Reportaż

Myśleniczanie się wściekli

Fot. Michał Zięba

Jest ich dużo i jak mówią są wściekli. Przez niespełna dwa tygodnie mieszkańcy Myślenic w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, każdego wieczoru wychodzili na ulice miasta, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec działań władzy

 

Takiej mobilizacji nie widziano w Myślenicach od dawna, a wielu twierdzi, że to pierwsze protesty na taką skalę w historii miasta. Przez niespełna dwa tygodnie mieszkańcy spotykali się pod drzwiami prowadzącymi do biura posła Władysława Kurowskiego, który z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w Sejmie reprezentuje „ziemię myślenicką”. Dlaczego w tym miejscu? Poseł był jednym ze 119 polityków, którzy wnioskowali do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie zgodności z konstytucją przepisów antyaborcyjnych.

Przypomnijmy; w czwartek 22 października, Trybunał orzekł w sprawie dopuszczalności przerwania ciąży z przyczyn embriopatologicznych. Stwierdził, że aborcja ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu – jest niezgodna z Konstytucją. Przepis miał wejść w życie zaraz po opublikowaniu w „Dzienniku Ustaw”, co zwyczajowo dzieje się w przeciągu kilku dni, bowiem takie wyroki publikowane są niezwłocznie.

Jak oceniasz ostatnią decyzję Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji?

  • popieram popieram 24%
  • nie popieram nie popieram 69%
  • nie mam zdania nie mam zdania 7%
  • Głosów: 1606

W tym przypadku jest inaczej, a zamiast wspomnianego upowszechnienia, niemal natychmiast na ulice miast – nie tylko tych największych jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Katowice, czy Poznań, ale również powiatowych na terenie całej Polski – wyszły łącznie setki tysięcy protestujących. W ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet demonstranci wyrażali swój sprzeciw wobec zaostrzenia prawa aborcyjnego, a następnie przeciwko partii rządzącej.

 

Wyszli z ciemności

Pierwszy dzień protestów w Myślenicach przebiegał w ciemności, bowiem latarnie na przechodzącym remont Rynku, nie świeciły po zmroku. Tłum ludzi zebrał się pod drzwiami prowadzącymi do kamienicy, w której znajduje się biuro posła Kurowskiego.

Pod nimi zapalono znicze, a na zasuwanej rolecie protestujący przyklejali kartki zawierające takie hasła jak „I ty Władku przeciwko kobietom?”, „Mamy dosyć”, „Wojna! Aborcja rządu”, „PiS OFF”, „Polskie piekło”, „Wybór! Nie zakaz!”, „Nie dam się!”, „W takiej Polsce dziecka nie urodzę”, „Zmuszanie kogoś do kontynuacji ciąży, porodu i rodzicielstwa nie ma w sobie nic z ochrony życia”, „piekło kobiet”, „moje ciało, moja sprawa”, „Wybór! Nie zakaz!”, „Nie dam się!”.

Kilka minut po godz. 20 zebrani na Rynku trzymając w rękach transparenty, ruszyli wokół jego płyty, skandując m.in. „J… PiS! ”, „moja sprawa, moje ciało!”, „mamy dość!”.

 

Wywaliło bezpieczniki

Po pierwszym dniu protestów w Myślenicach, żaden z lokalnych polityków nie komentował otwarcie wydarzeń, jakie miały miejsce na myślenickim Rynku. Natomiast w niedzielę 25 października na facebookowym profilu „Prawa i Sprawiedliwości Myślenice” pojawił się wpis odnoszący się do sobotnich wydarzeń, a konkretnie do jednego z jego uczestników. Reprezentanci partii zarzucali mu „zbijanie kapitału politycznego na tragedii nienarodzonego dziecka”.

Post nawiązywał do wywiadu, jaki mężczyzna udzielił portalowi ofeminin.pl, w którym wraz z żoną opowiadał o swoich przeżyciach oraz o tym, jak dokonali aborcji z powodu uszkodzenia płodu. Sam zainteresowany, publicznie odniósł się do sytuacji podczas drugiego „spontanicznego spaceru po myślenickim Rynku” – jak przez uczestników nazywane były demonstracje.

– Tu chodzi o naszą wolność, którą chcą nam zabierać kawałek po kawałku. Dobrze, że się obudziliśmy i nie cofniemy się ani o krok. Rozmawiałem z prawnikiem i poprosimy ich o 100 tys. zł na organizacje kobiece. Będą nas wszystkich jeszcze przepraszać – mówił Dariusz Szczotkowski.

Tego dnia protestujący po raz kolejny wyszli na Rynek. Tym razem w asyście policji, jednak przez wszystkie dni ta ograniczała się wyłącznie do zabezpieczenia zdarzenia. Trzeciego dnia głos zabrał burmistrz Jarosław Szlachetka (PiS), który zwracał uwagę na język używany przez demonstrantów oraz na to, że Rynek to plac budowy.

„Nie odmawiam nikomu prawa do manifestowania swoich poglądów, ale zwoływanie zgromadzeń w czasie trwania epidemii i dramatycznej sytuacji, choćby w naszym szpitalu powiatowym – jest skrajną nieodpowiedzialnością. (…) Jeszcze inną kwestią jest wprowadzenie uczestników protestu na nieoświetlony plac budowy, pośród wykopów, materiałów budowlanych oraz ciężkiego sprzętu. Kto w sytuacji zaistnienia jakiegokolwiek wypadku weźmie za to odpowiedzialność?” – pytał gospodarz gminy.

W podobnym tonie wypowiadał się wójt gminy Raciechowice Wacław Żarski, wytykając protestującym w mediach społecznościowych „niski poziom kultury” i proponując „protest w formie petycji”. W odpowiedzi, kolejnego dnia zebrani na myślenickim Rynku postanowili zareagować… tańcem i śpiewem.

 

Dlaczego tu jestem?

Przed każdym „spacerem” mieszkańcom udostępniany był mikrofon. To  moment, w którym uczestnicy demonstracji mogli podzielić się swoimi przemyśleniami na temat aktualnej sytuacji. Odnosili się zarówno do telewizyjnego wystąpienia prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który m.in. nawoływał do obrony kościołów, jak i wystąpień lokalnych polityków. „Nie tylko o prawa kobiet chodzi. Mamy dość podejścia do nas, tego że mówi się nam jak mamy żyć. Nie dajmy się podzielić, pokażmy po raz kolejny, że jesteśmy razem” – można było usłyszeć.

Przemówienia zakończył okrzyk „Dzisiaj trochę sobie potańczymy i pośpiewamy!”. Tego dnia protestujący okrążyli Rynek z włączonymi latarkami w telefonach, które rozświetlały jego ciemności, a pochód wokół głównego placu miasta zakończył się tańcem „kaczuszek” oraz „makareny”, a także śpiewem i okrzykami „Mamy dość!”, „Je… PiS”, „Trzeba było nas nie wkur...”, „Kto nie skacze ten za PiS-em hop, hop, hop”. Tego dnia dokładniej wsłuchaliśmy się w głosy protestujących. Co mówili? Najciekawsze wypowiedzi publikujemy obok.

 

Chciałam podziękować wam panowie! Dziękujemy, że jesteście z nami. Bez was nie dałybyśmy rady. Proszę, bądźcie z nami dalej, to jest nasza wspólna sprawa. Waszych sióstr, ciotek, koleżanek, matek i żon!

 

Cieszę się, że tu jesteście. Nie tylko dla mnie i dla kobiet, które przeżyły to co ja, ale dla swoich sióstr, swoich matek, swoich córek, bo to o wasze rodziny chodzi. I przede wszystkim jesteście tutaj dla siebie. Niech nas do cholery zobaczą!

 

Wyszłyśmy tutaj dla nas! Pojawiłyśmy się tu w pierwszy dzień z rodzinami i dziećmi, żeby pokazać, że to zaszło za daleko! 

 

 

Mam 21 lat. Od 3 lat jestem mamą. Jak sobie policzymy, to miałam lat 17 jak zaszłam w ciążę. Jestem tutaj dla swojej córki, żeby ona też mogła wybrać. Czy nie chce i jestem naprawdę wku... przepraszam!

 

Nie chcę być anonimowa, mam na imię Ania, mieszkam w Myślenicach, ale bardzo często kursuję między Myślenicami a Krakowem, Szwajcarią, Węgrami, Indiami. Jestem podróżniczką, obserwuję i przeraża mnie to, co dzieje się w Polsce. Jesteśmy w Unii Europejskiej, a podstawowe prawa kobiet zostały nam odebrane i jeszcze mówią nam, że nie może być innej decyzji. Może być inna decyzja, to ja decyduję o mojej macicy, nikt inny! Kiedy była sprawa z KOD-em nie protestowałam, kiedy zostali pobici geje, lesbijki – nie protestowałam i wiecie co? Jest mi teraz cholernie wstyd.

 

Nie wiem czy znacie książkę pt. „Opowieść podręcznej”, a jak nie lubicie czytać to obejrzycie serial o tym samym tytule. Tam jest powiedziane, że demokracji i wolności nie zabrali nam z dnia na dzień, ale zabierali po trosze – tak, że nikt się nie zorientował. Jeszcze trochę i nie będziemy miały prawa głosu, prawa wyborczego, będziemy prosto po szóstej klasie szkoły podstawowej szły na porodówkę. Nieważne, czy to będą dzieci zdrowe, czy nie. Będziemy same borykać się całe życie ze swoimi i cudzymi problemami, bo państwo się ich wyprze. To nie chodzi o to,czy jesteśmy za aborcją, czy przeciw. Bo osobiście jestem przeciw, ale chodzi o wolność wyboru. Dziewczyny! Nie pozwólcie sobie odebrać tego prawa. To wy wiecie co jest dla was najlepsze, to wy wiecie jak chcecie żyć. Nie pozwólcie garstce sfrustrowanych facetów zabrać swojej wolności. Nic o was bez was! Wy młodzi musicie mieć prawo wyboru i o to walczcie! i jest mi głupio, że tego nie zrobiłam.

 

Trzy lata temu wróciliśmy z mężem i dziećmi do Polski. Krótko wam chciałam powiedzieć; dziękuję wszystkim, że wyszli dzisiaj na ulice. To ten moment, teraz albo nigdy. Nie możemy już dłużej siedzieć cicho.

 

Przez ostatnie lata chodziłam na protesty, śpiewałam hymn, prosiłam. To niczego nie dało. Oni nie rozumieją kulturalnej rozmowy.

 

 

Z transparentem dookoła miasta

Pod koniec pierwszego tygodnia regularnie odbywających się protestów, burmistrz miasta ponownie zabrał głos.

„Sytuacje, do jakich dochodzi w ostatnich dniach na myślenickim Rynku, mogą być przyczyną tragedii. Nie zapominajmy jednak, że choć wiele może nas różnić, to łączyć powinno nas jedno: walka z pandemią. Wobec pogarszającej się sytuacji, także w naszej gminie, zachowujmy się odpowiedzialnie – bo konsekwencje naszych działań mogą wpłynąć na zdrowie i życie wielu mieszkańców, w tym naszych rodzin i bliskich. Powtarzam: każdy ma prawo do manifestowania swojego zdania, ale możemy wybrać taką formę protestu, która nie naraża innych ludzi. Zachowajmy spokój i rozwagę, stosujmy się do zasad bezpieczeństwa. Nie dajmy się zmanipulować, czy sprowokować do działań, których konsekwencje będą nieodwracalne” – w przesłanym do mediów apelu przekonywał Jarosław Szlachetka (PiS).

Nie poskutkowało. W piątek, 29 października, mijał 9 dzień ogólnopolskich manifestacji, a ich kulminacją była największa jak dotąd i zorganizowana w stolicy – pod hasłem przewodnim „Wszyscy na Warszawę”. Ci, którzy tego dnia nie mogli pojechać do największego w Polsce miasta, wychodzili na ulice swoich miejscowości.

Nie inaczej było w Myślenicach, a tłum niosąc kilkumetrowy baner z napisem „Myślę, czuję, decyduję. Strajk kobiet” przeszedł ulicą Reja, Żeromskiego, Rzemieślniczą, Słoneczną, Kazimierza Wielkiego, aby ponownie wrócić na płytę Rynku. Tutaj odśpiewano utwór „Kocham wolność” zespołu Chłopcy z Placu Broni, czy „Być kobietą” Alicji Majewskiej.

W jaki sposób na działania rządu jeszcze odpowiadają protestujący? Oprócz wysłuchania bezpośrednich wypowiedzi uczestników, przyjrzeliśmy się niesionym przez mieszkańców transparentom.

Można było znaleźć na nich m.in. takie hasła jak: „Bóg dał nam wolną wolę, rząd nie ma prawa tego zmieniać”, „Zapalmy znicz naszym prawom”, „Moje ciało, mój wybór”, „Przepraszamy za utrudnienia, mamy rząd do obalenia”, „Jarek zjedz snickersa”, „Moje ciało, mój wybór”, „Prawo do aborcji”, „Rewolucja jest kobietą”, „Jeszcze Polka nie zginęła”, „Jest tak źle, że przyszli nawet introwertycy”, „Na górze róże, na dole akacje ***** *** i konfederację”, „Je... PiS”, „Ja zostaje, a PiS wypier...”, „Pisiory do nory”, „Mamy was ku... dość!”, „PiS – tam są drzwi”, „To jest wojna”, „Jesteście bardziej złośliwi niż Mała Mi”, „Załatwimy was miłością”.

Niewielkie miasta i miejscowości zaskoczyły wszystkich, ale najbardziej same siebie. Po ich mieszkańcach nikt nie spodziewał się takiej determinacji. W dużym mieście łatwiej jest protestować. Tam człowiek jest anonimowy i jako jeden z wielu może czuć się bezpiecznie. Nie widzą go sąsiedzi, znajomi, albo pracodawca. Nie ma ryzyka długofalowych konsekwencji. W miastach powiatowych łatwo o różnego rodzaju stygmatyzujące łatki, a mimo to tłumy ludzi postanowiły wyjść na ulicę krzycząc „Mamy dość!” i nie oglądając się na to „co powiedzą sąsiedzi”.

Po głównym marszu zorganizowanym w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, myśleniczanie jeszcze kilkukrotnie spotykali się na Rynku. Relacje z protestów dzień po dniu, fotoreportaże, materiały wideo, pełne wypowiedzi polityków i osób biorących udział w protestach oraz opinie naszych Czytelników znajdziecie na miasto-info.pl.

Artykuł premierę miał w papierowym wydaniu magazynu MiastoInfo:

Komentarze

  • Brak zdjęcia
    12 gru 2020

    Prawdopodobnie to ostatnie konwulsje rządów Prawych i Sprawiedliwych. Umiera król, niech żyje król! Ave!

    No poseł, no burmiszcz - pokazaliście w pomyślnych dla waszej partii latach to co pokazaliście.
    Marność.
    Partyjny Egoizm.
    Stronniczość.
    Nie zapominajcie, że ludzie patrzą. Uff, mam nadzieję że nic gorszego już teraz nie przyjdzie.

    9 8 Odpowiedz
  • 17 gru 2020

    Niestety mają trzy lata..... Ludzie zapomną, tym bardziej, że wódz nasz umiłowany dostał kasę....... Miejmy nadzieję, że wykorzysta ją w sensowny sposób.......... więc ciemny lud to kupi....... zobaczysz, że za trzy latka wygrają w cuglach..........

    3 3 Odpowiedz

Zobacz więcej

Życie w czasach zarazy
Reportaż 23

Życie w czasach zarazy

W jednej chwili znaleźliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości. Dzień po dniu uczymy się zasad współżycia z koronawirusem. Jak wpływa na naszą codzienność?...

Coś w nich pękło
Reportaż 4

Coś w nich pękło

Ponad dwustu mieszkańców Krzyszkowic przez trzy godziny blokowało przejście dla pieszych na Zakopiance, domagając się budowy tunelu. O poprawie bezpieczeństwa...