Reportaż

Dorwać „crossowca”! A może oddać mu las?

W ręce policji, leśników, we własne, w zastawione barykady, na fotopułapkę, a może w siatkę przepisów lub po prostu oddać mu szlaki? Pomysłów co nie miara, ale recepty na rozjeżdżających lasy i prywatne pola ciągle brak

To problem, z którym mieszkańcy, turyści, leśnicy, policjanci i samorządowcy zmagają się od lat. Niejednokrotnie siadano przy jednym stole, aby znaleźć rozwiązanie. Jak dotąd bezskutecznie. Jedni wjeżdżają, hałasują, niszczą szlaki, pola i zakłócają ciszę w lasach, inni wpadają w furię, że zniszczone pole, że w miejscu działki jest teraz droga, a spacer w lesie lub wypoczynek w jego pobliżu w sezonie letnim, staje się niemożliwy. Fani jazdy przełajowej nie widzą w tym nic złego, a swoje postępowanie tłumaczą miłością do motosportu i brakiem torów, a reszcie społeczeństwa na usta cisną się najgorsze ze znanych im słów.

Naprawdę gorąco robi się w przypadku, gdy crossy i quady niszczą prywatną własność, możliwości przeciwdziałania nie ma zbyt wiele, a większość służb rozkłada ręce. Problem rozbija się o trudności w egzekwowaniu prawa, zbyt małą liczbę policjantów, leśników, sprzętu lub dziury w przepisach. Jak temu zapobiegać i czy jesteśmy w stanie skutecznie ograniczyć rozjeżdżanie lasów i prywatnych terenów? Debatę na ten temat wznowił Jan Bylica (PiS) - radny powiatowy z Myślenic, który przed rozpoczęciem sezonu wsadził kij w mrowisko, a może nawet... między szprychy.

 

Jadą po moim, pod sam „Dalin”

– Chciałbym na jednym przykładzie pokazać problem, który prawdopodobnie dotyczy znacznie większej ilości miejsc w powiecie – podczas sesji rady powiatu mówił Jan Bylica (PiS). Jak przekonywał; problem nie jest nowy, ale w ostatnim czasie zjawisko się pogłębia. Powoływał się na list, w którym w 2017 r. właściciele działek przecinających pieszy szlak turystyczny, stanowiący przedłużenie ul. Dąbrowskiego – domagali się od policji interwencji.

Problem jaki próbowali naświetlić polega na „systematycznym rozjeżdżaniu szlaku przez quady, motocykle i samochody terenowe. Proceder ten nasila się głównie w weekendy, powoduje tworzenie się kolein, w których płynąca woda dokonuje systematycznych destrukcji szlaków, a kierowcy rozjeżdżają teren stanowiący naszą własność” – pisali.

Radny podkreśla, że taka sytuacja występuje nadal na terenie żółtego szlaku, prowadzącego od ul. Dąbrowskiego w kierunku kompleksu leśnego „Dalin” w Myślenicach. W dodatku użytkownicy quadów i crossów „wyjeździli” nowy „dziki szlak”. Ten prowadzi od drogi dojazdowej przy osiedlu Tarnówka, w odległości ok. 100 m od stacji benzynowej. Mieszkańcy próbują samodzielnie blokować przejazd, kładąc na drodze m.in. pnie, ale te działania okazują się bezskuteczne.

Samorządowiec przekonywał, że w ramach komisji bezpieczeństwa i porządku, można stworzyć rozwiązanie pozwalające ograniczyć opisywane przez mieszkańców rozjeżdżanie szlaków i pól. – Oczekuję, że spróbujemy wypracować długoletni mechanizm działania, który zapobiegałby temu zjawisku i zmieniłby ten stan rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste zadanie, ale w przeciągu dwóch lat systematyczne działanie, powinno przynieść jakiś efekt – przekonuje Jan Bylica.

Podobne problemy zgłaszają też przedstawiciele pozostałych gmin z powiatu myślenickiego. Podczas sesji rady; Roman Knapik (PiS) wskazywał na rozjeżdżone tereny w gminie Dobczyce, a Edward Zadora (FZM) postulował, aby zwrócić się z apelem do parlamentarzystów, mówiącym o „kategorycznym zakazie wjazdu do lasu bez potrzeby”. – Ci pseudo turyści wyrządzają niesamowite szkody. Czas najwyższy się tym problemem zająć – przekonywał.

– Odkąd zostałem starostą, wielokrotnie podnosiłem ten temat ze służbami i każdym komendantem policji. Problem jest ciężki i rozumiem, że nie są w stanie w pełni zapewnić bezpieczeństwa wszystkim obywatelom, właścicielom tych działek – jeśli chodzi o ich nielegalne rozjeżdżanie. Przepisami, nakazami, apelami nie radzi sobie policja i inne służby – jak straż miejska. Niektórzy z państwa wiedzą, kto ma quada, kto jeździ. Wystarczy interwencja obywatelska do policji i tyle – głos w dyskusji zabrał Józef Tomal (FZM).

Natomiast wicestarosta zwraca uwagę, że najczęściej do rozjeżdżania lasów i pól dochodzi na terenie nadleśnictwa. – Warto żeby nadleśnictwo zdyscyplinowało swoich podwładnych, aby zajęli się procederem – przekonuje Rafał Kudas (FZM).

 

Potrzebna zmiana przepisów?

Temat rozjeżdżania lasów poruszony przez myślenickiego radnego, trafił pod obrady posiedzenia komisji bezpieczeństwa i porządku. Oprócz samorządowców, brali w niej udział przedstawiciele policji, straży pożarnej i nadleśnictwa.

– Należy pamiętać, że 72% lasów na naszym terenie leży w rękach prywatnych. Dlatego powinniśmy wspierać również prywatnych właścicieli w podejmowaniu działań, zmierzających do ukrócenia tego procederu – argumentowali przedstawiciele nadleśnictwa. Zapewniano również, że mimo regularnych działań w tym zakresie, policja i straż leśna, które nie dysponują odpowiednim sprzętem; „przy aktualnym stanie prawnym nie są w stanie skutecznie rozwiązać tego problemu”. Nieskuteczne okazują się też fotopułapki, bo jak tłumaczono „sprawcy są zamaskowani, nie można ich zidentyfikować, korzystają z anonimowości i mobilności”.

Receptą mogłoby okazać się wprowadzenie obowiązku rejestracji quadów i crossów oraz zwiększenie kar za poruszanie się bez tablic i jazdę po szlakach. – Bez zmian w prawie nie można skutecznie rozwiązać tego problemu– podkreślali wszyscy uczestnicy spotkania. Dzisiaj za nieuprawniony wjazd do lasu grozi mandat karny w wysokości od 20 do 500 zł, a jeżeli sprawa zostanie skierowana do sądu, może zakończyć się grzywną nawet do 5 tys. zł. O ile „croosowiec” da się złapać.

– Tylko wspólnymi siłami samorządów, służb i nadleśnictwa możemy prowadzić skoordynowane działania, aby ograniczyć ten proceder, ale pod warunkiem koniecznych zmian legislacyjnych w tym zakresie – twierdzi starosta Józef Tomal (FZM). Z kolei wicestarosta Rafał Kudas (FZM) zapowiada, że wspólnie z innymi powiatami „będziemy się zwracać do ustawodawców z pismem, aby wprowadzić odpowiednie zmiany przepisów”. Według deklaracji polityków, temat ma zostać poruszony przez nich podczas konwentu starostów, a wnioski trafią do Związku Powiatów Polskich, aby można było rozwiązać problem systemowo, czyli poprzez zmianę prawa.

 

Problem znany od lat

Obecność motocyklistów w lasach to problem poruszany od przeszło 15 lat nie tylko na terenie powiatu myślenickiego, ale całego województwa, a nawet w skali kraju. Policja zapowiadała kontrole wjeżdżających do lasu jeszcze w 2008 roku, a pierwsze artykuły z naszej bazy  dotyczące tego tematu były publikowane dwa lata wcześniej.

Tymczasem z roku na rok dyskusja wraca przy okazji rozpoczęcia sezonu letniego. Tkwiąc w tej pętli, przy jednym stole wielokrotnie siadali przedstawiciele policji, straży leśnej, straży granicznej, samorządowcy oraz przedstawiciele koła łowieckiego. Akcje kontrolne organizowano wiele razy, ale jak widać nie przynoszą trwałego efektu.

Artykuł premierę miał w papierowym wydaniu magazynu MiastoInfo:

Jeszcze dwa lata temu rozjeżdżanie dróg leśnych i polnych na policyjnej mapie zagrożeń zgłaszali nie tylko mieszkańcy gminy Myślenice, ale także Biertowic i Krzywaczki. Wówczas tylko jednego dnia myśleniccy dzielnicowi, wspólnie ze strażą leśną oraz z leśniczym, zatrzymali kilkanaście osób rozjeżdżających lasy. Takie akcje odbywają się jednak sporadycznie.

 

Leśnicy pytają „crossowców”

Tymczasem Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych zwróciła się do środowiska offroadowego, czyli skupiającego amatorów tego typu sportu, z prośbą o pomoc przy „rozwiązaniu istotnych dla wszystkich stron problemów związanych z jazdą po lasach”

W opublikowanym w sieci sondażu wyjaśnia, że badania i ankietę  stworzyła na prośbę motocyklistów, którzy wnioskowali o udostępnienie im do wyczynowej jazdy terenów, znajdujących się w zarządzie Lasów Państwowych.

Wjazd do lasu maszynami typu cross, quad, samochody terenowe powinno być:

  • bezwzględnie zakazane
  • możliwe wyłącznie dla służb
  • na obecnych zasadach
  • możliwe ale z ograniczeniami prawa
  • nieograniczone przepisami prawa
  • Zobacz wyniki
  • bezwzględnie zakazane bezwzględnie zakazane 19%
  • możliwe wyłącznie dla służb możliwe wyłącznie dla służb 9%
  • na obecnych zasadach na obecnych zasadach 2%
  • możliwe ale z ograniczeniami prawa możliwe ale z ograniczeniami prawa 40%
  • nieograniczone przepisami prawa nieograniczone przepisami prawa 30%
  • Głosów: 1312

„Ankieta jest próbą zdefiniowania najważniejszych punktów zapalnych oraz płaszczyzn porozumienia pomiędzy leśnikami a off-roadowcami” – w mediach mówi Michał Gzowski, rzecznik prasowy Lasów Państwowych.

I zastrzega: – W żadnym stopniu nie jest deklaracją zmiany prawa, czy deklaracją otwarcia lasów na tego rodzaju aktywność. Dopiero po analizie jej wyników zostaną podjęte kolejne decyzje w sprawie ewentualnego, systemowego rozwiązania sprawy. Podobna ankieta przeprowadzana jest także wśród leśników pracujących w terenie, tak by mieć pełen ogląd sprawy – dodaje. Do tej pory odpowiedzi udzieliło ponad 10 tys. osób. Pomysł zyskuje na popularności wśród fanów motosportu, ale niekoniecznie cieszy turystów szukających na szlakach spokoju i osób mieszkających w pobliżu kompleksów leśnych.

W jednym z naszych sondaży oraz w komentarzach pod artykułami dotyczącymi tego tematu, zgłaszacie podobne zjawiska na terenie niemal każdej z gmin. W jaki sposób można zatrzymać wjeżdżające na szlaki crossy i quady? A może macie pomysł na zawarcie kompromisu w tej sprawie? Czekamy na Wasze opinie...

Artykuł premierę miał w papierowym wydaniu magazynu MiastoInfo:

Powiązane tematy

Komentarze (7)

  • 5 cze

    Nie dziwi, że temat stoi w miejscu. Takie przerzucanie odpowiedzialności między sobą to kawał ciężkiej roboty i wymaga długofalowych realizacji. Beka z debaty. Przykładowo - jak ancymon dźga wszystkich dookoła, za pomocą ostrego kija, to się mu dla świętego spokoju daje taki zaokrąglony czy ustawia huncwota do pionu?

    12 3 Odpowiedz
  • 5 cze

    Jest na tę hołotę na motorkach bardzo prosty sposób, ale niestety nielegalny i piętnowany.

    16 4 Odpowiedz
  • 5 cze

    Tam gdzie chamstwo zwycięża
    Rządzi brak kultury
    Przyzwolenie i przykład
    Idą często z góry

    12 Odpowiedz
  • 5 cze

    Las to miejsce dla zwierząt. Dla ludzi co najwyżej na spacery, grzyby, borówki.
    Rozumiem że czasem musi wjechać sprzęt leśników, kiedy jest jakaś wycinka, ale wszystko inne wara. Nawet myśliwi nie wjeżdżają do lasu a hołota na swoich pierdzibączkach musi, inaczej się udusi.

    Będę to powtarzać do znudzenia: trzeba ich karać na całego, inaczej nic z tego nie będzie. Oni nie są skłonni do żadnych kompromisów. Tylko "dejcie bo nam się należy". W obecnych czasach przy obecnej wiedzy ciężko będzie taka mentalność wykorzenić....
    Jakby byli skorzy do ugody i np opłat, to inwestor do zbudowania profesjonalnych torów prędko by się znalazł. Ale oni nie są. Gdyby byli to 1. Jeździliby na istniejące (bo mamy w Małopolsce faje trasy, legalne) 2. Rejestrowali by swoje pojazdy, a nie jak typowy pyciarz - wydać 10 koła na sprzęt nie szkoda, ale parę stówek na opłaty broń boże

    29 2 Odpowiedz
  • 7 cze

    Nikt z nich nie będzie jeździł po torach, nawet gdyby powstały, wybicie sobie to z głowy. Znudzi się po godzinie i w las. Udostępnienie lasów do dewastacji to idiotyzm, bo nikt już nad tym nie zapanuje. Przejdzcie się na Mikołaja, Ukleinę lub Szczebel, to nie będziecie wiedzieć czy to las czy już tor motocrossowy. Dla nich ważne jest tylko zaspokojenie własnej przyjemności.

    15 1 Odpowiedz
  • 10 cze

    Info Myślenice wszystkie opinie już na ten temat znacie, zróbcie dobry uczynek i pomóżcie podjąć decyzję kompetentnym żeby zrobili coś wreszcie z tym problemem.

    6 1 Odpowiedz
  • 20 cze

    rozwiązanie sprawy jest dość proste dać właścicielom rozjeżdżanych pól i lasów pozwolenie na broń i niech sami bronią swojej własności

    1 Odpowiedz

Zobacz więcej

Myśleniczanie się wściekli
Reportaż 2

Myśleniczanie się wściekli

Jest ich dużo i jak mówią są wściekli. Przez niespełna dwa tygodnie mieszkańcy Myślenic w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, każdego wieczoru wychodzili n...

Życie w czasach zarazy
Reportaż 23

Życie w czasach zarazy

W jednej chwili znaleźliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości. Dzień po dniu uczymy się zasad współżycia z koronawirusem. Jak wpływa na naszą codzienność?...

Coś w nich pękło
Reportaż 4

Coś w nich pękło

Ponad dwustu mieszkańców Krzyszkowic przez trzy godziny blokowało przejście dla pieszych na Zakopiance, domagając się budowy tunelu. O poprawie bezpieczeństwa...