanie jak najmniejszych kosztów własnych, aby jak najwięcej wydać na potrzebujących. Owe koszty nigdy nie powinny przekraczać 10 procent zebranej kwoty. Tymczasem koszty caritasowych zbiórek w Gnieźnie wyniosły 589 597 złotych – czyli 65 procent zebranej sumy „przepadło”.
    Z naszych informacji wynika, że jest to i tak dobry wynik, bo w innych Caritasach ów wskaźnik kosztów grubo przekracza 70 procent.
    Powiedzmy to jeszcze raz: Kowalski daje Caritasowi na szczytny cel jedną złotówkę i nie wie, że tylko (wg Krk „aż”) 30 groszy dostanie potrzebujący, a resztę... Chyba tylko diabeł wie, co dzieje się z resztą. Diabeł i co nieco my, bo ustaliliśmy, że niemal każdy oddział Caritasu ma jeden lub kilka własnych superkomfortowo wyposażonych ośrodków (często są to pałace wyremontowane przez państwo lub gminy i przekazane jako darowizna) z parkami, fontannami, kortami tenisowymi, basenami itp. Wypoczywają w nich głównie biskupi, z dala od wścibskich oczu świeckiej biedoty... Utrzymanie takich ośrodków kosztuje krocie. Ponadto na same pensje dla pracowników (głównie księża i zakonnice) jeden tylko Caritas gnieźnieński wydaje milion złotych rocznie, od czego odprowadza 196 tysięcy złotych składek ZUS. A jakże to? – ktoś zapyta. Przecież normalny pracodawca musi ZUS-owi bulić około 40 procent. Cóż, Caritasowi wolno i już. Oprócz tego opisywana przez nas firma otrzymuje jeszcze wielkie (i też nieznane) dotacje państwowe z budżetu. Rocznie dziesiątki milionów złotych trafia na konta Caritasu z tytułu nawiązek po przegranych sprawach sądowych. Prowadzi również własną dochodową działalność gospodarczą, której nie wykazuje w księgach rachunkowych (bo ich też nie ma).
    Ot, choćby Caritas katowicki. Tenże prowadzi firmę o nazwie Caritas Zdrowie Sp. z o.o. Dokumentacji jakiejkolwiek nie ma, bo... nie ma!
    Nie inaczej jest w Legnicy, gdzie firemka kościelna prowadzi przychodnię zdrowia, której nie ma jednak w żadnych kwitach. Istnieje, a jakoby jej nie było. Ot, katolickie „cuda”.
    Ile osób rocznie uzyskuje pomoc z Caritasu???? Dane te nie są nigdzie publikowane. Może 100 tysięcy, może 500? Nikt nie wie. Ale my przyjrzeliśmy się diecezji kieleckiej i wyszło nam, że na liście tamtejszych obdarowanych (zwykle jednorazowo) figuruje 14 tysięcy biednych ludzi (38 osób dziennie – w tym ponad połowa to pensjonariusze Domów Opieki Społecznej, którzy oddają swoje renty i emerytury, a za ich utrzymanie płaci dodatkowo państwo).
    Caritas bierze też udział w programie Unii Europejskiej o nazwie PEAT. To rozdział darmowej żywności dla najbiedniejszych członków UE. Ile tego jest i kto jedzenie dostaje, nie wie nawet europejska wspólnota i grozi Caritasowi wstrzymaniem dostaw. Ten się jednak wcale nie przejmuje.
    Jakie jest w Polsce zapotrzebowanie na pomoc, czyli rozmiary ubóstwa? Na poziomie biologicznego minimum egzystencji (348 zł miesięcznie na osobę) żyje w Polsce 11 proc. obywateli – prawie 4 miliony. Minimum socjalne (870 złotych) uzyskuje ponad 47 proc. Polaków. To jest skala potrzeb.
    I teraz uwaga! „Czy dostaliście pomoc od instytucji i organizacji kościelnych?” – zapytali socjologowie najbiedniejszych obywateli RP. „Tak” odpowiedziało 0,8 proc. respondentów żyjących w nędzy.
    W najbiedniejszym w Polsce województwie lubuskim liczba osób, które potwierdziły, że dostają pomoc z Caritasu, wyniosła 0,0 (zero przecinek zero !!!! )
    16 proc. respondentów oświadczyło natomiast, że może liczyć na większą lub mniejszą pomoc od państwa.
    Czy Caritas ma obowiązek występować o zgodę na ogólnopolskie zbiórki charytatywne, a jeśli tak, to czy o taką zgodę występuje? Owszem, Caritas powinien na wszelkie ogólnopolskie społeczne zbiórki dostawać zgodę od ministra spraw wewnętrznych. Wystąpiliśmy więc do MSWiA z pytaniem o liczbę takich zezwoleń. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
    (z jednej z gazet)

    11 4 Odpowiedz
    • jeden język a dwoje uszu 28 sty 2013

      O to się pytałem. Czemu na początku nie napisałeś tytułu?

      1 Odpowiedz
  • 26 sty 2013
    Doti napisał/a:

    bono napisał/a:Dokładnie tak jak piszesz.
    Przykład:
    -Caritas zbiera100 zł.
    70 zł jest kosztem caritasu, zaś na pomoc trafia 30 zł.

    -WOŚP zbiera 100 zł.
    30 zł jest kosztem WOŚP, zaś na pomoc trafia 70 złProszę sprawdź dane zanim Pan zacznie oczerniać jaką kolwiek organizacje

    Caritas pod lupą !!! Co naprawdę robi Caritas..ile pieniędzy "zabiera dla siebie i swoje luksusowe pensjonaty biskupów?"..warto sprawdzić..
    W naszej redakcyjnej poczcie wciąż pojawiają się pytania o Caritas. Co to za firma? Ile dostaje pieniędzy i jak się z nich rozlicza? Na co je wydaje? Oto najczęściej pojawiające się wątpliwości i nasze odpowiedzi.
    Jaka jest podstawa prawna istnienia kościelnej instytucji o nazwie Caritas? W roku 1989 rząd Rakowskiego postanowił, że Caritas będzie jedyną organizacją, która w imieniu Kościoła może prowadzić działalność charytatywną. Uznano tak w wyniku prowadzonych z Kościołem negocjacji na temat uregulowania pozycji prawnej Krk w Polsce. W tym czasie istniało jednak stowarzyszenie świeckie o podobnej nazwie – Zrzeszenie Katolików Caritas. Organizacja ta została więc czym prędzej rozwiązana przez władze, a jej likwidator złożył sprawozdanie ze swoich działań... biskupom. Cały majątek ZKC – oddany niegdyś przez państwo proPRL-owskiej instytucji – został przekazany władzom kościelnym. O jaki majątek chodzi? Otóż dokładnie nie wiadomo. Nie ma ani żadnych danych, ani nawet szacunków. My policzyliśmy, że Kościołowi przekazano w ten sposób co najmniej dwieście nieruchomości w całej Polsce wraz z przyległymi do nich terenami, z wyposażeniem, samochodami itp. plus nieznaną kwotę pieniędzy. ZKC miało 49 bardzo majętnych zarządów wojewódzkich i wszystkie one wpadły w ręce kleru. Całkowicie. Od tego bowiem czasu firma ta stała się organizacją prawa kanonicznego, niezależną w zasadzie od prawa państwowego. Zmieniono też struktury Caritasu. Nie ma już zarządów wojewódzkich, są za to zarządy diecezjalne, zakonne i czapa o nazwie Caritas Polska, powołana przez Konferencję Episkopatu Polski.
    Kto kontroluje Caritas? Państwo nie ma żadnego prawa do wtykania nosa w interesy i rozliczenia. Caritas kontroluje się sam pod nadzorem właściwego terytorialnie księdza biskupa. Rozpatrzmy to na takim przykładzie: Caritas zbiera pieniądze np. na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w kopalni Halemba. Datki płyną od osób fizycznych (ludności) i prawnych (różnych firm, np. TVP). Zostają one zgromadzone na koncie bankowym, a później przekazywane potrzebującym. Teoretycznie... bowiem nikt ani z darczyńców, ani z obdarowanych, ani wreszcie z jakiejkolwiek kontroli skarbowej nie wie (nie ma prawa wiedzieć!), ile pieniędzy zebrano, a ile rozdano.
    O ile w ogóle rozdano...
    Jakby tego było mało, z 46 istniejących Caritasów 26 uznano za organizacje pożytku publicznego. Oznacza to, iż mogą one przyjmować od państwa zlecenia na organizowanie dożywiania dzieci (oraz kolonii i zimowisk), prowadzenie stołówek i schronisk dla bezdomnych. Na ich konto można również wysyłać 1 procent odliczenia od podatku PIT. Taka działalność wymaga jednak rozliczania się z dotacji, czyli składania odpowiednich sprawozdań finansowych. I Caritas to robi, a dokładnie... jeden oddział Caritasu! Pozostałe 25 ma gdzieś polskie prawo, którego zresztą nikt nie śmie od nich egzekwować.
    Ile pieniędzy przechodzi przez Caritas? O tym wie tylko biskup, ksiądz dyrektor i skarbnik (zazwyczaj zaufana siostra zakonna). Według szacunków dokonanych na podstawie dokumentów, do których dotarliśmy, przez średniej wielkości Caritas przechodzi rok w rok co najmniej 20 milionów złotych. To w skali kraju daje około miliarda złotych rocznie. Minimum, bo nasze wyliczenia prowadziliśmy bardzo ostrożnie.
    Jaka jest efektywność Caritasu, czyli jaki procent zebranych kwot rzeczywiście przeznacza się na pomoc ubogim? Przeciętny oddział Caritasu prowadzi około 30 zbiórek rocznie (nie licząc zbiórek ogólnopolskich i konta wskazywanego także w publicznych mediach). Dokładnie policzyć nie sposób, bo żaden Caritas nie podał nigdy, ile zbiórek prowadził i ile zebrał pieniędzy. Policzmy to jednak na przykładzie Caritasu gnieźnieńskiego, do którego dokumentów „przypadkiem” dotarliśmy. Otóż w roku 2005 przeprowadził on 40 zbiórek i zebrał 908 900 złotych (same datki lokalne). Każda inna organizacja charytatywna za punkt honoru ma generowanie jak najmniejszych kosztów własnych, aby jak najwięcej wydać na potrzebujących. Owe koszty nigdy nie powinny przekraczać 10 procent zebranej kwoty. Tymczasem koszty caritasowych zbiórek w Gnieźnie wyniosły 589 597 złotych – czyli 65 procent zebranej sumy „przepadło”.
    Z naszych informacji wynika, że jest to i tak dobry wynik, bo w innych Caritasach ów wskaźnik kosztów grubo przekracza 70 procent.
    Powiedzmy to jeszcze raz: Kowalski daje Caritasowi na szczytny cel jedną złotówkę i nie wie, że tylko (wg Krk „aż”) 30 groszy dostanie potrzebujący, a resztę... Chyba tylko diabeł wie, co dzieje się z resztą. Diabeł i co nieco my, bo ustaliliśmy, że niemal każdy oddział Caritasu ma jeden lub kilka własnych superkomfortowo wyposażonych ośrodków (często są to pałace wyremontowane przez państwo lub gminy i przekazane jako darowizna) z parkami, fontannami, kortami tenisowymi, basenami itp. Wypoczywają w nich głównie biskupi, z dala od wścibskich oczu świeckiej biedoty... Utrzymanie takich ośrodków kosztuje krocie. Ponadto na same pensje dla pracowników (głównie księża i zakonnice) jeden tylko Caritas gnieźnieński wydaje milion złotych rocznie, od czego odprowadza 196 tysięcy złotych składek ZUS. A jakże to? – ktoś zapyta. Przecież normalny pracodawca musi ZUS-owi bulić około 40 procent. Cóż, Caritasowi wolno i już. Oprócz tego opisywana przez nas firma otrzymuje jeszcze wielkie (i też nieznane) dotacje państwowe z budżetu. Rocznie dziesiątki milionów złotych trafia na konta Caritasu z tytułu nawiązek po przegranych sprawach sądowych. Prowadzi również własną dochodową działalność gospodarczą, której nie wykazuje w księgach rachunkowych (bo ich też nie ma).
    Ot, choćby Caritas katowicki. Tenże prowadzi firmę o nazwie Caritas Zdrowie Sp. z o.o. Dokumentacji jakiejkolwiek nie ma, bo... nie ma!
    Nie inaczej jest w Legnicy, gdzie firemka kościelna prowadzi przychodnię zdrowia, której nie ma jednak w żadnych kwitach. Istnieje, a jakoby jej nie było. Ot, katolickie „cuda”.
    Ile osób rocznie uzyskuje pomoc z Caritasu???? Dane te nie są nigdzie publikowane. Może 100 tysięcy, może 500? Nikt nie wie. Ale my przyjrzeliśmy się diecezji kieleckiej i wyszło nam, że na liście tamtejszych obdarowanych (zwykle jednorazowo) figuruje 14 tysięcy biednych ludzi (38 osób dziennie – w tym ponad połowa to pensjonariusze Domów Opieki Społecznej, którzy oddają swoje renty i emerytury, a za ich utrzymanie płaci dodatkowo państwo).
    Caritas bierze też udział w programie Unii Europejskiej o nazwie PEAT. To rozdział darmowej żywności dla najbiedniejszych członków UE. Ile tego jest i kto jedzenie dostaje, nie wie nawet europejska wspólnota i grozi Caritasowi wstrzymaniem dostaw. Ten się jednak wcale nie przejmuje.
    Jakie jest w Polsce zapotrzebowanie na pomoc, czyli rozmiary ubóstwa? Na poziomie biologicznego minimum egzystencji (348 zł miesięcznie na osobę) żyje w Polsce 11 proc. obywateli – prawie 4 miliony. Minimum socjalne (870 złotych) uzyskuje ponad 47 proc. Polaków. To jest skala potrzeb.
    I teraz uwaga! „Czy dostaliście pomoc od instytucji i organizacji kościelnych?” – zapytali socjologowie najbiedniejszych obywateli RP. „Tak” odpowiedziało 0,8 proc. respondentów żyjących w nędzy.
    W najbiedniejszym w Polsce województwie lubuskim liczba osób, które potwierdziły, że dostają pomoc z Caritasu, wyniosła 0,0 (zero przecinek zero !!!! )
    16 proc. respondentów oświadczyło natomiast, że może liczyć na większą lub mniejszą pomoc od państwa.
    Czy Caritas ma obowiązek występować o zgodę na ogólnopolskie zbiórki charytatywne, a jeśli tak, to czy o taką zgodę występuje? Owszem, Caritas powinien na wszelkie ogólnopolskie społeczne zbiórki dostawać zgodę od ministra spraw wewnętrznych. Wystąpiliśmy więc do MSWiA z pytaniem o liczbę takich zezwoleń. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
    (z jednej z gazet)

    Doti napisał/a:

    bono napisał/a:Dokładnie tak jak piszesz.
    Przykład:
    -Caritas zbiera100 zł.
    70 zł jest kosztem caritasu, zaś na pomoc trafia 30 zł.

    -WOŚP zbiera 100 zł.
    30 zł jest kosztem WOŚP, zaś na pomoc trafia 70 złProszę sprawdź dane zanim Pan zacznie oczerniać jaką kolwiek organizacje

    Jeszcze jedno. Jeżeli firma ma duże koszty, to nie jest oczernianie, to jest gospodarka i filozofia działalności tej instytucji.

    10 4 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    26 sty 2013

    Bono a co złego Tobie wyrządził Kościół że tak Go nienawidzisz.Mieszasz wszystko do kupy aby zaciemnić sprawę,jak zwykle Bóg Świeckich Owsiak i jego WOŚP to najuczciwsza instytucja charytatywna na świecie żeby nie powiedzieć w galaktyce .Ciągle powtarzasz slogan o mieszaniu się Kościoła do polityki a ja pytam -jakie prawo zabrania tego?Gdyby żył Jan Paweł II czy ksiądz Popiełuszko to podejrzewam że mieli by większe problemy w głoszeniu poglądów niż za komuny.Żebyś nie musiał na własnej skórze przekonać się co robi Caritas,ilu ludziom pomaga.
    Ale prawdy objawione przez TVN i GW mają to do siebie że wyłączają myślenie aby delikwentowi nie przegrzewały się szare komórki.To oni powiedzą co dobre a co złe gdyby nie daj Boże ktoś miał wątpliwości.
    http://www.youtube.com/watch?v=bASe_lNOc0Q

    2 6 Odpowiedz
  • 26 sty 2013

    A kto ma dbać o interes kościoła /jako społeczności/ jeżeli nie my katolicy.
    Mamy zamiatać pod dywan? gdyby tak było to Wielgus byłby Kardynałem, Aa Paetz dalej zabawiał by się z klerykami, wiec jak widzisz nie można wszystkiego zostawić wierze.
    Ci ludzie są tacy sami jak my i należy im patrzyć na ręce.

    1 5 Odpowiedz
  • 26 sty 2013

    -pestmista-
    I nie ma to nic wspólnego z wrogością do kościoła / wręcz odwrotnie /
    tylko z logicznym myśleniem.
    Samooczyszczenia kościoła nie mogą robić ateiści.
    Izakowicz Zalewski, też był atakowany w swoim czasie a Boniecki dostał zakaz publicznych wypowiedzi- wrogowie kościoła?
    czy porządni duchowni, którzy nie godzą się na nieprawości.

    2 6 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    26 sty 2013

    Bono nie wiem skąd masz takie chore dane ale dając 5zł na caritas ok. 4,80 trafia do biednych a dając 10zł na wośp też ok 4,80 trafia na zakup sprzętu itp. z tym że często koszty przeglądu i serwisowania takiego sprzętu są tak duże że szpitali na to nie stać i obrasta kurzem... było to wałkowane przez wiele osób przy okazji zbiórki na wośp poczytaj sobie potem wypisuj głupoty....

    7 3 Odpowiedz
    • 26 sty 2013

      Zamieściłem Ci cytat z jednej z gazet powyżej nt. caritasu,
      przeczytaj, udowodnij im kłamstwo, to pogadamy.

      1 8 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    26 sty 2013

    A z jakiej gazety to cytat?
    Ja też polecam felieton ale tu wyraźnie widać skąd pochodzi
    http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/news/siema-na-karte,1884619

    1 4 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 26 sty 2013

    Mysleniczanin007 dziesięcio procentowy podatek zwany dziesięciną opsał jako: "ten wyniszczający gospodarstwa podatek". Śmiesznie to brzmi w dzisiejszych czasach, gdy przeciętny kowalski płaci pewnie z 50% gdyby wszystkie formy podatku zesumować.

    Bono piszesz coś z jakieś gazety, której nawet tytułu nie chcesz podać i ja w to mam wierzyć? Czy cie cycki bolą?

    4 1 Odpowiedz
    • 27 sty 2013

      Masz cakowitą rację jeśi chodzi o dzisiejsze czasy jednak proszę, sięgnij do historii Polski i poczytaj o tych "śmiesznie brzmiących" podatkach. Wracając jednak do teraźniejszości, skoro społeczeństwo polskie płaci zobowiązanie finansowe wobec Kościoła Katolickiego (konkordat) który nota bene w Polsce zwolniony jest z jakiegokolwiek podatku (sic!) Dlaczego jako obywatele musimy dodatkowo uiszczać opłatę w postaci "kolędy"?
      Odpowiadającym na to pytanie od razu zaznaczę, daczego Kościół nie chce wydawać poświadczeń o darowiznach które można byłoby odliczyć od własnego podatku? Czym różni się w świetle prawa finansowego w naszym kraju zwykły szary obywatel i przedstawiciel instytucji która poza oferowaniem "duchowej opoki" nie robi dla naszego kraju zupełnie nic? (finansowo, gospodarczo)

      1 3 Odpowiedz
      • 27 sty 2013

        Gdzie jest powiedziane, że musimy? Czy ksiądz nie przyjdzie do kogoś do domu jeśli nie dostanie koperty?

        2 2 Odpowiedz
        • 27 sty 2013

          Przestańmy łapać się za słowa bo gubimy meritum dyskusji. Mamy zwyczaj, taka tradycja, nie wypada nie dać. Lepiej? Mowimy tutaj o złamaniu memento polskiego społeczeństwa na którym właśnie pasożytuje ta instytucja. Potrzebującym sąsiadom, bezdomnym trudno oddać grosz a na tacę czy kopertę oddajemy lekką ręką "bo nie wypada nie dać". Na forum istnieje taki temat
          590 powodów kiedy na rysunku w miejsce "zakup zagranicznych produktów" wstawimy "datki na Kościół" uzyskamy dokładnie taki sam efekt końcowy.

          2 3 Odpowiedz
  • 26 sty 2013
    bono napisał/a:

    .Zamieściłem Ci cytat z jednej z gazet powyżej nt. caritasu,
    przeczytaj, udowodnij im kłamstwo, to pogadamy.

    Dlaczego Bono wstydzisz się podać tytuł gazety z której przekopiowałeś artykuł. Dlaczego nie napisałeś, że artykuł pochodzi z "Fakty i Mity"?
    Artykuł znajdziecie pod tym linkiem:
    http://mafiapress.eu/d_1518.html

    5 Odpowiedz
  • 27 sty 2013

    taki_gość
    Dobrze, że dałeś link, bo musiał bym się przyznać do napisania tego tekstu.
    Nie wiem co Wam odbija, przeciwstawiacie Trwam- TVN, Radio Maryja- Tok FM, Nasz Dziennik- Wyborczej,
    tak jak gdyby istniały dwie Polski, dwa rodzaje obywateli, dwa społeczeństwa jedno mądre- to wy z Trwam, N.Dz., R.M., a drugie to złowrogie , niepatriotyczne, obce, szkodzące Polsce, nie wierzące, które trzeba zniszczyć i unicestwić, podporządkować.
    To społeczeństwo, Polska i Polacy żyło i żyje w symbiozie, napędza ten kraj i czyta to co chce, wierzy w to co chce, kocha to co chce,
    zaś znalazła się grupa talibów katolickich, która wszystko wie lepiej i chciała by narzucać całemu narodowi jak ma myśleć, w co ma wierzyć, jak ma kochać, kogo ma wielbić.
    Mogę czytać jako katolik Wyborczą i słuchać TOK FM, bo uważam te wasze publikatory za pisma oszołomów. Tak myślę chodzę do kościoła, uważam się za dobrego katolika a z Wami mi zupełnie nie po drodze.
    Uważam, że bardzo błądzicie a wasze racje są tyle warte ile racje talibów, którzy giną w samolotach uderzających w wieże NY.
    Brniecie ślepo z podporządkowania komunistycznego w podporządkowanie kościołowi, ale temu od "Prymasa Rydzyka", bo na szczęście większość kościoła / społeczności i kleru / to bardzo mądrzy patrioci widzący wszystkie kolory a nie upośledzeni widzący tylko czarny i biały kolor.
    Ja czuje się wolnym człowiekiem, jak większość tego narodu, Wy jesteście hałaśliwi i głośni jak grupy gay -owskie, co wcale nie znaczy, ze macie większość w narodzie, że więcej wiecie i że więcej rozumiecie.
    Oglądam całą publicystykę i czytam wszystkie gazety, te Wasze i te dla Was zakazane i wyciągam wnioski, własne wnioski a nie te, nadane przez Wasze autorytety -Wam do przyjęcia, wiary, powtarzania i uwierzenia.

    2 6 Odpowiedz
  • 27 sty 2013

    http://mafiapress.eu/d_1518.html

    A teraz już macie okazje odnieść się do tego tekstu, ale merytorycznie, bez uprzedzeń ideologicznych.

    5 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    27 sty 2013

    Cytat"Nie wiem co Wam odbija, przeciwstawiacie Trwam- TVN, Radio Maryja- Tok FM, Nasz Dziennik- Wyborczej,
    tak jak gdyby istniały dwie Polski, dwa rodzaje obywateli, dwa społeczeństwa jedno mądre- to wy z Trwam, N.Dz., R.M., a drugie to złowrogie , niepatriotyczne, obce, szkodzące Polsce, nie wierzące, które trzeba zniszczyć i unicestwić, podporządkować."
    Tak Bono bo istnieją dwie Polski i to wcale nie od nas zależy ten podział.Jest Polska ludzi dla których słowa -Bóg,Honor Ojczyzna coś znaczą i są dumni z historii swojego kraju i polska ludzi dla których Ojczyzna znaczy zacofanie, ciemnogród pijany Prezydent nad grobami bohaterów to normalne zjawisko a załatwianie "interesów "przez polityków na cmentarzach pod osłoną nocy to normalna praktyka w demokratycznym kraju.Spadkobiercy ugrupowania które w imieniu okupanta rządziło Polską robią za autorytety w mediach,chcą stawiać Premiera RP przed Trybunałem Stanu i pouczają tą ciemniejszą część społeczeństwa jak ma postępować.
    Nie można czytać wszystkich gazet ale FiM po kilku przeczytaniach uznałem za ,,,,,,,,i nie biorę do ręki.Czy to nie trochę manipulacja z twojej strony?Gdybyś podał kto te mądrości napisał od razu byłoby jasne.Jedni wierzą GW i TVN inni TV Trwam i ND a jeszcze inni mają swoje zdanie nie zawsze zgodne z jednymi i drugimi.

    3 2 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 27 sty 2013

    Niedawno kolega z pracy mówił, że nierzadko można spotkać nie tylko starsze osoby które argumentują: "Jak to w telewizji mówili i w gazecie napisali to na pewno prawda" Odnoszę wrażenie że Bono bardziej wierzysz w "Fakty i Mity" niż ja w to co mówią w "Radiu Maryja"

    2 2 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    27 sty 2013

    Ktoś o to dba aby do tego światłego społeczeństwa nie mogły docierać wiadomości które byłyby szkodliwe dla jego umysłu
    http://wpolityce.pl/wydarzenia/45689-zadziwiajace-praktyki-wydawcy-wprost-nowe-fakty-to-niebywale-ze-on-ma-jakies-tajne-deale-z-kwasniewskim
    a jest to efektem
    http://www.youtube.com/watch?v=j_LfBm2xhEU
    i ci ludzie nad tym czuwają
    http://www.youtube.com/watch?v=bASe_lNOc0Q

    2 Odpowiedz
  • 27 sty 2013

    Dalej nie odnosicie się do tematu.
    Zakładam nawet wygodnie dla was, że Fakty i Mity -kłamią.
    To jednak część tekstu trudno obalić nawet Wam:

    Kto kontroluje Caritas? Państwo nie ma żadnego prawa do wtykania nosa w interesy i rozliczenia. Caritas kontroluje się sam pod nadzorem właściwego terytorialnie księdza biskupa. Rozpatrzmy to na takim przykładzie: Caritas zbiera pieniądze np. na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w kopalni Halemba. Datki płyną od osób fizycznych (ludności) i prawnych (różnych firm, np. TVP). Zostają one zgromadzone na koncie bankowym, a później przekazywane potrzebującym. Teoretycznie... bowiem nikt ani z darczyńców, ani z obdarowanych, ani wreszcie z jakiejkolwiek kontroli skarbowej nie wie (nie ma prawa wiedzieć!), ile pieniędzy zebrano, a ile rozdano.
    O ile w ogóle rozdano...

    Pisze to jako zatroskany katolik, bo nie sa mi obojetne dalsze losy kościoła, nie chcę też aby grupa cwaniaków w sutannach psuła tą instytucję.
    A więc, jeżeli my jako kościół żądamy wyjaśnień od innych, bądźmy też przejrzyści i pokażmy na swoim przykładzie jak należy uczciwie postępować i że pieniądz nie niszczy kościoła tak jak kościół sugeruje to swoim wiernym.
    UCZCIWOŚĆ to takie proste a kościół drzazgi w swoim oku też nie widzi.
    Nie piszę tego w interesie swoim, mnie już nic nie pomoże, ale w interesie naszych dzieci, które wychowane w idealizmie demokratycznym, będą się od kościoła odwracać jako od instytucji, która ciągle coś ukrywa i nie chce być traktowana na równi z pozostała częścią społeczeństw i podobnych instytucji a ja swoich dzieci nie będę wychowywał w ślepej wierze, bo masz wierzyć, tylko muszę ich do wiary przekonać. Nie te czasy, że- tak bo babcia wierzyła i mama wierzyła i ja wierzę i TY BĘDZIESZ WIERZYŁ!

    2 4 Odpowiedz
    • jeden język a dwoje uszu 27 sty 2013

      Jak Ci mam wierzyć jak źródło rzekomej informacji ukrywasz. Dalej nie ujawniłeś czemu celowo tytułu gazety nie podałeś.

      1 2 Odpowiedz
  • 27 sty 2013

    Dalej nie odnosicie się do tematu.
    Zakładam nawet wygodnie dla was, że Fakty i Mity -kłamią.
    To jednak część tekstu trudno obalić nawet Wam:

    Kto kontroluje Caritas? Państwo nie ma żadnego prawa do wtykania nosa w interesy i rozliczenia. Caritas kontroluje się sam pod nadzorem właściwego terytorialnie księdza biskupa. Rozpatrzmy to na takim przykładzie: Caritas zbiera pieniądze np. na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w kopalni Halemba. Datki płyną od osób fizycznych (ludności) i prawnych (różnych firm, np. TVP). Zostają one zgromadzone na koncie bankowym, a później przekazywane potrzebującym. Teoretycznie... bowiem nikt ani z darczyńców, ani z obdarowanych, ani wreszcie z jakiejkolwiek kontroli skarbowej nie wie (nie ma prawa wiedzieć!), ile pieniędzy zebrano, a ile rozdano.
    O ile w ogóle rozdano...

    Pisze to jako zatroskany katolik, bo nie sa mi obojetne dalsze losy kościoła, nie chcę też aby grupa cwaniaków w sutannach psuła tą instytucję.
    A więc, jeżeli my jako kościół żądamy wyjaśnień od innych, bądźmy też przejrzyści i pokażmy na swoim przykładzie jak należy uczciwie postępować i że pieniądz nie niszczy kościoła tak jak kościół sugeruje to swoim wiernym.
    UCZCIWOŚĆ to takie proste a kościół drzazgi w swoim oku też nie widzi.
    Nie piszę tego w interesie swoim, mnie już nic nie pomoże, ale w interesie naszych dzieci, które wychowane w idealizmie demokratycznym, będą się od kościoła odwracać jako od instytucji, która ciągle coś ukrywa i nie chce być traktowana na równi z pozostała częścią społeczeństw i podobnych instytucji a ja swoich dzieci nie będę wychowywał w ślepej wierze, bo masz wierzyć, tylko muszę ich do wiary przekonać. Nie te czasy, że- tak bo babcia wierzyła i mama wierzyła i ja wierzę i TY BĘDZIESZ WIERZYŁ!

    2 3 Odpowiedz
  • 27 sty 2013

    Dalej nie odnosicie się do tematu.
    Zakładam nawet wygodnie dla was, że Fakty i Mity -kłamią.
    To jednak część tekstu trudno obalić nawet Wam:

    Kto kontroluje Caritas? Państwo nie ma żadnego prawa do wtykania nosa w interesy i rozliczenia. Caritas kontroluje się sam pod nadzorem właściwego terytorialnie księdza biskupa. Rozpatrzmy to na takim przykładzie: Caritas zbiera pieniądze np. na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w kopalni Halemba. Datki płyną od osób fizycznych (ludności) i prawnych (różnych firm, np. TVP). Zostają one zgromadzone na koncie bankowym, a później przekazywane potrzebującym. Teoretycznie... bowiem nikt ani z darczyńców, ani z obdarowanych, ani wreszcie z jakiejkolwiek kontroli skarbowej nie wie (nie ma prawa wiedzieć!), ile pieniędzy zebrano, a ile rozdano.
    O ile w ogóle rozdano...

    Pisze to jako zatroskany katolik, bo nie sa mi obojetne dalsze losy kościoła, nie chcę też aby grupa cwaniaków w sutannach psuła tą instytucję.
    A więc, jeżeli my jako kościół żądamy wyjaśnień od innych, bądźmy też przejrzyści i pokażmy na swoim przykładzie jak należy uczciwie postępować i że pieniądz nie niszczy kościoła tak jak kościół sugeruje to swoim wiernym.
    UCZCIWOŚĆ to takie proste a kościół drzazgi w swoim oku też nie widzi.
    Nie piszę tego w interesie swoim, mnie już nic nie pomoże, ale w interesie naszych dzieci, które wychowane w idealizmie demokratycznym, będą się od kościoła odwracać jako od instytucji, która ciągle coś ukrywa i nie chce być traktowana na równi z pozostała częścią społeczeństw i podobnych instytucji a ja swoich dzieci nie będę wychowywał w ślepej wierze, bo masz wierzyć, tylko muszę ich do wiary przekonać. Nie te czasy, że- tak bo babcia wierzyła i mama wierzyła i ja wierzę i TY BĘDZIESZ WIERZYŁ!

    1 4 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    27 sty 2013

    Cytat"daczego Kościół nie chce wydawać poświadczeń o darowiznach które można byłoby odliczyć od własnego podatku? "
    Skąd takie stwierdzenie?Akurat jest na odwrót,wydaje i to bardzo chętnie ponieważ nigdzie i z nikim nie musi rozliczać tych kwot,ktoś kto kiedyś dał to dobrze o tym wie natomiast bzdury opowiadają ci którzy nigdy nie dali ale bardzo chcą rozliczać."Dokładanie " Kościołowi teraz w modzie nawet wśród tych którzy będac w opozycji chowali się pod jego skrzydłami i z jego pomocą dorwali się do władzy.

    3 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 27 sty 2013

    Konferencja Episkopatu Polski wydała niedawno dokument w którym zaleca(bo nakazać nie może) większą jawność finansów w kościele. Prośmy np. przy okazji kolędy o to aby bardziej wzięli sobie do serca ten dokument naszych duszpasterzy, zamiast prowadzić jakieś niejasne spekulacje.

    1 1 Odpowiedz
  • Brak zdjęcia
    28 sty 2013

    Bono ponoć piszesz jaklo" zatroskany katolik" i tu coś mi nie gra?
    Otóż katolik a zatroskany w szczególności nie weźmie do ręki czegoś takiego jak" F i M "czy" Nie" i to nie dlatego że ktoś zabrania.Zresztą jak przyzwoity człowiek może czytać gazetę w której pisze czy pisał morderca KS.Jerzego Popiełuszki czy znienawidzony Urban?

    1 1 Odpowiedz
  • 28 sty 2013
    sh_ma napisał/a:

    bono napisał/a:Dalej nie odnosicie się do tematu.
    Zakładam nawet wygodnie dla was, że Fakty i Mity -kłamią.
    To jednak część tekstu trudno obalić nawet Wam:
    Jak Ci mam wierzyć jak źródło rzekomej informacji ukrywasz. Dalej nie ujawniłeś czemu celowo tytułu gazety nie podałeś.

    Dostałeś link do tekstu, do autora i pisma od
    - taki_gość -
    i ode mnie,
    ale redakcja usunęła te linki.

    1 2 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 28 sty 2013

    Nie odważyłbym się nazwać siebie dobrym katolikiem. Również nie nazwałbym dobrym katolikiem kogoś kto tylko kilka razy przyjmuje Pana Jezusa w Komunii Świętej

    1 1 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    Przekonaliście mnie.
    Zaprenumerowałem Nasz Dziennik,
    Gość Niedzielny,
    Gazetę Polską,
    kupiłem satelitę z TRWAM,
    przestawiłem radio na fale Radio Maryja,
    spaliłem Gazetę Wyborczą a z internetu usunąłem wszystkie adresy pozostałych gazet, nie związanych z kościołem lub Ojcem Dyrektorem Tadeuszem Rydzykiem .
    Codziennie rano i przed snem odmawiam różaniec, w piątki nawet nie zbliżam się do wędlin, codziennie jestem w kościele, pomagam innym /odśnieżam im przed domami śnieg, trochę zdziwieni/,
    zostawiam na tacy większa jałmużnę, nie klnę, nie obgaduję,
    chodzę co tydzień do spowiedzi,
    mniej pracuję, nie zabijam się za światem,
    odłożyłem samochód na kołki i chodzę skromnie na nogach,
    tym na ulicy co proszą na chleb daję co dziennie 2 zł / zawsze ci sami /.
    Do pierwszego już mi nie wiele zostało, ale dam radę,
    postanowiłem więcej na tym forum już nie jątrzyć i brać przykład z ludzi najwyższej wiary typu
    sh_ma,
    pesymista,
    jako wzorów ortodoksyjnego katolika,
    kazałem żonie założyć kalendarzyk i nie pozwalam jej paradować nago po pokoju.
    W odpowiedzi mi przyniosła od lekarza
    leki psychotropowe i antydepresyjne. Nie jestem pewien czy powinienem je zażywać?

    9 2 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    I tak oto z wizyty duszpasterza zrobił się wątek całego kościoła -bono - jesli żona przyniosła ci leki-sprawdź czy nie są to środki homeopatyczne bo takich kościół nie uznaje...ale tak naprawdę to wszystko co tutaj piszecie ma bardzo mały zwiazek z wiarą...raczej z waszymi żalami do całego świata a problem zaczyna sie od kazdego z nas-nie wystarczy zmienić sposoby działania -trzeba zacząć od zmiany sposobu myślenia...

    4 3 Odpowiedz
    • 29 sty 2013

      O, proszę... Jednak Kościół potrafi mieć zbieżne poglądy z prawdziwą nauką. To krzepiące :)

      3 3 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    Kościół nie uznaje też irydologii:)

    1 1 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    Bono-nie gniewaj się ale proponuje abyś założył wątek"ja i moje ego-moje problemy" strasznie mylisz tematy i zaśmiecasz do tego stopnia,że człowiek traci ochotę na przewinięcie Twojej wypowiedzi,która nie dość,że jest nie na ten temat to jeszcze masakrycznie długa a jak mniemam sam tego nie wymyśliłeś...

    5 4 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    [cytat=mieszkaniec]mysleniczaninzdziada napisał/a:naród bez tradycji zginie, kolęda to piękna tradycja i umacnia nas w wierze a do tego ksiadz blogoslawi nasz dom na caly rok. mlodzi nie potrafia tego docenicTradycja nie jest rzeczą daną raz na zawsze. Tradycja się zmienia. Karp wigilijny który stanowi dziś tak wielką tradycję zawitał na naszych stołach dopiero mniej więcej w XIX w. Ciekawe jak wielkim obaleniem tradycji było wtedy zastawienie stołu karpiem. A dziś? Każdy chce bronic tej "tradycji".
    Błogosławienie domu... jeszcze do dziś w niektórych wioskach we wschodniej Polsce podczas burzy zapala się świecę w ognie która ma chronić przed piorunami (stąd nazwa - gromnica).
    Myśleniczaniniezdziada - czy zapalasz świecę podczas burzy zgodnie z kilkusetletnia polska tradycją, czy nie potrafisz tego docenić jak dzisiejsi młodzi?
    Ksiądz tak samo błogosławi dom jak gromnica chroni przed piorunami.[

    u mnie w domu sie zapala

    2 1 Odpowiedz
    • 29 sty 2013

      Czy w ślad za tą praktyką uważasz Benjamina Franklina (wynalazcę piorunochronu) za Belzebuba, zgodnie z XVIII wiecznymi poglądami kapłanów którzy nie zamierzali uznać wyższości piorunochronu nad świecą w oknie?

      3 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 29 sty 2013

    Ale zmiana! Z jednej skrajności w drugą. Myślę że powinieneś posłuchać Bono żony i zażyć te lekarstwa.

    2 1 Odpowiedz
  • jeden język a dwoje uszu 29 sty 2013

    Niezależnie od tego co jest wyższe "świeca" czy piorunochron stosowanie każdej z tych metod nie sprzeciwia się stosowaniu drugiej.

    2 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    Jednak stosowanie świecy sprzeciwia się zdrowemu rozsądkowi a to jego właśnie brakuje Polakom którzy później oddają głosy w wyborach...

    3 1 Odpowiedz
    • jeden język a dwoje uszu 30 sty 2013

      Jeżeli ktoś jest ateistą to tak, a jeżeli ktoś wierzy w Boga niekoniecznie. Niemniej nierozsądna wydaje mi się sytuacja w której ktoś zaprzeczałby skuteczności piorunochronu bez mocnych argumentów naukowych a stawiał tylko na gromnicę i modlitwę.

      1 1 Odpowiedz
  • 29 sty 2013

    Każdy wie do czego chce użyć swój zdrowy rozsądek i używa go , czyli wyraża swoją indywidualność.

    Odpowiedz
  • 30 sty 2013
    mieszkaniec napisał/a:

    jasmin napisał/a:Każdy wie do czego chce użyć swój zdrowy rozsądek i używa go , czyli wyraża swoją indywidualność.Musisz palić coś bardzo mocnego...

    Zdrowy rozsądek -termin określający skłonność człowieka do podejmowania decyzji odpowiednio do zaistniałych okoliczności'' Ktoś kto nie posiada piorunochron ,zapala gromnice podczas burzy,dla tych ludzi to jest właśnie ich indywidualny ,osobisty ZR .Czyżbyś myślał że każdy posiada Twój ZR.......Musisz palić coś b.słabiutkiego

    Odpowiedz
    • 30 sty 2013

      Zapalanie świecy w celu ochrony przed piorunem jest odpowiednią decyzją do zaistniałej sytuacji?
      No to teraz podaj mi uzasadnienie w jaki sposób świeca chroni przed piorunem. Każdy kto uważa, że świeca chroni przed piorunem pozbawiony jest zdrowego rozsądku ponieważ taka decyzja nie jest odpowiednia. Jeżeli człowiek nie potrafi podjąć odpowiedniej decyzji nie dysponuje zdrowym rozsądkiem w myśl przytoczonej przez Ciebie definicji.

      2 1 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Aha, i nie ma "ich" zdrowego rozsądku. Ktoś ma zdrowy rozsądek albo nie. Chyba że chcesz aby pilot który kładzie samolot w którym lecisz miał "swój" zdrowy rozsądek i uważał np że zdrowaśka jest ważniejsza od nawigacji.

    2 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Mieszkaniec;;ale kiedy nawigacja nawali i pilot wie że już nic nie zrobi to sam odmawia zdrowaśki.Uzasadnienie ''świecy'' tak jak już mówiłam ,każdy w chwili grozy ma inny ZR

    2 3 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Odmawianie zdrowaśki w obliczu nieuniknionej śmierci to już jest odruch nerwicowy, to nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. Zdrowaśkę odmawia ten kto w sytuacji wielkiego stresu stracił już zdrowy rozsądek i pozostała mu tylko nadzieja.

    jasmin napisał/a:

    każdy w chwili grozy ma inny ZR

    W chwili grozy każdy traci zdrowy rozsądek na swój sposób. Oczywiście pilot powinien go zachować do końca zamiast puścić stery i się modlić ale wiadomo, że to może być niełatwe, zwłaszcza dla wierzącego.

    2 1 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Czuje się pokonana. Mój ZR mówi mi że trzeba to już zakończyć.Pozdrawiam

    2 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Widzisz jak pięknie zastosowałaś omawiane zagadnienie?
    To się nazywa zdrowy rozsądek który także i mi podpowiada takie samo rozwiązanie. Dlatego zdrowy rozsądek jest jeden, ważne żeby wszyscy ludzie go mieli jak najwięcej ;)
    Pozdrawiam również

    2 Odpowiedz
  • 30 sty 2013

    Dla odzyskania zdrowego rozsądku i przywrócenia dyskusji na właściwy tor proponuje obejrzeć filmik, który doskonale wpasowuje się jako komentarz...

    1 1 Odpowiedz

Zobacz więcej